Autor Wątek: Co oznacza dla Ciebie bogactwo?  (Przeczytany 69669 razy)

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-05, 12:20:39 »
Dlatego proponuję głosować na Palikota, on chce unieważnienia decyzji komisji majątkowej. 

kopergamin

  • Gość
[#]   « 2013-12-05, 03:56:31 »

Urban Guerilla

  • Wiadomości: 75
  • Płeć: Mężczyzna
  • Let go and let God
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-04, 22:56:52 »
Pseudomoraliści Gorsi Niż Faszyści...

kopergamin

  • Gość
[#]   « 2013-12-04, 22:47:37 »
Bogactwo w tym narodzie, cóż za arbitralne i nacjonalistczne kryterium! :-)

Barnaba Kwapiński

  • Gość
[#]   « 2013-12-04, 22:08:23 »
czyli bogactwo i droga od niego kojarzy nam się z chciwością/pazernością/wyłudzeniami ,prymitywnym materializmem nielubianych kapitalistów, kościoła/niepotrzebne skreślić
z takimi przekonaniami faktycznie  trudno budować w tym narodzie  bogactwo. i po co w ogóle,by dołączyć do takich złych i  chciwych ?
« Ostatnia zmiana: 2013-12-04, 22:13:25 wysłana przez Barnaba Kwapiński »

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-12-04, 21:29:45 »
Tutaj jest napisane w jaki sposób należy podchodzić do bogactwa aby je dostawać.
I nawet śluby ubóstwa w tym nie przeszkadzają. wystarczy brać przykład z kościoła katolickego.
Wklejam to z Onetu aby nie zaginęło.

   w Krakowie Franciszek będzie mógł ucieszyć oko ogromnymi bogactwami Watykanu:
Mieliśmy Kraków

Gigantyczny majątek, o obszarze przekraczającym dwudziestodwukrotnie wielkość Watykanu, wart kilka miliardów złotych sprezentowało państwo Kościołowi krakowskiemu po 1989 r. Na ekskluzywnych kamienicach i działkach komercyjnych kler zbija kolejne złote fortuny.

Ustawa o stosunku państwa do Kościoła z 1989 r. otwarła duchowieństwu wrota do ziemskiego raju przepychu i bogactwa. Dzięki niej kler rzymskokatolicki (a de facto państwo Watykan) stał się najbogatszym właścicielem w Polsce. Różnymi drogami do jego przepastnych kas wciąż płyną gigantyczne majątki warte dziesiątki miliardów złotych, nowych złotych. Komisja Majątkowa, władze miast i województw rozdają polską ziemię. Ciągle nowe przywileje, ulgi i darowizny pompują kiesę finansowego olbrzyma. Patrzy na to wszystko biedny Polak...
Jak Polska kocha Kościół – a Kościół pieniądze, najwyraźniej widać

w stolicy sutannowego biznesu,

czyli w Krakowie. Nie na próżno mówi się o nim „mały Rzym”, czy „Świętogród”. To najgęściej zaludnione księżmi i zakonnikami miasto w kraju. Bo też najwięcej jest tu kościołów i zakonów, w przeliczeniu na jednego podatnika... tj. katolika Po prostu – polski Watykan. Jakby tego było mało, po 1989 r. krakowskim przewielebnym spadła manna z nieba w postaci ponad 1000 ha nieruchomości (10 km2, czyli terenu ponad 20-krotnie większego niż państwo papieskie). Prawie wszystko położone w centralnych dzielnicach miasta. Sami duchowni uzyskany majątek szacują na kilka miliardów nowych złotych. Dla przykładu norbertanki żądają 25 mln zł za 5 ha należnych im rzekomo gruntów. Proboszcz parafii Mariackiej wycenił „swoje” 20 ha na 50 mln zł. Wytyczne, jak ustalić koszt odszkodowania w wypadku działki zamiennej gratyfikacji finansowej dla Kk, podaje wewnętrzny protokół Komisji Wspólnej Przedstawicieli Rządu RP i Konferencji Episkopatu Polski podpisany 22 czerwca 2001 r. przez Longina Komołowskiego – byłego wiceprezesa Rady Ministrów i arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego.
Kościół krakowski bezustannie otrzymuje lukratywne kamienice, gdzie mieszczą się sklepy, siedziby firm, lokale mieszkaniowe, domy opieki społecznej, państwowe szkoły, przedszkola czy inne instytucje. Słone interesy robi też na uzyskanych komercyjnych działkach w centrum miasta przeznaczonych na budownictwo, handel czy inwestycje komunikacyjne. Najczęściej są one natychmiast sprzedawane bądź wynajmowane za niebotyczne stawki (w Krakowie są najwyższe w Polsce stawki za kupno lub wynajem 1 m2 powierzchni zabudowy – (podać maksymalne stawki za wynajem pow. Biurowej w centrum Krakowa– RK). Dla zabicia nudy przy liczeniu kasy kler kopie piłkę na zagarniętych boiskach sportowych, przechadza się po watykańskich ogrodach, parkach i lasach. Hierarchia krakowska ukrywa przed opinią publiczną

niebotyczne fortuny,

które zbija na otrzymanych majątkach, między innymi od komisji wspólnej rządu i episkopatu w ramach swoich roszczeń. Dotarcie do odnośnych dokumentów nie było łatwe, bo w Krakowie czarny kolor zdominował również polskie urzędy. Oto nieruchomości polskiego Watykanu, które dostał on za bóg zapłać po 1989 r.
Do najbogatszych i najbardziej łasych należy parafia Mariacka, znana m.in. z hejnału i dyskusyjnej reklamy towarzystwa ubezpieczeniowego na wieży. Choć zbija już od wielu lat niesamowite krocie na różnych interesach, w tym odzyskanych kilku kamienicach przy Rynku Głównym, gdzie mieszczą się: ekskluzywny hotel Wit Stwosz, kawiarnia, sklepy i najbogatsze firmy, wciąż czatuje na złote jajo, jakim są tereny w Krakowie Bronowicach. Walczy o nie uparcie megabiznesmen, proboszcz, archibrezbiter, ks. infułat Bronisław Fidelus. Niczym lew czyha na 21 ha w rozbudowującej się dzielnicy. Trzy ogrody działkowe: „Złoty Róg”, „Piast”, „Widok” oraz tereny Zakładów Nasienniczych „Polan” i tereny miejskie kapłan wycenił na 50mln zł. Już znalazł chętnych do wielkich przedsięwzięć. Sprawa czeka obecnie w Komisji Majątkowej. Ksiądz Fidelus potrafi czekać, odrzuca kolejne oferty zamiennych działek – albo wielka kasa, albo zwrot w naturze. Krakowskie Centrum Inwestycyjne, z którym doszedł do porozumienia, chciałoby zbudować w Bronowicach hotele bądź centrum targowe. Co będzie z dotychczasowymi użytkownikami – księdza nie interesuje.
Jezuici wypędzili ze swoich siedzib dwie kliniki: Toksylogii i Chirurgii Szczękowo-Twarzowej. W ogromnych budynkach zainstalowali własną Wyższą Szkołę Filozoficzno-Pedagogiczną „Ignatianum” i centrum wydawnicze.
Największe interesy w mieście robią augustianie. Zakon skasowany w 1950 r. przez kard. Sapiehę, powrócił do Krakowa za zgodą kard. Macharskiego w 1989 r. (nie bez powodu w tym właśnie roku!). Pięciu(!) mnichów najpierw oczyściło gotycki klasztor przy ul. św. Katarzyny z niechcianych lokatorów –Wydziału Architektury UJ oraz kilku rodzin. Od kilku lat przejmują nowe komercyjne działki w Prokocimiu, po obu stronach ul. Wielickiej. Począwszy od 1993 r. otrzymują tereny wraz z zabudowaniami mieszkalnymi. Przejęli między innymi dom dziecka usytuowany w zespole pałacowym przy ul. Górników, Klub Sportowy „Kolejarz” i część Parku hrabiego Jerzmanowskiego. Wciąż o swój los boi się 11 rodzin z pobliskich domów. Pazerni augustianie zgarnęli już kasę za działkę pod hipermarket HIT. Z obawy przed publicznym zlinczowaniem zostawili (na razie) prokocimskie szpitale, choć walczą z nimi o tereny przyległe. Mimo otrzymanych 30 ha ciągle im mało.
Do najbogatszych krakowskich zakonów żeńskich i jednocześnie najbardziej znienawidzonych za swoją pazerność należą

norbertanki.

W latach 90. straszyły radio RMF odebraniem ziemi spod Kopca Kościuszki, z którego rozgłośnia nadawała swoje audycje. Jako jedne z pierwszych, bo już w 1991 r. otrzymały prawie 9 ha nieruchomości w Krakowie Zwierzyńcu, użytkowane wówczas przez Akademię Rolniczą. Rok później na terenach Huty im. T. Sendzimira w Krakowie Luboczy dostały 6 działek o łącznej pow. 50 ha. Jakby tego mało, obecnie sądzą się z gminą Kraków oraz Skarbem Państwa o 6 ha nieruchomości w Śródmieściu. Spór dotyczy terenów Klubu Sportowego Cracovia i orbisowskiego hotelu. Wkrótce wyrok ma wydać Sąd Apelacyjny w Krakowie. Norbertankom marzy się również rozbudowany i odrestaurowany gmach nadleśnictwa w Zabierzowie – 76 arów.
Dobrym interesom nie popuszcza krakowska kuria, która w 1994 r. w Witkowicach dostała 50,9711 ha nieruchomości oraz 52 ha w tzw. drogowym Węźle Opatkowice – kilkanaście działek przy autostradzie. Z kamienic przy ul. Kanoniczej, gdzie mieści się Muzeum Archidiecezjalne, wylecieli mieszkańcy. Kościół łaskawie zostawił na uzyskanych włościach Uniwersytet Jagielloński i Teatr Kantora Cricot 2. Na razie trzyma się też Filharmonia Krakowska.
Kamienice z domami pomocy społecznej przejmuje Caritas. W 1994 r. przejęła budynek przy ul. Mikołajskiej 30, zaś w 1998 r. Dom Pomocy Społecznej przy ul. Radziwiłowskiej 8. W Śródmieściu tego samego roku dostała kilka działek – 3836 m2 przy Skawińskiej 4 i Krakowskiej 47. W 2000 r. w Bronowicach księżom z Caritasu sprezentowano 12,7411 ha. Największe społeczne protesty towarzyszyły przejęciu Domu Pomocy Społecznej. Po listach otwartych, mediacjach różnych osobistości udało się tylko zastrzec, że Kościół nie może wyrzucić pensjonariuszy do 2014 r., choć chciał to uczynić natychmiast!
Oprócz interesów robionych na kamienicach przy ul. Siennej i Stolarskiej dominikanie wciąż poszerzają swoje horyzonty biznesowe. W 1993 r. na Prądniku Czerwonym otrzymali 6 ha nieruchomości, w 1997 r. – 9,5 ha w Nowej Hucie i w 1999 r. ponad 20 ha na polach PGR Dziekanowice. Nie pogardzili także ogrodami działkowymi. Wciąż są nienasyceni.
Akademii Muzycznej i PWST „do widzenia!” powiedziały urszulanki. Od Komisji Majątkowej wyłudziły w latach 1996-1999 łącznie 82 ha na Prądniku Czerwonym i w okolicach Krzeszowic. Większość z tych terenów mają sprzedać pod osiedla mieszkaniowe.
Chciwi michaelici, choć dostali ponad 50 ha w Pawlikowicach, po zagarnięciu domu pomocy społecznej przez 3 lata zarzynali go czynszem, aż padł. Na jego gruzach utworzyli zakonny Dom Dziecka, na który doją pieniądze z miasta i Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.
W kamienicy misjonarzy na ul. Floriańskiej mieści się McDonald’s, zaś na Placu Wszystkich Świętych misjonarska restauracja, gdzie stołują się krakowscy rajcy. Misjonarze, choć zgarnęli kasę za szpital kolejowy przy ul. Lea 44, wyceniony w 1995 r. na 1,1 mln zł, ponad 20 ha lasów, pól i zabudowań mieszkalnych na dokładkę, teraz żądają przed sądem przejęcia komercyjnych działek przy ul. Kawiory, w pobliżu miasteczka studenckiego. Spór dotyczy także kamienic mieszkalnych przy ul. Czarnowiejskiej 101 i 103 oraz szkoły podstawowej. Roszczenia mnichów dotyczą dwóch największych uczelni krakowskich UJ i AGH. Sąd zawiesił tymczasowo sprawę. Jak się dowiedzieliśmy, dotychczas toczyła się wyjątkowo stronniczo

na korzyść Kościoła.

Innym bulwersującym żądaniem jest przejęcie gmachu Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej przy ul. Warszawskiej 5 przez Stowarzyszenie Miłosierdzia Wincentego a Paulo. Jak wynika z toczącej się sprawy przed Komisją Majątkową – na razie istnieje niewystarczająca prawna zasadność występowania stowarzyszenia o przejęcie budynku.
Salwatorianom śnią się 2 hektary w samym centrum miasta przy ul. Szlak 73a, gdzie mieści się Małopolski Instytut Samorządu Terytorialnego i Administracji oraz Park Miejski Jalu Kurka. Ewentualnie w zamian żądają 5 mln zł, co jest nie do przyjęcia nawet przez tak święte miasto. Być może więc park pójdzie pod wycinkę... Pazerni zakonnicy nie chcą słyszeć o gruntach zamiennych, chyba że też w centrum.
Szarytki miały duży kłopot z wyrzuceniem ludzi z mieszkań przy ul. Filipa 15. W końcu udało się. Z marszu przejęły też policyjny pensjonat w Krynicy.
Jak dobrze powodzi się klerowi w Krakowie mogą poświadczyć Córki Bożej Miłości. Po otrzymaniu ponad 40 ha nieruchomości władze Krakowa szukają im dalszych terenów zamiennych za nieruchomości na Śląsku, w Jastrzębiu Zdroju – 3 ha, bo jak mówią mniszki: „lepiej dogadują się w świętym Krakowie”. Większość nieruchomości przezorne zakonnice już zbyły. Na pewno nie za przysłowiową złotówkę.
Bonifratrzy przejęli najstarszy w mieście szpital przy ul. Trynitarskiej i dostali ponad 30 ha w Mogilanach. Karmelici bosi „na Piasku” stali się właścicielami części jednego z najsłynniejszych traktów handlowych przy ul. Karmelickiej.
Zdarzało się przed Komisją Majątkową wiele groteskowych sytuacji. Np. ksiądz Janusz Bielański, proboszcz wawelskiej parafii, występował jednocześnie w imieniu własnej parafii oraz Kapituły Metropolitalnej, co dopiero po dłuższym czasie udało się ustalić przedstawicielom rządu i episkopatu. Popyt na majątki za friko jest tak duży, że do tych samych nieruchomości startowała parafia św. Krzyża i Matki Kościoła. Kiedy przejętych kamienic nie zdążyło wyremontować miasto lub sponsor, z pomocą przychodził Społeczny Komitet Odnowy Zabytków Krakowa /SKOZK/. W jego składzie są... krakowscy hierarchowie z kard. Franciszkiem Macharskim na czele. Nie dziwi więc fakt, iż prawie połowę pieniędzy z narodowego funduszu przeznacza się na obiekty kościelne, w tym także na „najbiedniejsze” norbertanki i augustianów.
13 lat po Ustawie o stosunkach państwo–Kościół wiele uzyskanych tą drogą majątków zostało sprzedanych lub wydzierżawionych. Powód jest prosty: zakonni i diecezjalni właściciele nie chcą tyrać na polu, tylko zarabiać pieniądze!
JAROSŁAW RUDZKI
zwiń

kopergamin

  • Gość
[#]   « 2013-12-04, 14:05:25 »
Wolność i swoboda dla każdego !!!1 :-D

Daniel

  • Gość
[#]   « 2013-12-04, 13:35:19 »
Pornografia i prostytucja to nie seks, wysadzający się wariaci to nie islam, pedofilia to nie Kościół Katolicki.
Dlaczego lansować takie wynaturzenia jak żądza władzy oraz chciwość jako naturalne atrybuty pieniądza? Jak dla mnie, to błąd w myśleniu.

Pieniądz to środek wymiany, który umożliwia mi w pełni przejawianie jednej z najważniejszych rzeczy w moim życiu: wolności. Mam pieniądze, więc jestem wolny. Nie ogranicza mnie wybór typu: albo buty, albo spodnie albo wycieczka, robię to, na co mam ochotę i kiedy mam ochotę. Realizuję dzięki temu dowolne cele, jakich zapragnę.

Tak więc, podsumowująć: dla mnie pieniądz to wolność i swoboda, ale że ludzie lubią różne zboczenia, to już kwestia indywidualnych preferencji ;)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-04, 08:40:44 »
maksymalne  zabezpieczenie  nie  zawsze  musi  byc  chciwoscia

A co jest chciwością?

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-12-04, 08:21:47 »
maksymalne  zabezpieczenie  nie  zawsze  musi  byc  chciwoscia

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-04, 08:17:51 »

Znaczy, po pierwsze, chciwość to fundamentalny składnik ludzkiej natury. A po drugie, to, jak wygląda świat, w którym wszyscy razem żyjemy, oraz jak wygląda pieniądz, którym się posługujemy, to zależy od naszej umiejętności zarządzania chciwością. To kolejna teza, którą chciałbym nienachalnie polansować. :-)


Jakoś nie do końca jestem przekonana, że chciwość jest fundamentalnym składnikiem ludzkiej natury. .. To, że wiele ludzi coś przejawia nie musi znaczyć, że coś jest fundamentalnym składnikiem ludzkiej natury.
Jakby się przyjrzeć tej chciwości. Z czego ona wynika?  Wg mnie dużo chciwości bierze się z przekonania o ograniczoności zasobów, dóbr, pieniędzy. Jeżeli ktoś wierzy, że jest ograniczona ilość pieniędzy to chce ich mieć jak najwięcej w jak najkrótszym czasie - po to żeby ubiec innych. Jego zysk oznacza czyjąś stratę i odwrotnie. Gdyby przyjąć przekonanie, że wszystkiego starczy dla wszystkich chciwości byłoby znacznie mniej.
Chciwość też kojarzy mi się z brakiem poczucia bezpieczeństwa - boję się przyszłości więc muszę się maksymalnie zabezpieczyć, jak komuś dam to mi może zabraknąć.
A w sumie to chciwość kojarzy mi się z takim transowym zachowaniem i zaślepieniem, dlatego trudno jest mi się zgodzić z tym, że transy i zaślepienia mogłoby byc fundamentalnym składnikiem ludzkiej natury.

kopergamin

  • Gość
[#]   « 2013-12-04, 01:55:12 »
Ano właśnie, chciwość i żądza władzy. Nienasycone pragnienie posiadania, oraz chęć kontroli. Dwa najważniejsze klucze do zrozumienia człowieka! Jeśli ta dyskusja o pieniądzu nie wygaśnie zbyt szybko (lecz będzie się w swoim niespiesznym tempie rozwijać), to oba te klucze mogą tu, w odpowiednim czasie, bardzo dobrze przypasować do tematu pieniądz.

Oczywiście nie chodzi o to, że jeśli ktoś się troszczy o pieniądze, to dlatego, że jest chciwy. Wręcz odwrotnie. Znaczy, po pierwsze, chciwość to fundamentalny składnik ludzkiej natury. A po drugie, to, jak wygląda świat, w którym wszyscy razem żyjemy, oraz jak wygląda pieniądz, którym się posługujemy, to zależy od naszej umiejętności zarządzania chciwością. To kolejna teza, którą chciałbym nienachalnie polansować. :-)

Czyli jednak najpierw trzeba się tej chciwości naprawdę porządnie przyjrzeć, a dopiero wtedy uda osiągnąć następujące cele: (1) w miarę szybko znaleźć własne miejsce w łańcuchu pokarmowym, gdzieś pomiędzy umierającym z głodu murzyniątkiem, a właścicielem jachtu za 300 milionów, oraz (2) docelowo stworzyć raj na Ziemi.

kopergamin

  • Gość
[#]   « 2013-12-03, 19:41:38 »
Podobnież niedawno "Burmistrz Londynu wygłosił też pochwałę chciwości, stymulującej wzrost gospodarczy. "Chciwość jest dobra" - cytował Gordona Gekko, rekina finansjery z filmu "Wall Street" Olivera Stone'a. "

To, co mi się w takiej postawie podoba, a nawet trochę imponuje, to jasne postawienie sprawy. :-)

Barnaba Kwapiński

  • Gość
[#]   « 2013-12-03, 14:44:23 »
ale Daniel ma dużo racji i dobrze ,że przypomina czym się może skończyć głupota, chciwość i brak ostrożności gdy bierzemy się za inwestrowanie zarobionych pieniędzy. Tłum, nakrącny przez reklamy i maklerów kupował fundusze przy rozgrzanych do czerwoności indeksach w 2007 r. Potem amber gold, jakby ludzie nie myśleli ,że złoto jak każdy aktyw może mieć swoje krótkoterminowe wzloty i upadki i nie musi rosnąć w nieskończoność - , podobnie jak ceny gruntów. zobaczymy ile zarobią "ziemianie" na czymś na czym podobno nie można stracić :) Rosja ma najwięcej zasobów ziemi a PKB średnie a całkiem niedawno tragicznie niskie. Taka wiedza i zmysł śie przydaje i fajnie ,że ktoś tu wskazuje ,iż nie bierze sie ona z oglądania seriali czy siedzenia na demotywatorach :))

Barnaba Kwapiński

  • Gość
[#]   « 2013-12-03, 14:07:03 »
"Buffett chyba jest tu najgorszym przykładem, bo on akurat lubi robić pieniądze i w tej dziedzinie ma olbrzymią wiedzę :) Posiadanie komputera nie ma tu nic do rzeczy, przecież nie zarabia pisząc programy."

Buffet jest o tyle ciekawym przykładem, że kompletnie nie przykłada wagi do wiedzy ekspertów z wall strett związanej z analizą techniczną akcji ,co więcej teoretyzowanie  jest przeszkodą w przypadku ubiegania sie  o posadę u Warrena B.  Natomiast faktycznie lubi zarabiać, ale to już sie mieści właśnie w ramach umiejętności zarabiania :)
A to ,że  najprawdopodobnije nie korzysta z internetu gdzie tyle tej " wiedzy" jest też znamienne.

Podobnie J.Urban , wg niektórych zrobił interes na niezłym g..nie,z czym można się w zasadzie zgodzić ale na pewno jest bardzo bogaty. facet przyznaje ,że nie ma pojęcia o funduszach ani nawet jak uruchomić internet. Natomiast dodaje ,że zawsze lubił zarabiać i mieć pieniądze.
« Ostatnia zmiana: 2013-12-03, 14:09:05 wysłana przez Barnaba Kwapiński »