Daniel,
jeśli chodzi te rankingi to chyba rzeczywiście mieli na myśli poziom życia materialnego.. byłam chyba z półtora roku temu w Viennie i od wszystkich, których poznałam słyszałam to samo, miasto do zarabiania kasy, nie do życia, ludzie z reguły niezbyt szczęśliwi, przepracowujący się, ale żyjący na dość wysokim poziomie. Jeden Polak nawet mówił, że nie daje tam żyć więc jak tylko ma kilka dni wolnego, to od razu jedzie do Polski.
Kopenhaga to już w ogóle dla mnie masakra (info też od poznanych ludzi), częste depresje i melancholia spowodowane pogodą. Niestety będąc tam, miałam dość nieprzyjemne zdarzenie, jakiś gościu, który chyba ukradł komuś samochód w biały dzień na środku skrzyżowania wyskoczył z samochodu i żądał bym oddała mu swój aparat (twierdził, że robiłam zdjęcie jego samochodowi), więc kiedy pokazałam mu, że tak naprawdę fotografowałam ruiny za skrzyżowaniem, cały wkurzony odjechał, ja czułam się dosłownie zaatakowana i przez następne 1,5h musiałam dochodzić do siebie w parku. Nie wiem, to miasto to zupełnie nie moja bajka.
PS. chodziło mi o Wschód i Zachód Stanów - wschodnie i zachodnie wybrzeże
PS2. czad

PS3. nono!

może nie byłoby tak trudno?