Autor Wątek: Karma AGRESORA i OFIARY  (Przeczytany 33357 razy)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-19, 21:44:07 »
Martinus,
Od zawsze nie lubię takich ciepłych kluch, ofiar, u ktorych gołym okiem widac, że udają. Takie osoby ZAWSZE narobią największych kłopotów !
"Cierpią", szczuja donoszą, kłamią, udają kochane cielatka takie , 'świętojebliwe' ;)
I jak tylko nadarzy sie okazja, ze poczują sie pewniej i że juz nic im nie grozi - zmieniają oblicze, zrzucają maskę i zamieniaja się w mendy !
Jak dr Jekyl and Mr Hyde .

Co innego człowiek, który jest naturalnie shy, skromny, etc.

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-19, 20:09:45 »
Ale jak ten kat się objawia, siedzi sobie w środku i nic nie robi?

Z tego, co zobaczyłem, są takie przeskoki pomiędzy warstwami. Raz się jest ofiarą, a innym razem jest się katem dla innych, dla siebie. Bycie ofiarą tłumi świadomość warstwy kata. I odwrotnie.

Np. głęboko może być warstwa kata. I ona przykryta jest wieloma tożsamościami dobrej osoby, uduchowionej osoby, ofiary itd. Wszystko to po to, żeby nie dotykać świadomością tej warstwy kata.
Części świadomości zapętlone są na różnych sztucznych tożsamościach, i przez to ta zapętlona na tym świadomość nie jest w stanie wejść w poziom kata w sobie. Bo tam może być coś traumatycznego, coś, do czego nie chcemy się przyznać.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2013-09-19, 16:59:16 »
Martinius
od 15 lat badam swoje warstwy i traumy i dotychczas myślałam dokładnie jak ty, jednak ostatnio zaczynam patrzeć na ten temat w nieco innym świetle. To coś nowego i na razie w fazie odczuć.

Dziękuję wszystkim za wypowiedzi :)
Pozdrawiam



Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-19, 14:37:16 »
a znasz choćby jedną jedyną osobę na świecie która nie ma w sobie choćby odrobiny pierwiastka prowokacji, kata czy ofiary, kogoś kto jak piszesz nie ma w sobie żadnych drzwi ?

Znam bardzo mały procent ludzi na świecie.

A nawet, jeżeli takich osób nie ma, nie oznacza to, że Ci, co są, reprezentują naturalny stan pełnego zdrowia.

Nie wierzę w przypadki. Wierzę, że każdy jest twórcą na jakimś poziomie siebie tego, co doświadcza. Nawet jeżeli nie jest świadomy przyczyny, ona jest gdzieś głębiej w nim.

Wnętrze widzę jako warstwy. Najniżej jest warstwa siebie rzeczywistego, wyżej to wyparcia, substytuty itd. Wewnętrzne konflikty pomiędzy tymi warstwami itd. I to wszystko jest pokazywane jak w lustrze na zewnątrz. Więc my możemy tkwić poczuciem swojego "ja" w jakiejś wyższej warstwie i nie być świadomi, że jakaś niższa warstwa nas jest manifestowana na zewnątrz nas. My to widzimy jako coś zewnętrznego, coś, z czym nie mamy związku. Jest to wtedy walka tak naprawdę z samym sobą. Tylko my nie widzimy siebie tam, tylko innych. Dlaczego innych? Dlatego, żeby tym bardziej nie domyślić się, że chodzi o nas, żeby nie dotknąć jakiejś traumy w nas, żeby nie przenieść tam uwagi. Im bardziej czegoś nie chcemy zobaczyć w sobie, tym bardziej to chcemy widzieć w innych, na zewnątrz nas.

Tak to widzę na dzisiaj.

Piotr

  • Wiadomości: 788
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kultura aryjska
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-19, 08:47:38 »
Edyto,

wątpić każdy może, jeden lepiej, drugi gorzej:)

Edyta

  • Gość
[#]   « 2013-09-18, 10:13:49 »
Ja dalej będę uważał, że jak jest kat na zewnątrz, to jest to lustro kata w środku.

Nie wierzę, że mogę dostać w gębę niewinnie, że nie ma we mnie tego, co to stworzyło. Zawsze, jeżeli dostanę, gdzieś we mnie są drzwi, przez które to się stało.

Wierzę w to, że im ktoś bardziej obwinia kogoś, tym bardziej ucieka od świadomości przyczyny w sobie. Jest zwalanie odpowiedzialności za daną sytuację na zewnątrz, na kogoś.
....

a znasz choćby jedną jedyną osobę na świecie która nie ma w sobie choćby odrobiny pierwiastka prowokacji, kata czy ofiary, kogoś kto jak piszesz nie ma w sobie żadnych drzwi ?
Ja nie znam i śmiem wątpić aby w ogóle istniała taka osoba na tym globie, nawet wysoce uduchowieni mistrzowie mieli przeszłe wcielenia w których nie byli aniołkami. Moim zdaniem prawie (piszę prawie bo być może istnieje jakaś czysta inkarnacja ludzka np. pierwsze wcielenie) wszyscy możemy kogoś sprowokować lub sami być sprowokowani.
np. Jezus powiedział "Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień" a oni się rozeszli.
W tym świetle agresja może być sprowokowana ( np. rodzinna awantura)  ale też może być czystym przypadkiem np. ktoś był pod wpływem kogoś/czegoś i znalazł się w niewłaściwym miejscu i w niewłaściwym czasie. Trudno mi uwierzyć że tysiące ludzi zatrutych sarinem w Syrii to same winne ofiary specjalnie wyselekcjonowane przez los, wiele z tych osób po prostu znalazło się w niewłaściwym miejscu.

Pracuję teraz nad trudnym dla mnie tematem pogodzenia się z przypadkiem z sytuacją na którą nie mam wpływu i też trudno mi przyjąć że mogą istnieć sytuacje na które nie mogę się przygotować np. oczyścić w sobie coś i mieć już gwarancję że to mi zapewni kontrolę przed przypadkiem (zdarzeniem) , przypadkową sytuacją . To trudne dla mnie bo muszę puścić kontrolę nad chwilą obecną i poddać się bez targowania z Bogiem. 

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-09-18, 08:35:08 »
Ja dalej będę uważał, że jak jest kat na zewnątrz, to jest to lustro kata w środku.


Ale jak ten kat się objawia, siedzi sobie w środku i nic nie robi?

Piotr

  • Wiadomości: 788
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kultura aryjska
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-17, 23:11:36 »
A zauważyliście może, że ludzie zaczynają intensywniej szukać zła na zewnątrz m.in. wtedy, gdy są głodni?

Davvidia

  • Wiadomości: 499
  • Płeć: Kobieta
    • http://www.podlasem.manifo.com
  • Regresja EFT Trener, NLP Coach zaśw. MEN
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-17, 23:08:09 »
tak jest, bardzo dobre :)

Piotr

  • Wiadomości: 788
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kultura aryjska
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-17, 23:06:39 »
Martinus,

dobre.

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-17, 23:03:18 »
Ja dalej będę uważał, że jak jest kat na zewnątrz, to jest to lustro kata w środku.

Nie wierzę, że mogę dostać w gębę niewinnie, że nie ma we mnie tego, co to stworzyło. Zawsze, jeżeli dostanę, gdzieś we mnie są drzwi, przez które to się stało.

Wierzę w to, że im ktoś bardziej obwinia kogoś, tym bardziej ucieka od świadomości przyczyny w sobie. Jest zwalanie odpowiedzialności za daną sytuację na zewnątrz, na kogoś.

Zauważyłem z wglądów, że nawet dzieci, na wierzchu miłe, fajne, bobaski itd., a w środku mogą mieć "diabły". Zresztą często to potem widać w zachowaniu dzieci. Ale... to przecież niewinne dzieci, więc trzeba koło nich skakać :).

Im bardziej się widzi zło poza sobą, tym bardziej tworzy się iluzję dobra w sobie. Często się to robi po to, żeby nie widzieć głębiej zła w sobie, a jeszcze głębiej rzeczywistego dobra, które nie ma przeciwieństwa, nie ma bieguna przeciwnego "zła".

Widzi się jakichś katów, strzygi, diabły poza sobą, żeby odwrócić uwagę od tego samego w sobie.

Gdzieś tam głęboko jest w każdym piekiełko, które kiedyś trzeba odwiedzić i przekroczyć. Rozświetlić świadomością, przyjąć, zintegrować.

Często rozwój jest właśnie ucieczką od tego wewnętrznego piekiełka. W cudowny rozwój duchowy itd. Żeby tylko odwrócić uwagę od tego, co się samemu kiedyś złego robiło. Już teraz ja jestem dobry, uduchowiony, pełen miłości, a inni są źli, niedobrzy, inni niszczą ten świat itd.

Świat jest współtworzony przez wszystkich. Nie tylko przez polityków, katów itd. To, że oni działają na zewnątrz, nie oznacza, że my nie działamy wewnątrz, nie prowokujemy ich do tego, co robią.

Kreacja to nie tylko działanie. To też intencje. Przede wszystkim intencje.

My to nie tylko część, którą jesteśmy świadomi. Nasza kreacja wypływa z całego spektrum nas samych - od świadomych części do nieświadomych.

Na zewnątrz ktoś może być aniołem, w środku diabłem, do którego nie chce się ktoś przyznać, do którego dusza nie chce się przyznać. Ale to i tak iluzje, czy anioł, czy diabeł.

Piotr

  • Wiadomości: 788
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kultura aryjska
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-17, 22:36:00 »
Myślę, że roztrząsanie kwestii prawnych raczej hamuje rozumienie prawa karmy.

Prawo bowiem tworzy się w przekonaniu, że każdemu wszystko może się przytrafić, a tak nie jest.

matek

  • Gość
[#]   « 2013-09-17, 19:03:14 »
Nie myslac zbyt wiele napisze, ze jakkolwiek prowokacja ze strony ofiary zawsze jest, to jednak nie widze zadnego sensu w karaniu ofiary. Co prawda ja jakos nie zauwazylem takiej tendencji na calym swiecie, chociaz widze powolna tendencje do przyznawania wszelkiego rodzaju zbrodniarzom "praw czlowieka".

Ofiara prowokuje, ale tez osoba o czystych intencjach nie da sie sprowokowac. W moim pojeciu karanie "katow" ma sens o tyle, ze osoby o nieczystych intencjach, ktore odpowiadaja na prowokacje, sa izolowane. Ma to tez przypuszczalnie jakis tam wymiar "wychowawczy" (w sensie przykladu) dla innych, ktorzy by chcieli bezkarnie na prowokacje odpowiadac.

Na obecna chwile jestem za idea: karac/izolowac (w niektorych beznadziejnych wypadkach mozna i zlikwidowac) "katow" ze wzgledow praktycznych, ale ich nie potepiac. Podobnie jak nie warto sie uzalac nad ofiarami, chociaz warto realnie pomagac.

BTW przypomnial mi sie taki motyw z Lazariewa, kiedy jakas jego klientka pyta, czy jesli ktos zrobil nam cos zlego, to powinnismy przeprosic go za to, iz swoimi nieczystymi intencjami go sprowokowalismy do zlych czynow. Lazariew po chwili zastanowienia odpowiedzial, ze w sumie to tak. Jak lubie i cenie Lazariewa, to akurat wydalo mi sie niepotrzebnym "przeginaniem paly" :)

A zreszta, jakby nie teoretyzowac, zawsze swoj do swego po swoje przychodzi.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2013-09-17, 12:15:39 »
Interesuje mnie temat agresora i ofiary od jakiegoś czasu, obserwuję i zastanawiam się nad modnymi ostatnio prądami "ukarać ofiarę". Co nawet w realu znalazło wymiar na przykładzie Norweżki skazanej na 16 mies więzienia po tym jak zgłosiła gwałt na Policję w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Czasami odnoszę wrażenie że propagatorzy karania ofiar wierzą że to ich uchroni przed agresją, wydaje im się że agresja zawsze musi mieć przyczynę w prowokacji ze strony ofiary, a co jeśli nie zawsze ma ? 
Z moich obserwacji wynika że w uwolnieniu się od karmy kata i ofiary kluczową rolę odgrywa uwolnienie się od podatności na wpływy z zewnątrz, wpływy astralne, wpływy ze struktur rodzinnych, firmowych, koleżeńskich itd. Uwolnienie się od podatności na wpływy daje wolność samostanowienia o sobie w przeciwnym razie inni będą próbowali ustawiać człowieka w takiej pozycji jaka jest im wygodna.
Chętnie poczytam co o tym sądzicie ?

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-14, 23:55:01 »
Na forum czasem ktoś się ogłasza,  że może powahać. A tak poza tym to mozna sobie poszukac,  kto wykonuje uslugi radiestezyjne. Takie parametry duzo nie kosztują