Autor Wątek: Ekstaza duchowa  (Przeczytany 8171 razy)

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-11-06, 23:13:49 »
Piotrze
może to i ta kwestia, dla mnie "mieć opanowane"też nie gra, ale to Ty masz to rozumieć/czuć, a nie ja:D

A w temacie
jeśli ekstaza wiaże się ze stanem medytacyjnym to wychodzi, że jako dziecko miałam takie stany. Rozumiem za pierwszym razem, ale za drugim...zastanawiające

Piotr

  • Wiadomości: 788
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kultura aryjska
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-06, 22:46:15 »
Iustitio,

no, to już pewnie kwestia dodefiniowań (?).
"Panować" nie rozumiem jako "zdobywać", a jako "mieć opanowane".
Chcę (tzn. mam wolę, aby) mieć młode ciało - mam młode ciało. Chcę (mam wolę, aby) mieć stare ciało - mam stare ciało. Chcę (mam wolę, aby) mieć pałac - mam pałac. Chcę (mam wolę, aby) mieszkać w jaskini - mieszkam w jaskini. Pełna swoboda w poruszaniu się w materii i innych planach duchowych.

To są tylko moje wyobrażenia o oświeceniu, ale mogą okazać się prawdziwe ')

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-11-06, 22:38:49 »
Piotr
chyba jednak nie panowanie nad materią. W pewnym momencie materia jest jak powietrze-wdychasz/przyjmujesz ile chcesz. I po początkowym zachłyśnięciu wcale się nie chce panować, zdobywać, etc. Jest:)

Piotr

  • Wiadomości: 788
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kultura aryjska
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-06, 21:58:40 »
Cytuj
Myślę, że jeśli istnieje coś takiego jak oświecenie to jest ono nieustającym zatopieniem się w radości, miłości, po prostu w ekstazie duchowej
Konstatacja Ontoi jest znakomita;) Dorzuciłbym do tego jeszcze absolutne panowanie nad materią - no, i to są dla mnie realne korzyści i wartościowe cele!:)

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2012-11-06, 20:06:52 »
carolieen,
właśnie o to chodzi :) O doświadczanie tego o czym piszesz: spokoju, radości, jasności umysłu, jak nie "czujesz siedzenia", to nie próbuj tego robić na siłę, idź na łąkę, na spacer, albo włącz muzykę, którą lubisz najbardziej i doświadczaj :). Mnie swego czasu najłatwiej było medytować pod prysznicem. Tak naprawdę początkowo, wogóle nie umiałam medytować po prostu siedząc sam na sam z Bogiem w ciszy, nie mogłam "patrzeć na Boga", a tym bardziej widzieć w nim swoje własne odbicie. Zmieniło się to z czasem :). Teraz lubię oglądać swoje życie i swój świat Jego oczami, za każdym razem się zaskakuje :)).

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-06, 19:40:28 »
carolien
Obserwacja emocji ,myśli ,oddechu to tylko technika która ma prowadzić do stanu poza, gdzie myśli i emocji już nie ma a zostaje tylko świadomość .Tę medytację nazywa się vipassana ,ale może słusznie zauważasz ,że medytacja to ten stan po a nie sama technika.

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-11-06, 19:19:05 »
Kinga,
hmm sama nie wiem, może ja trochę inaczej pojmuję medytację ;) jeśli medytuję to robię to właśnie raczej spontanicznie niż wyznaczam sobie na to specjalny czas, a tym bardziej siedzenie na tyłku mnie nie urządza :P

ontoja,
odnośnie tego, że w eft to też może być medytacja, to jeśli tak rozumiana to rzeczywiście sporo czasu spędziłam w medytacji i spędzam, ale czuję to zupełnie inaczej. Dla mnie to właśnie stan bez emocji, stan ciszy, spokoju wewnętrznego, jasności i lekkości - coś takiego jestem w stanie nazwać stanem medytacyjnym, przepływ emocji to już coś innego dla mnie i w tym przepływie to średnio lubię być. Jakby to był innego rodzaju przepływ - błogości itp. to jak najbardziej :)
« Ostatnia zmiana: 2012-11-06, 19:20:52 wysłana przez carolieen »

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-06, 11:44:27 »
Po to są techniki ,żeby były pomocne inaczej wszystkim wystarczyło by żyć i wszystko samo by przychodziło ale tak nie jest .Tak jest może dla niektórych ,tych którzy karmicznie (czyli wcześniej) sobie coś takiego wypracowali .Takim ludziom może się wydawać ,że nie trzeba nic tylko żyć bo zapomnieli o tym ile pracy w to włożyli .Nawet bez wysiłkowe osiąganie celów wymaga ogromu pracy włożonej w to aby taki mechanizm mógł działać i zaistnieć.Jednak w którymś momencie ,w życiu faktycznie może być tak ,że pojawiają się stany spontanicznej medytacji a nawet życie staje się całe medytacją .
Uwolnienie od bagażu traum i emocji chyba też może samo w sobie w taki stan spontanicznej medytacji "wbić".Nie wiem na jakiej zasadzie to działa.
I jest jeszcze jedna ważna rzecz ,ludzie mogą coś praktykować i nawet nie wiedzieć ,że to co robią to jedna z technik medytacji .Tak jest np. z EFT ( obserwujesz pojawiające się emocje ,jesteś tym cała sobą ,obserwujesz zmiany w nich ,pojawiają się następne ,nagle coś uwalniasz wchodzisz w stan medytacji )-to nic innego jak medytacja w swej podstawowej formie VIpassana .Rebirthing - oddychasz -obserwujesz oddech ,uciekasz w myśli ,wracasz do oddechu,pojawiają się emocje obserwujesz emocje ,nie utożsamiasz się z nimi dalej oddychasz jesteś świadoma oddechu -nagle bahh i cudowny stan jesteś w medytacji -to nic innego jak medytacja Vipassany !
Te techniki to nic innego jak medytacja .Owszem pogłębiony oddech powoduje pobiudzenie energetyczne ,emocje silniej wychodzą to samo EFT opukiwanie punktów akupunkturowych ma takie samo znaczenie ...ale to znana od wieków technika medytacji .Tak ,że carola jak robiłaś EFT to medytowałaś.
 Tak ja to widzę ,takie jest moje zdanie na ten temat.

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2012-11-06, 07:50:44 »
Carolieen, medytacja to nie siedzenie na tyłku i wysiłkowa próbwa…..no właśnie, czego? :) To stan ducha i umysłu. Dlatego Ty wielokrotnie medytowałaś, i jak sama mówisz kilka razy doświadczyłaś ekstazy duchowej, mimo, że akurat nie siedziałaś na tyłku. W miarę rozwoju i coraz głębszego oczyszczania siebie zmienia się perspektywa. Człowiek coraz mniej na co dzień, żyje w stanie regresywnym, a coraz bardziej w medytacji. Granica między medytacją, którą znał do tej pory (siedzienie na tyłku), a życiem codziennym zaciera się. Codzienne życie coraz bardziej staje się medytacją, a nie jest już tylko krótkim fragmentem wyrawanym z niego :).

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-11-06, 02:02:16 »
ontoja,
Cytuj
Ale powiem Wam ,że to jest fajna perspektywa te stany ,które są efektem rozwoju ,rozkwitu duchowego.Perspektywa zagwarantowana tylko dla tych co idą drogą rozwoju duchowego.Wszystko inne może mieć każdy ,majątek ,związek ,wysoką samoocenę ,pozycje w świecie ,szacunek społeczny itd. a tego może doświadczyć tylko medytujący ,a czy jest coś lepszego?

i tu kurcze zgodzić się nie mogę co do tego, że te doświadczenia są zarezerwowane dla medytujących, bo ja np. nie medytuję, a doświadczałam tych stanów. Zawsze były one spontaniczne i zawsze miały miejsce po tym jak uzdrowiłam jakąś traumę. Czasem zdarzało mi się, że po prostu szłam chodnikiem i doświadczałam bardzo głębokiego spokoju, ciszy i lekkości, trwało to chwilę i znikało. Próbowałam wielokrotnie medytować, kiedyś na siłę, później już czasem czułam, że mam coś tam zrobić, ale nigdy w czasie tych moich medytacji nie doświadczyłam takich stanów jak wtedy kiedy nie medytowałam. Czułam też, że ja mam inną ścieżkę, że nie muszę robić tego co inni robią w rd żeby czuć się lepiej, wiedziałam co ja mam robić, praktykowałam mnóstwo różnych rzeczy, ale szybko potrafiłam wyłapać co jest dla mnie i co mi służy. Na dzień dzisiejszy mam trochę inne podejście do tych duchowych doświadczeń, uważam, że pewne traumy blokują dostęp do nich. Ale jestem też osobą, która tych doświadczeń ekstatycznych miała niewiele więc nie wiem na ile jestem wiarygodna. Może mi się zmieni, może nie, ale póki co, to co robię jest dla mnie najlepszą ścieżką, a czas pokaże czy rzeczywiście ;)

I mam też wrażenie, że są ludzie na świecie, którzy nie medytują, a doświadczają takich uniesień.

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-06, 01:35:29 »
Myślę ,że jeśli istnieje coś takiego jak oświecenie to jest ono nieustającym zatopieniem się w radości ,miłości ,po prostu w ekstazie duchowej.

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-06, 01:31:58 »
Zgadzam się z Olgą.
Clint
Rozejrzyj się dookoła ile osób jest majętnych , ile osób jest w związkach czasem i spełnionych a i są tacy co mają wysoką samoocenę przy niezbyt wysokiej świadomości duchowej .To nie jest zarezerwowane tylko dla tych którzy są zainteresowani rozwojem duchowym, ani nie są to weryfikatory rozwoju bezpośrednio się przekładające .

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-11-06, 00:59:07 »
Iustitia, umiesz:)

Clint, tak, ekstazy nie są celem rozwoju i zarazem są, bo są efektem medytacji jedności, oddania/przyjęcia. To jest królestwo niebieskie, nasz naturany stan miłości. Zatem nie można powiedzieć, ze jeden ich potrzebuje a inny nie, bo ten kto z miłości jest stworzony- do niej wraca:)

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-11-06, 00:42:35 »
Clint
wartościujesz i oceniasz, a potem piszesz o Bogu...sprzeczne i tyle. Albo jest Bóg albo mojsza prawda,ocenianie, etc.Boskim aspektem jest i majątek i samoocena i to, że każdy może to mieć bez względu w co wierzą oni lub ich "znajomi"

A w temacie=opisać nie umiem, choć polecam każdemu:)energia niesie i jest to tak przyjemne, że autentycznie niesie:) i nie jest to tylko radość na twarzy i banan na ustach /ja nie mogę się przestać usmiechać/ ale autentyczne zmiany wokół, coś jak turbowęzły :D, wychodzi się przez rozwarstwienie /choć wychodzi z ekstazy to nie do końca właściwe słowo/ ale wlasnie rozwarstwienie poekstazowe pokazuje całą powierzchniowość urzeczywistnienia. Aż do następnego scalenia:)

P.S. mowiłam, że nie umiem opisać:D

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-11-06, 00:27:52 »
Majątku, samooceny, itd też nie może mieć każdy, tylko ten kto właściwie działa ku osiągnięciu tych rzeczy. Ja bym tak tych ekstaz nie traktował jako coś aż tak ważnego i istotnego w rozwoju, bo to nie one są celem rozwoju. Celem jest zjednoczenie ze sobą prawdziwym i Bogiem, a drogi do tego są różne. Być może jedna osoba potrzebuje wielu ekstaz, a inna nie potrzebuje ich w ogóle. Nie ma co się oglądać na innych i ich doświadczeniach, bo to może prowadzić do zgubienia własnej ścieżki i podążania za urojeniami. Trzeba się rozglądać za Bogiem w sobie, cokolwiek by to nie oznaczało w praktyce :)