Po angielsku, ale w temacie glukozy i nowotworów. A ściślej w temacie diety ketonowej i nowotworów.
http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2013/03/10/ketogenic-diet.aspxO tym, że dieta ketonowa u dzieci chorych na epilepsję sprawia, że ataki mijają, wiadomo od dawna. Potem zaczęto stosować tą dietę w chorobie Alzheimera i z tego, co czytałem w różnych miejscach, z dobrym skutkiem. Teraz zaczyna się pojawiać stosowanie tej diety w przypadku nowotworów.
Dieta ketonowa jest wtedy, kiedy większość kalorii (80-90%)dostarcza się w postaci zdrowych tłuszczy (masło, olej kokosowy, awokado itd.), mniej w postaci białek, najmniej, albo prawie w ogóle w postaci węglowodanów (cukry, pieczywo, makarony itd.). Pod wpływem takiej diety, ciało przestawia się na pobieranie energii z ketonów, a nie jak zazwyczaj z glukozy.
O tym, że to węglowodany są powodem tycia, nie tłuszcze, zaczyna też być coraz głośniej. Węglowodany zwiększają poziom insuliny we krwi, i wtedy włącza się proces odkładania tłuszczy. Okazuje się, że liczenie kalorii jest totalną głupotą. Ja sam zacząłem gwałtownie chudnąć, gdy przestałem jeść chleb, cukier, makarony itd., a zacząłem jeść pół kostki masła dziennie (zmiksowanego z kawą), po 1-2 dziennie awokado, 2 łyżki stołowe oleju MCT, czyli dużo tłuszczy. Od 2 lat jem dziennie średnio pół kostki masła i nie przytyłem, wręcz moja waga się ustabilizowała. Przy wzroście około 180 cm, ważę około 80 kg.
Czytałem też, że jedna kromka chleba zwiększa poziom insuliny we krwi więcej niż baton Snickers.
Czyli, od lat straszą tym, że tłuszcze są niezdrowe, a tak naprawdę o wiele bardziej niezdrowe są węglowodany, cukry itd. Ale, wiadomo... raczej bardzo trudno uzależnić się od tłuszczy, więc na tym biznesu się nie zrobi. Za to łatwo uzależnić się od słodkości, cukru, słodyczy, pysznych wypieków itd. To po pierwsze. Po drugie, w diecie ketonowej, głód praktycznie zanika, i wystarczą 2 posiłki dziennie. Dodatkowe straty. Bo więcej można zarobić na kimś, kto je kilka razy dziennie, niż tylko 2 razy dziennie.