ketoza -- moje najnowsze odkrycie
rysuję wstępny plan działań:
1. przede wszystkim najpierw należy przygotować solidny stos naleśników, względnie makaronów, pieczywa i/lub kartoflów, żeby po drodze nie zgłodnieć, oraz żeby powoli pożegnać się z nimi wszystkimi czule
2. następnie wbijamy się na jakieś forum dla koksów np. sfd.pl i czytamy naukowe i teoretyczne podstawy diet bezwęglowych
3. przeżuwawszy przygotowane zapasy, czytamy teorię i mentalnie przygotowujemy się do przełączenia wkrótce na zasilanie nowym paliwem, czyli głównie olejem rzepakowym i fasolo
4. po kilku tygodniach ketozy, spaliwszy z grubsza skafander ze smalcu, robimy masę, a następnie rzeźbę! :-)