Autor Wątek: Tworzenie związku, znalezienie właściwej osoby  (Przeczytany 148455 razy)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-08-19, 13:43:22 »
Moje propozycje były jedynie przykładami na pobudzenie do kreatywnego podejścia do tematu.

Ja nie powiem ci co możesz zrobić. Sam to znajdziesz. Tylko nie zamykaj się w przekonaniu "że się nie da" :)

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-19, 13:38:58 »
Zed podejdź do tego kreatywnie. co możesz jeszcze z taką muzyką zrobić? jak wykorzystać? w co przemienić?
Może artykuły o niej pisać, albo bloga prowadzić (i zarabiać na reklamach), albo jeszcze coś innego ;)
Mozna imprezy muzyczne dla ludzi organizować, zajęcia w szkołach dla dzieciaków, w domach kultury itp.

Opcji jest masa. Trzeba tylko na bok odstawić ograniczenia ;)

Staram sie jednak jak juz wspomnaielm, dzis wszystko zmieza ku usrednianiu a nie odwrotnie-ku polepszaniu, umacnianiu, podnoszeniu poziomu. Przyklad z podejsciem do nosnikow audio to tylko jedna z tysiecy form jak dzis degeneruje sie to, co kiedys bylo ,,wyzsze", lepszej jakosci.

Bycie dziennikarzem muzycznym uwazam w wiekszosci przypadkow rowniez za zbyteczne-przewaznie ludzie piszacy o muzyce znaja sie na niej wylacznie teoretycznie wiec co moga konkretnego napisac poza wyrazaniem swoich opinii na jakis temat? Wedlug mnie zbyteczne na dluzsza mete, szkoda na to czasu. Albo muzyke sie umie tworzyc albo nie i rzeczy z nia zwiazane. Dlatego nigdy nie czytalem zbytnio tego typu artykulow bo najzwyczajniej w swiecie mnie znuzyly. Poza tym nie czuje tutaj czegos co by bylo interesujace dla mnie. Inne opcje podane przez Ciebie tez mnie nie pociaga. Ja dokladnie wiem czego chce-problem w tym ze dzisiaj tego nie mozna. I kolo sie zamyka.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-19, 13:35:43 »
Zed1
jak się uporasz ze swoimi sprawami - załóż swoje radio np. internetowe

Nie zalezy mi na tym, poniewaz radio internetowe nie moze nadawac muzyki w rozdzielczosci pozwalajacej na odbior muzyki w jakosci, ktora jest uwazana za profesjonalna. Dlatego nie uznaje internetu jako nosnika dla muzyki (w szerokim znaczeniu), jak rowniez wszelkiego rodzaju formatow ktore powoduja psucie jakosci dzwieku (mp3 i tym podobne). Powinno sie po prostu przestac produkowac tego typu nosniki aby ocalic przyszlysz sluchaczy od calkowitej degeneracji muzyki i umiejetnosci sluchania jej.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-08-19, 13:22:56 »
Zajmuje sie muzyka :). Dokladniej publikowaniem nieznanych wczesniej nagran. Problem widze w tym, ze zajmuje sie muzyka ktora dzis nie jest juz popularna, to po pierwsze, po drugie jest duza konkurencja, po trzecie - i co najwazniejsze - muzyka z plyt przenosi sie do internetu i niestety zaniza swoja jakosc (poprzez nosniki dziwkeu typu mp3), poza tym jest coraz bardziej darmowa. Tu upatruje zrodla problemow. Dochodza jeszcze do tego kwestie typowo materialne - gdybym dzialal powiedzmy w UK czy USA gdzie rynek muzyczny dziala calkowicie inaczej, byc moze sprawy wygladaly by roznie od tego, jak sie maja u mnie. Ale o tym nie ma co marzyc poniewaz do tej branzy wchodzi sie zawsze poprzez znajomosci i musialbym tam mieszkac wiele lat aby w ogole poznac tamtejszy rynek od podtaw. To odpada. Wiec powoli mysle nad zmiana niszy, bo wiem ze w Polsce czy w Europie na tym nie bedzie sie zarabiac wystarczajacych pieniedzy a kierunek, w jakim branza w ktorej dzialam sie rozwija totalnie mnie nie pociaga.

Zed podejdź do tego kreatywnie. co możesz jeszcze z taką muzyką zrobić? jak wykorzystać? w co przemienić?
Może artykuły o niej pisać, albo bloga prowadzić (i zarabiać na reklamach), albo jeszcze coś innego ;)
Mozna imprezy muzyczne dla ludzi organizować, zajęcia w szkołach dla dzieciaków, w domach kultury itp.

Opcji jest masa. Trzeba tylko na bok odstawić ograniczenia ;)
« Ostatnia zmiana: 2014-08-19, 13:34:56 wysłana przez Grażyna Anna »

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-08-19, 12:52:35 »
Zed1
jak się uporasz ze swoimi sprawami - załóż swoje radio np. internetowe

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-19, 12:46:38 »
Zajmuje sie muzyka :). Dokladniej publikowaniem nieznanych wczesniej nagran. Problem widze w tym, ze zajmuje sie muzyka ktora dzis nie jest juz popularna, to po pierwsze, po drugie jest duza konkurencja, po trzecie - i co najwazniejsze - muzyka z plyt przenosi sie do internetu i niestety zaniza swoja jakosc (poprzez nosniki dziwkeu typu mp3), poza tym jest coraz bardziej darmowa. Tu upatruje zrodla problemow. Dochodza jeszcze do tego kwestie typowo materialne - gdybym dzialal powiedzmy w UK czy USA gdzie rynek muzyczny dziala calkowicie inaczej, byc moze sprawy wygladaly by roznie od tego, jak sie maja u mnie. Ale o tym nie ma co marzyc poniewaz do tej branzy wchodzi sie zawsze poprzez znajomosci i musialbym tam mieszkac wiele lat aby w ogole poznac tamtejszy rynek od podtaw. To odpada. Wiec powoli mysle nad zmiana niszy, bo wiem ze w Polsce czy w Europie na tym nie bedzie sie zarabiac wystarczajacych pieniedzy a kierunek, w jakim branza w ktorej dzialam sie rozwija totalnie mnie nie pociaga.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-08-19, 12:42:04 »
A co w sytuacji, gdy ma sie jakas nisze ale nie starcza ona na zaspokojenie niezbednych potrzeb i kiedy tez nie chce sie pojsc na ustepstwa pt. normalna robota bo ma sie swiadomosc, ze bedzie sie w niej meczylo? Ja wlasnie to przerabiam od wielu lat i od wielu lat stoje w miejscu. Wiec albo moja nisza nie jest adekwatna do moich potrzeb albo robie cos nie tak, aby z mojej niszy uczynic sposob na zycie dogodne dla mnie.

Bez poznania, co to za nisza i jak działasz za dużo nie powiem. :)
Może za mało klientów masz, albo za mało wyceniasz, to co oferujesz. A może być też tak, że wystarczy coś dodać i sytuacja się poprawi. Opcji jest sporo.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-19, 12:36:17 »
Zed, Edyta dobrze pisze. Ludzie różnych rzeczy potrzebują. Czasem by wejść na rynek z jakimś dobrem potrzeba czasu by ludzie się z nim oswoili, o nim dowiedzieli. Nie musi być to od razu coś w 100% odpowiadające na ich potrzeby, bo z czasem sami powiedzą, co by jeszcze chcieli, jak to widzą itp.

Ludzie są różni. Nie wszyscy chcą gnać od jednego sukcesu do drugiego. Są też tacy, którzy marzą o spokojniejszym życiu. To tylko wszechobecna propaganda wciska, że spokojne życie jest passe, że trzeba non stop sukcesy mieć.
Nie jest tak.

Karina  i Edyta mają rację. Ból trzeba przejść. Zaakceptować braki, bo one też są częścią nas. A może tak naprawdę nie są brakami??

Nie ma żadnego odgórnego przepisu by się zgadzać z trendami, ulegać im i że one są jakimś obowiązującym prawem. ludziom się tak tylko wydaje. Pozawalają sobie wciskać papkę, bo myślą, że ta papka zaspokoi ich głód.
Jedni się obudzą, inni nie.

:)

A co w sytuacji, gdy ma sie jakas nisze ale nie starcza ona na zaspokojenie niezbednych potrzeb i kiedy tez nie chce sie pojsc na ustepstwa pt. normalna robota bo ma sie swiadomosc, ze bedzie sie w niej meczylo? Ja wlasnie to przerabiam od wielu lat i od wielu lat stoje w miejscu. Wiec albo moja nisza nie jest adekwatna do moich potrzeb albo robie cos nie tak, aby z mojej niszy uczynic sposob na zycie dogodne dla mnie.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-19, 12:26:11 »
słowa Osho - "Buntownikiem jest nie ten, kto przeciwstawia się społeczeństwu, ale ten, kto rozumie całą jego grę i po prostu z niej rezygnuje. Staje mu się ono obojętne. Nie jest przeciw niemu. I to jest piękno buntu: wolność… Rewolucjonista nie jest wolny, bo ciągle z czymś walczy – jak może być wolny? Ciągle się czemuś przeciwstawia – jak działając przeciw czemuś, może być wolny? Wolność oznacza zrozumienie. Trzeba zrozumieć grę i widząc, że z jej powodu dusza nie może się rozwijać, że z jej powodu nie możesz być sobą, po prostu zrezygnować z niej bez szramy na duszy. Przebaczasz, zapominasz i żyjesz nie trzymając się społeczeństwa ani w imię miłości, ani w imię nienawiści. Dla buntownika społeczeństwo po prostu znikło. Może żyć w świecie albo odejść od świata, ale nie należy już do niego."

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-08-19, 11:52:16 »
Cytuj
Ta sytuacja sie tez przedklada na tematy zwiazane z praca bo aby zarabiac trzeba ludziom oferowac cos, czego oni aktualnie potrzebujea i pragna a jesli nie mozesz tego zaoferowac (tak jak ja) to albo pozostaje praca wyrobnicza typu etat czy prace czysto fizyczne albo w ogole brak pracy.

Zed, Edyta dobrze pisze. Ludzie różnych rzeczy potrzebują. Czasem by wejść na rynek z jakimś dobrem potrzeba czasu by ludzie się z nim oswoili, o nim dowiedzieli. Nie musi być to od razu coś w 100% odpowiadające na ich potrzeby, bo z czasem sami powiedzą, co by jeszcze chcieli, jak to widzą itp.

Ludzie są różni. Nie wszyscy chcą gnać od jednego sukcesu do drugiego. Są też tacy, którzy marzą o spokojniejszym życiu. To tylko wszechobecna propaganda wciska, że spokojne życie jest passe, że trzeba non stop sukcesy mieć.
Nie jest tak.

Karina  i Edyta mają rację. Ból trzeba przejść. Zaakceptować braki, bo one też są częścią nas. A może tak naprawdę nie są brakami??

Nie ma żadnego odgórnego przepisu by się zgadzać z trendami, ulegać im i że one są jakimś obowiązującym prawem. ludziom się tak tylko wydaje. Pozawalają sobie wciskać papkę, bo myślą, że ta papka zaspokoi ich głód.
Jedni się obudzą, inni nie.

:)

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-19, 11:32:56 »
z tym się akurat nie zgodzę bo ludzie pragną różnych rzeczy np. Rafał Przybylok właścicel herbaciarni i kanału czajnikowy.pl https://www.youtube.com/user/mailpatpl/videos sam sobie stworzył pracę bo jak powiedział w jednym wywiadzie niezbyt lubił mieć szefów nad sobą i choć nie  jest to interes życia i w sumie zarabia zwykłą pensję to i tak jest zadowolony bo nie męczy się i robi to co zawsze lubił - czyli pije i parzy herbatę.
Teraz ludzie coraz bardziej doceniają to co nie jest masowe, masowe dla wielu już się przejadło. Może na oferowaniu czegoś niszowego nie zarobi się krocia ale zawsze coś. Wszystko zależy od nastawienia jak się ktoś nastawi negatywnie to nawet nie da sobie szansy.
Dlatego najpierw trzeba przeżyć swój ból jak pisała Karina a potem się przejaśnia i mogą przyjść ciekawe pomysły.

Masz racje, nie wszyscy juz ida masowo choc w Polsce jeszcze trzeba bedzie poczekaj conajmniej kilka lat bo to tez kwestia czysto materialna-im czlowiek bogatszy tym ma wiecej srodkow na realizowanie swoich ,,fantazji" a wiec i nabywcow coraz wiecej wtedy jest.

Ja juz od wielu lat mam swoja nisze tylko ona nie wystarcza mi do takiego zycia jakiego potrzebuje i narazie glownie o to sie rozbija-satysfakcja jest ale niepelna.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-08-19, 11:29:09 »
O Edyta :) to wiekowo podobny staż mamy ;)

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-08-19, 10:58:38 »
:) Tu wszystko sie rozbija nie tylko o spotkanie partnerki podobnej ale w ogole funkcjonowanie wsrod ludzi, bo na dzien dzisiejszy ja raczej od ludzi stronie wlasnie przez to ze sie z nimi ie dogaduje choc wewnetrznie mam potrzebe bycia z nimi i stad ten konflikt wewnetrzny.

Ta sytuacja sie tez przedklada na tematy zwiazane z praca bo aby zarabiac trzeba ludziom oferowac cos, czego oni aktualnie potrzebujea i pragna a jesli nie mozesz tego zaoferowac (tak jak ja) to albo pozostaje praca wyrobnicza typu etat czy prace czysto fizyczne albo w ogole brak pracy.
z tym się akurat nie zgodzę bo ludzie pragną różnych rzeczy np. Rafał Przybylok właścicel herbaciarni i kanału czajnikowy.pl https://www.youtube.com/user/mailpatpl/videos sam sobie stworzył pracę bo jak powiedział w jednym wywiadzie niezbyt lubił mieć szefów nad sobą i choć nie  jest to interes życia i w sumie zarabia zwykłą pensję to i tak jest zadowolony bo nie męczy się i robi to co zawsze lubił - czyli pije i parzy herbatę.
Teraz ludzie coraz bardziej doceniają to co nie jest masowe, masowe dla wielu już się przejadło. Może na oferowaniu czegoś niszowego nie zarobi się krocia ale zawsze coś. Wszystko zależy od nastawienia jak się ktoś nastawi negatywnie to nawet nie da sobie szansy.
Dlatego najpierw trzeba przeżyć swój ból jak pisała Karina a potem się przejaśnia i mogą przyjść ciekawe pomysły.



 

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-19, 10:34:18 »
:) Tu wszystko sie rozbija nie tylko o spotkanie partnerki podobnej ale w ogole funkcjonowanie wsrod ludzi, bo na dzien dzisiejszy ja raczej od ludzi stronie wlasnie przez to ze sie z nimi ie dogaduje choc wewnetrznie mam potrzebe bycia z nimi i stad ten konflikt wewnetrzny.

Ta sytuacja sie tez przedklada na tematy zwiazane z praca bo aby zarabiac trzeba ludziom oferowac cos, czego oni aktualnie potrzebujea i pragna a jesli nie mozesz tego zaoferowac (tak jak ja) to albo pozostaje praca wyrobnicza typu etat czy prace czysto fizyczne albo w ogole brak pracy.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-08-19, 09:56:02 »
Edyta, jasne ze racja co do tych ,,rekinow" jednak mi bardziej chodzilo o tych wszystkich zwyklych ludzi zyjacych z dnia na dzien. Roznica miedzy mna a nimi jest taka ze ja bardziej zalapalem sie na wzorce odpowiednie dla moich starszych rowiesnikow (braci/siostr) i moze nawet po czesci rodzicow niz moich rowiesnikow i stad blizsze mi jest pokolenie kontestacyjne (chocby srodowiska hipisowskie, punkowe czy jakiekolwiek z tamtego okresu) niz pokolenie dzisiejsze zorientowane na znajomosc informatyki, przedsiebiorczosci itp. Stad moje problemy bo ja po prostu mam odmienne wzorce i sila rzeczy one powoduja ze podswiadomie otaczajacy mnie swiat wciaz jest obcy, bo po prostu nie wroslem w niego w okresie kiedy u wiekszosci ludzi to sie dzieje. Co nie oznacza ze nie dostrzegam pozytyznych elementow dzisiaj. Dostrzegam, ale dla mnie one sa ciagle schowane pod wartswa bardzo duzego ,,syfu" plynacego dzis szerokim nurtem przede wszystkim z Zachodu, a ktorym to fascynuje sie chyba wiekszosc mlodych ludzi dzisiaj (z tego, co obserwuje). No i dlatego mam takie klopoty w relacjach z ludzmi bo sila rzeczy lepiej dogaduje sie z 40latkiem niz z 30 czy 20latkiem. A to nie wrozy jednak nic dobrego, tym bardziej jesli chce zbudowac relacja uczuciowa z partnerka w podobnym wieku. Byc moze chodzi tez tutajo to ze ja poszukuje dojrzalosci emocjonalnej i nie znajdujac jej wsrod rowiesniow powstaje pustka.
ach tak rozumiem :)
ja jestem 40+ pewnie dlatego tak się dogadujemy, a nie znam zbytnio środowiska dziewczyn 25+
moje LO to były inne czasy, chodziło się w "szczurkach" rozciągniętym swetrze, grało na gitarze na przerwach i nikt niczym nie szpanował bo nie było czym,  teraz to co innego to już inne czasy.
Życzę ci spotkania takiej samej młodej dziewczyny jak ty ze starym duchem :) na pewno jakieś są tylko może też myślą że są osamotnione :)