Być może bardzo dobrze powiedziane, tylko dla kogoś z "kiepską karmą, wynikajacą np. z bezmyślności, powierzchowności, uporu, czy wręcz zaślepienia" nic z tego nie wynika.
Ponadto, powstaje tu pętla, że Bóg jako czysta miłość może uzdrowić wszystko, ale tym z kiepską karmą nie uzdrowi, bo ... są niegotowi. Więc kiedy będą gotowi?
Leszku, Kingo, opisałam historię, która sprawiła, że zaczęłam nad sobą pracować. Jednocześnie z moją pracą, odnajdywaniem negatywnych i krzywdzących nie tylko mnie samą schematów i zachowań, zaczęły zmieniać się moje córki, zmieniły się układy w mojej pracy i - również - zmieniło się nastawienie do mnie mojego byłego męża. Wiem, że jeszcze mnóstwo pracy przede mną - te trzy lata w porównaniu z innymi osobami z forum, to chyba niewiele? Ale nie rozumiem wpisów, które zaprzeczają budowaniu zaufania do Najwyższego Dobra. Chyba, że piszcie coś ot, tak sobie, dla samego klikania w klawiaturę
