A z czego pomagamy w przypadku robienia sesji węzłów czy regresingu gdy celem są oczywiście pieniądze czyli gdy chcemy pomóc sobie?
Samo zarabianie pieniędzy nic jeszcze nie mówi. Ważne są intencje, jakie za tym stoją.
Jeżeli intencje służą urzeczywistnianiu (manifestowaniu na zewnątrz) dostatku, który mamy zintegrowany w sobie, wtedy nie ma skutków karmicznych. Takie działanie jest akarmą.
Jeżeli intencje służą do zdobywania substytutu dostatku, bo czujemy brak w sobie tego, wtedy nasze działania nigdy nie zrealizują w pełni tych intencji, bo zawsze gdzieś głębiej będzie istniało to poczucie braku, które będziemy zasypywać substytutami (iluzjami) dostatku. Będziemy mieli w pewnym momencie poczucie, że nie ma w nas tego braku i mamy coś, ale... nadejdzie dzień, że to, co zdobyliśmy zacznie odchodzić od nas, uciekać, znikać. Wtedy będzie pokazywany jak w lustrze ten brak, który gdzieś tam dalej w nas jest, ale którego przestaliśmy widzieć.
Więc - według mnie - z samych działań nie można wywnioskować, czy są OK, czy nie. Dopiero z intencji, które do nich prowadzą. Czy intencją jest przeniesienie prawdy w nas, kompletności w nas, jakiegoś zintegrowanego rzeczywistego aspektu nas na zewnątrz, czy intencją jest zdobycie czegoś z zewnątrz nas, żeby załatać jakiś iluzoryczny brak w nas.
Według mnie poziom rzeczywisty nas to kompletność, a nie brak czegoś. Brak czegoś wynika z odrzucania jakichś części tej kompletności, ja to nazywam aspektami siebie prawdziwego, i wtedy wchodzi się w błędne widzenie, że jest jakiś brak w nas. I zaczynamy działać z poziomu tego braku, żeby go usunąć. Jednak nasze działania bazują na błędnym przekonaniu - jest w nas brak czegoś. Więc każde takie działanie bazujące na tym, tak naprawdę wzmacnia wiarę w to. Oczywiście przestaniemy to czuć w sobie, ten brak, będziemy czuć coś, co zdobyliśmy, ale to działa na zasadzie wypierania i przywiązywania się do czegoś, co chcemy widzieć, mieć itd.