Ja to czasami słowo karma, bym przerobiła na trauma. Trauma odgrywana na polu naszego życia, do nabycia świadomości, że już możemy to puścić. Agresor, ofiara - to nasze własne energie, lustro. Jeszcze mi się nie zdarzyło, żebym w każdym przypadku stojącym w moim polu, nie znalazła siebie, swoich intencji itd. Dusza doznaje traumy, pod jej wpływem podejmuje decyzje na przyszłość, co skutkuje czynem np. agresora, później poczucie winy i odwrotne wcielenie ofiary i tak na bazie pierwotnej traumy zapętla się w kolejnych wcieleniach. W ostatecznym rezultacie obydwie energie są nasze własne. Szukanie winnych na zewnątrz nie da nam uzdrowienia

Za każdym katem stoi miłość, która daje nam możliwość zrozumienia i pozbycia się problemu, jednak bez świadomości, że tak jest, trudno nam przyjąć taki stan rzeczy niestety.