Autor Wątek: Tworzenie związku, znalezienie właściwej osoby  (Przeczytany 148395 razy)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-08-06, 19:39:43 »

Harmonia to zgoda, zgoda na spokój, inspiracje, wsparcie, zgoda na miłość, na ciepło, akceptację,  ale też zgoda na pewną indywidualność i przestrzeń na nią.

Kiedy jej doświadczamy, wtedy nie potrafimy założyć, że w nikim innym Boga nie ma, ani uznać, że w nikim innym Bóg nie potrafi się przejawić w harmonii z Nami.

Piękne. I mądre.

Cytuj
  jesteśmy tak indywidualni i skomplikowani, że drugiego takiego jak my, to na pewno nie ma :).
Prawdą jest to, że potrafimy tworzyć takie struktury w sobie i wokół siebie, że możemy nigdy nie pozwolić, by pojawiła się w nich przestrzeń dla harmonijnego partnera.   

Lub życie mamy tak pokomplikowane, że ....

I może tu jest ten haczyk,  polegający na tworzeniu tych zagarniających przestrzeń  wokół nas  struktur ?

Na poczuciu takiego wyjątkowego niedopasowania, wyalienowania, niskiej wartości.
 
« Ostatnia zmiana: 2016-08-06, 19:54:44 wysłana przez Clint »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-08-06, 18:11:47 »
Akurat w tym przypadku wg mnie nie ma takiej jednoznacznej odpowiedzi, ponieważ tutaj są bardzo indywidualne kwestie i wszystko zależy od intencji, karmy, predyspozycji, itd. Jedna osoba w takim nieco mniej harmonijnym związku będzie się czuć świetnie i będzie to jej wystarczyć, inna wykorzysta to aby otworzyć się na coś lepszego, a jeszcze inna się uzależni i zamknie w tym, mimo że mogłaby mieć coś lepszego.

Sam fakt bycia w związku niczego nie warunkuje, tak samo jak np. posiadanie dużych pieniędzy. Wszystko zależy od tego jak wykorzystujemy to, co mamy.

Cytuj
Raczej opóźnia, bo czas poświęcany na bycie z niepołówkowa partnerką jest jednoczesnie czasem, którego  NIE poświęcamy na uwalnianie od przeszkód w stworzeniu połówkowej relacji.
Może tak być, ale nie musi. Może być przecież tak, że bycie z niepołówką, ale jednak bycie z kimś, tworzenie aktywnie związku może ruszyć głębiej siedzące obciążenia, których by się nie ruszyło siedząc samemu. Różnie to może być, ale na pewno bym nie przekreślał takiej opcji, gdzie dwójka nie do końca harmonijnych ze sobą ludzi stworzyła związek, który np. po latach się rozpadł, ale cała ta droga którą razem przeszli - wiele ich nauczyła, zainspirowała, rozwinęła, otworzyła na więcej. I nie mam na myśli patologicznych związków, gdzie dwójka ludzi się nawzajem wyniszcza.
« Ostatnia zmiana: 2016-08-06, 21:52:35 wysłana przez Clint »

maryna

  • Wiadomości: 123
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-08-06, 13:37:28 »
Ja zauważam, że zgodne z ND są tylko związki z połówkową harmonią w cechach niezmiennych i  wpozostałych cechach wystarczającą harmonią (ale np różne drogi duchowe tez moga być poważna przeszkodą). Pozostałe relacje (niepołówkowe) są karmą do odreagowania jeśli ktoś wydaje nam się atrakcyjny związkowo - bo bierze się to z prowokowania i ulegania prowokacjom, a nie z realnej harmonii.
Te uwagi pochodza z głębokiego wglądu medytacyjnego, gdzie mogłem obserwować co to jest bliźniaczy płomień (połówka) i jak to działa.

To jak ktoś nie ma w danym momencie "dostępnej połówki" to już WJ nie będzie proponowac, ani wspierac żadnych innych jego związków? Co komu z połówki jak sam nie czuje energii tylko emocje, wtedy już lepiej być chyba z mniej harmonizującą osobą która osobowościowo rezonuje, niż SIĘ MĘCZYĆ Z POŁÓWKĄ- wszystko jest względne jak mawiał wujek Einstein.
« Ostatnia zmiana: 2016-08-06, 21:52:50 wysłana przez Clint »

Grzes

  • Wiadomości: 521
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-08-06, 13:05:47 »
U mnie i wielu osób odpracowywanie karmy i dążenie do czegoś lepszego zaczyna się właśnie przy doświadczeniu tego złego, czy nieharmonijnego. Wtedy widzisz, że coś jest nie tak i próbujesz coś zmienić, lub naśladować tych co mają lepiej. Jak jesteś wierzący, to już z górki powinno iść, oczywiście w swoim tempie.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2016-08-06, 12:19:25 »
Raczej opóźnia, bo czas poświęcany na bycie z niepołówkowa partnerką jest jednoczesnie czasem, którego  NIE poświęcamy na uwalnianie od przeszkód w stworzeniu połówkowej relacji.

Grzes

  • Wiadomości: 521
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-08-06, 12:09:29 »
Mariusz

Wydaje mi się, że tworzenie związków z  nieharmonijnymi połówkami przybliża do tych bardziej harmonijnych. Jak coś nie gra w związku zawsze można sobie pomedytaować i pomodlić się o boską połówke.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2016-08-06, 11:46:47 »
Ja zauważam, że zgodne z ND są tylko związki z połówkową harmonią w cechach niezmiennych i  wpozostałych cechach wystarczającą harmonią (ale np różne drogi duchowe tez moga być poważna przeszkodą). Pozostałe relacje (niepołówkowe) są karmą do odreagowania jeśli ktoś wydaje nam się atrakcyjny związkowo - bo bierze się to z prowokowania i ulegania prowokacjom, a nie z realnej harmonii.
Te uwagi pochodza z głębokiego wglądu medytacyjnego, gdzie mogłem obserwować co to jest bliźniaczy płomień (połówka) i jak to działa.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-08-05, 12:22:25 »
Wg mnie nie ma takiej możliwości by taka osoba pasujaca do nas nie istniala na to wcielenie, bo Bog w swojej doskonałości nie tworzy "pustych form", tzn nie tworzy czegoś, co nie może zostać spełnione, pozostaje nie pełne.
Poprostu. Tylko my nie ufamy Bogu, no i nie potrafimy sobie wyobrazić jego genialności, więc nie mieści się nam w głowach, że może być to możliwe.

Coraz bardziej widzę, że gdy człowiek jest pomieszany, nie żyje w zgodzie z sobą, ze swoją naturą i pierwotnym "przeznaczeniem", swoją naturą duszy, to będzie oporował przed akceptacją idealnego dla niego partnera, jakiego Bog ma dla niego, widział jako osobę nie pasującą.

 Ja mam np taki śmieszny etap, ze widzę, z poziomu duszy, ze coś do mnie pasuje, a jednocześnie na poziomie pś nie pasuje :) To oczywiście jest niezły konflikt wewnętrzny, ale obserwując to, mogę coś z tą pś zrobić. Poza tym nie mam co mieć pretensje do Boga czy kogokolwiek. Jestem na etapie harmonizowania swojej pś by się otworzyła na to co Bog ma najlepszego i spełniającego dla mnie. I jakoś to krok po kroku idzie w tą strone. I jest to naprawdę cudowne mieć kontakt ze swoją "duszą", tą prawdą w nas samych, nawet jeśli jeszcze nie ma zgody na przejawianie czegoś, bo to jest niezły kierunkowskaz wewnetrzny, poprostu sie "wie",  a raczej czuje :)

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2016-08-05, 10:04:44 »
Ważne jest to, że kiedy mówimy o harmonii, trzeba dokładnie wiedzieć, z czym ten potencjalny partner ma harmonizować.
Odpowiadamy, "no, ze mną!", ale dokładnie - z czym? i z kim?
Kiedy znamy odpowiedź na to pytanie, to wiemy,  z czym my sami się identyfikujemy, do jakich urojeń, wyobrażeń jesteśmy przywiązani. I często mamy w sobie tyle sprzeczności, że nie pozostaje nic innego, jak uznać, że jesteśmy tak indywidualni i skomplikowani, że drugiego takiego jak my, to na pewno nie ma :). Prawdą jest to, że potrafimy tworzyć takie struktury w sobie i wokół siebie, że możemy nigdy nie pozwolić, by pojawiła się w nich przestrzeń dla harmonijnego partnera.

Warto sobie samemu zadać takie pytania: Kiedy mówię o harmonii, to o czym ja tak naprawdę mówię?
Kiedy mówię o harmonii serc, to na ile żyję w zgodzie z własnym sercem? Na ile żyję w zgodzie ze sobą? ze swoją naturą? I czy jest to faktycznie moim doświadczeniem, czy tylko jakimś założeniem? To jest odpowiedź na to, na ile będę potrafiła żyć w zgodzie z harmonijnym partnerem i na ile harmonia jest ważniejsza, od wszystkich struktur, które w sobie stworzyłam.
Harmonia to zgoda, zgoda na spokój, inspiracje, wsparcie, zgoda na miłość, na ciepło, akceptację,  ale też zgoda na pewną indywidualność i przestrzeń na nią. Kiedy jej doświadczamy, wtedy nie potrafimy założyć, że w nikim innym Boga nie ma, ani uznać, że w nikim innym Bóg nie potrafi się przejawić w harmonii z Nami.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2016-08-05, 08:09:44 »
1. to raczej kwestia celów w związku i czy są one realizowane, bo komuś może dawać spełnienie związek z osobą na poziomie 70-80% harmonii cech niezmiennych. 100% to fajna sprawa (która mi się podoba) ale nie jest to ściśle związana czy dana relacja jest najlepsza na teraz.

2. Ja znam 3 osoby takie u siebie, z czego 2 na żywo. Podejrzewam że koło 7-11 jest na całym świecie moich "połówek", z większością jestem jakoś związany karmicznie (chociaż z tymi których nie znam, słabiej).

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2016-08-05, 08:00:55 »
TO jeszcze dwa małe pytania
1. Czy osoba z którą nie mamy 100% zgodności wibracji osobistych, serc dusz - a np "tylko" 95% est przez was uważana za najlepsza na ty i teraz jeśli nie ma 100tek które zajmowałyby się duchowym rozwojem lub nie ma ich w ogóle?

2. Ile mniej więcej osób ze 100% harmonią cech NIEZMIENNYCH z apz może miec statystyczna osoba na tu i teraz??

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-08-05, 07:49:00 »
Czy może tak być, że osoba najbardziej harmonijna jest niedostępna w danym wcieleniu?
Byłoby to tak samo niemożliwe, jak przekonanie, że tylko na Ziemi istnieje życie.
A skąd ta niedostępność?
Z BŁĘDNYCH DEFINICJI!
Tylko z tego, że błędnie zdefiniowaliśmy najbardziej harmonijną, najbardziej pasującą do nas osobę.
Doskonale o tym wiedzą ci, którzy szukali kogoś po rozwodzie czy po rozstaniu z byłymi.
Zmienia nam się gust, zmieniają upodobania i, jeśli rozwijamy się duchowo, rozszerza się świadomość.
Temu podołałby tylko partner, który rozwija się identycznie! Dlatego trzeba uwzględnić pewien zakres TOLERANCJI dla pewnej odmienności naszego ideału od naszych wyobrażeń.
Tymczasem wiele osób znacznie zawęża możliwości spotkania ideału! Szczytem lenistwa, bezmyślności i głupoty była kreacja kobiety, która ustaliła, jak facet ma wyglądać, ile zarabiać i dokładnie, gdzie ma mieszkać (na jej osiedlu, żeby nie miała do niego zbyt daleko!). Nic dziwnego, że lata mijały, a ona go nie spotkała.
Żądając zbyt wielu nieistotnych szczegółów zawężamy możliwości znalezienia odpowiedniej osoby!  Co więcerj, olewamy te cechy, które są istotne!
Jak to mawiają "diabeł tkwi w szczegółach".
Chińczycy mówią: "Znajdź kobietę, z którą na starość będziesz mógł się przyjaźnić" A to znaczy, że powinniście mieć podobne poglądy, podobne cele życiowe i podobny poziom świadomości (na co też w pewnym stopniu wpływa wykształcenie).  To znaczy też, że powinniście wywodzić sie z podobnego środowiska, albo... intensywnie pracować nad sobą, by wzorce środowiskowe nie miały na Was wpływu.

Błędne definicje mogą też zawierać ZBYT MAŁO ISTOTNYCH szczegółów!
Pewna laska chciała mieć dzieci. I znalazła faceta, który też chciał mieć dzieci. Jej to wystarczyło, żeby stwierdzić, że mają wspólne cele! I nastawiła się tak, jakby znalezienie faceta, który chce mieć dzieci, graniczyło z cudem! A takich jest na pęczki! Tymczasem 1 wspólny cel życiowy to zdecydowanie zbyt mało,żeby stworzyć szczęśliwy związek.

Wiele razy spotkałem się też z kreacjami, w których kobiety zdecydowanie przeczyły możliwości zamieszkania u partnera, a same mieszkania nie miały!
« Ostatnia zmiana: 2016-08-05, 07:51:54 wysłana przez Leszek.Zadlo »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-08-04, 19:29:18 »
Temat jest ciekawy i kontrowersyjny zarazem, bo jednym udaje się spotkać ten ideał, innym nie przez wiele lat i pozostaje pytanie z czego to wynika?

Sam nie jestem pewien jak to jest, ale jednak uczuciowo zmierzał ku wersji, że o ile taki totalnie 100% harmonijny partner może nie być dostępny w danym wcieleniu to z pewnością znajdzie się coś wystarczająco dobrego, aby tworzyć związek korzystny, rozwojowy, inspirujący i po prostu przyjemny. Pomniejsze braki mogą się wiązać z lekkim niedosytem, poczuciem że mogłoby coś tam nieco więcej współgrać, ale też nie powinien to być powód do czucia się źle i nieszczęśliwie. Oczywiście to przy założeniu że nie jesteśmy już jedną nogą na tamtym świecie, bo to też może potrwać x lat spotkanie takiego partnera. :P

Przy okazji wskażę może kilka przyczyn dla których mimo upływu lat pracy nad sobą, może nie wychodzić stworzenie satysfakcjonującego związku:

1) Niewystarczająco duża motywacja
Jeśli po jakimś czasie, nawet po latach zaczynasz się pytać siebie i ludzi czy te związki to w ogóle są potrzebne, czy nie lepiej będzie Ci samej/samemu to już świadczy to o tym, że albo nie wiesz czego chcesz albo siedzą jeszcze nieuzdrowione przekonania na temat związków, płci przeciwnej, itp. Jest więc nad czym pracować i nie ma co się dziwić, że idealny związek się nie pojawił. Dla mnie to jedna z podstawowych kwestii do ogarnięcia - wiedzenie czego się chce i uzdrowienie różnych wyobrażeń do tego stopnia, aby mieć krystalicznie czystą pewność co do tego, co chce się osiągnąć.

2) Niechęć do ruszenia pewnych tematów, części naszej osobowości
Wysoko harmonijny związek i idący za tym rezonans miłości to potężne lustro i początek potężnych procesów wypłukujących z nas syf na rzecz miłości. Możemy się temu poddać i pielęgnować związek, albo z tym walczyć i wszystko się sypnie. Tak czy siak, jeśli mamy w sobie zakopane pokłady ciężkich rzeczy - może to być trudne i nieprzyjemne, a lęk czy opór przed ruszeniem pewnych spraw może być silniejszy od chęci bycia w odpowiednim związku. Pułapka jest taka, że może się nam wydawać, że nic aż tak ciężkiego w sobie nie mamy, ale to wyszło by dopiero właśnie w związku. Przestrzegam przez zbyt pochopnym odrzuceniem tego punktu jako źródła problemu :)

3) Indywidualizacja
Przywiązywanie się do pewnych sztucznych struktur mentalnych, osobowości które traktujemy jako nieodłączoną i prawdziwą część nas jest też sporą przeszkodą. Bóg ma gdzieś nasze wymyślne oczekiwania czy wyobrażenia. On nas widzi takich jakimi jesteśmy naprawdę, a nie takimi jakimi potrafimy siebie sami widzieć. No i tu potrafi dochodzić do zgrzytów, bo Bóg ma dla nas X, a my się utożsamiamy z Y i X odrzucamy, bo to "nie moje". Nieświadomość, że utożsamiamy się z czymś nieprawdziwym jest dużą pułapką, ponieważ z takiego poziomu świadomości można przejść obok swojego potencjalnego ideału i tego nie zauważyć, bo wpierw trzeba by zmienić część swojej osobowości i w gruncie rzeczy stać się nieco inną osobą :D

Bóg nie będzie nam szukał partnera pod naszą sztuczną osobowość, bo to nie jest korzystne, aby się utwierdzać w przekonaniu że jest ona dobra, korzystna i słuszna. Wręcz możemy spotkać kogoś kto będzie dla nas inspiracją do tego, aby być bardziej sobą, ale zbyt duże przywiązanie do starego będzie sprawiać, że taka osoba będzie traktowana jako nieharmonijna (bo ciągnie w takim kierunku, a ja przecież jestem taki i owaki).

4) Niechęć do stabilizacji związkowej
Spotkanie ideału lub osoby bliskiej ideału może oznaczać, że spotkasz osobę o najwyższym potencjale związkowym dla Ciebie na długo, może nawet całe wcielenie! A to oznacza koniec seksu z innymi osobnikami i innych rzeczy do których pś może być przywiązana - odrzucanie, zdobywanie nowych partnerów, melodramaty miłosne, tęsknoty i inne emocje. Zastanów się czy czujesz się dobrze z taką stabilizacją. A może jednak jeszcze trochę szaleństw i emocji?

5) Różne pseuduchowe przekonania
Wielu z nas intensywnie się "rozwijało" przez wcielenia. A to często oznacza konkretny bagaż ślubowań, wyobrażeń, zaślepień czy misji. Niektóre potrafią naprawdę mocno trzymać. Jeśli rozwój duchowy jest dla nas bardzo ważny, a jednocześnie nie mamy czystego stosunku do duchowości w połączeniu ze związkami to kiszka. Pś powie, że żadnego związku Ci nie da, bo przecież rozwój duchowy jest najważniejszy, a związki... tu wstaw swoje dziwne wyobrażenia :D

Takich powodów można wypisywać jeszcze dużo, ale chciałbym przede wszystkim uczulić na 3 pierwsze, ponieważ nie raz spotkałem już osoby, które narzekały że w kwestii związku się nie da, a zdecydowanie przejawiały któryś z tych punktów albo nawet wszystkie na raz.

Jak pisałem dawno temu czyli na początku tego posta :D to wg mnie zawsze się da stworzyć coś fajnego i wystarczającego dobrego (niekoniecznie od ręki, ale prędzej czy później tak), a jeśli się to nie udaje to po prostu okrutna prawda jest taka, że albo to jeszcze nie ten czas albo wciąż unika się sedna (lub nie zdążyło się do niego dojść, czasami naprawdę trzeba dużo czasu na poukładanie pewnych rzeczy). Najłatwiej powiedzieć, że Bóg/świat nic dla mnie nie ma, ale dla mnie to brzmi jak słaba wymówka. Ja bym nigdy takiej nie przyjął.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-08-04, 17:34:16 »
no właśnie, jak to z tym jest? bo mnie też wychodzi na to, że nie zawsze istnieje jakiś dostępny harmonijny partner/partnerka na dane wcielenie.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-08-04, 13:21:55 »
Lyndzik, a co to znaczy w tym przypadku "niektóry"? :D

I nie, nie szukam perfekcyjnego ideału, zdaję sobie sprawę, ze nawet z najlepszym partnerem można mieć gorsze dni, ani nie mam wymagań odpalonych w kosmos :)
(to tak a propos filmików:)

Dlatego, m.in.: utrzymuję teraz znajomość, która jest dla mnie inspirująca pod tymi względami, jakich nie doznałam od mężczyzn, z którymi wcześniej nawiązywałam relacje.
Czyli uwazność, czułość, szczerość.

Ale nie mam też złudzeń - duże różnice mentalne, wykształcenia i życiowe są pewnymi przeszkodami w stworzeniu czegoś stałego.

Zresztą, też nie mam przekonania, że zawsze jest ten jeden najbardziej odpowiedni partner do szczęśliwego, harmonijnego związku, w kazdym życiu.
Kiedyś takie przekonanie miałam.
Teraz nie za bardzo. Ale to moze też dlatego, że zmęczyłam się życiem złudzeniami ;), że może to byc możliwe.

Raczej, jak na teraz, jestem zadowolona z tego co jest, choć wiem, że jest to zadowolenie połowiczne, ze względu na pewne uwarunkowania.
Czyli brak harmonii mentalnej i życiowej. Mnie, jako osobie po części sapioseksualnej;) (co Lyndzik pewnie mozesz zrozumieć), sama atrakcyjność fizyczna i bonusy fajnego zachowania nie do końca wystarczają...