Iustitia:)
"wypisz sobie typowe męskie cechy, wypisz też te ktore uznasz za stricte kobiece i wypisz na 3 kartce wlasne z którymi czujesz się pewnie. A teraz zaznacz te wlasne kolorowym markerem na obu kartkach /męskiej i kobiecej/."
Zrobiłam to. No i zobaczyłam pewną ważną korelację - uznaję różnice fizyczne np.; większą silę fizyczną mężczyzn, większą łatwość utrzymywania ciepłoty ciała

, zarost itp - za to w psychice, umysłowości, charakterze u kobiet i mężczyzn są dla mnie ważne praktycznie te same cechy. Prawie nie widzę różnic pod tym względem w zdrowej kobiecie i zdrowym mężczyźnie (o zdrowych samoocenach i zdrowym podejściu do ludzi, życia) - cenię na równi u kobiet i mężczyzn ciepło, stabilność emocjonalną, otwartość, czułość, odpowiedzialność, wiedzę, co się chce, umiejętność mówienia o tym, w ogóle umiejętność rozmowy, harmonię w działaniu i wypowiedziach, duchowość, mądrość itp.
I może dlatego kompleksy w tej materii mam głównie na poziomie fizycznym.
"Jestes ugruntowana kobietą wiec spokojnie te kobiece przejawiasz"
No właśnie chyba niekoniecznie jestem ugruntowaną kobietą. Szczerze mówiąc to nie wiem, czym - prócz fizyczności i wynikających z cech fizycznych paru psychicznych różnic - różnią się do siebie kobiety i mężczyźni, i jakie cechy są "kobiece", a jakie "męskie". Na pewno nie są nimi dla mnie cechy przypisywane płciom stereotypowo.
"czy facet przejawiający te, ktore masz w sobie dalej będzie facetem o jakiego Ci chodzi."
Wydaje mi się, ze tak, biorąc pod uwagę te, co wypisałam powyżej.
"Bo jeśli się nie mylę masz specyficzne pojmowanie stricte męskich i stricte kobiecych wzorców i pojmowanie określonych wzorcow jako przynależnych tylko jednej stronie w relacji."
- No własnie nie.
Jeśli już, to zauważam podział na linii - cechy upierdliwe (stereotypowo przypisywane tej i tej płci - ale obecne u ludzi bez względu na płeć), jak np.; mimozowatość, granie na emocjach, czarnowidztwo, brak doceniania, granie ról itp.; a cechy pożądane - jak te które wymieniłam już wcześniej.
"zgodnie z tym jeśli Ty przejawiasz siłę na 100% analogicznie facet powinien być bezsilny jeśli wyrażasz się zwięźle facet będzie z gaunku nie wiem czy chcę wodę czy wolę teraz sok."
Przyznam, ze tego nie rozumiem.

"Wzorce wzorcami, ale faceci lubią przejawiac silę a nie mogąc jej przejawiać przy Tobie decydują sie z sympatii do Ciebie chociażby na półrozwoj i zdziwieni, ze Ty nie doceniasz, bo jeśli Ty na calość w RD, a on na pół to przecież już tyle zrobil a czego Ty chcesz od niego i czemuś nie zadowolona?"
Akurat jak ich poznaję, to już zajmują się po części rozwojem lub wiedza o co chodzi; mogę ich zachęcać do np.: zajęcia się bardziej lub rozwiązania jakiś problemów konkretnymi metodami - ale nie zmuszam ich do tego, ani się nie nabzdyczam, bo nie poszli np.: na regresing. To jest ich wybór. Jedynie mogą mnie po jakimś czasie zacząć irytować, jak nic nie robią ze swoimi problemami, nie rozwiązują ich, ani nie chcą konkretnej pomocy, tylko o nich gadają, nimi się zasłaniają czy znajdują w nich wymówkę np.: dla braku zdecydowania.
Bardziej mi zależy, by mężczyzna wiedział czego chce, działał w zgodzie z tym co mówi, a nie że jedno mówi - drugie robi, przesyłając wtedy sprzeczne sygnały; Jak najbardziej może popełniać błędy - miło tez kiedy potrafi się przyznać, ze coś zrobił źle, a nie tylko iść w zaparte, ze on to zawsze jest w porządku, a winni są wszyscy dookoła, łącznie ze mną;); By nie kojarzył tej umiejętności z ustępowaniem, tylko mądrością; żeby nie grał twardziela, nie był zamknięty ani nastawiony non-stop na nie - tylko potrafił szczerze porozmawiać - zarówno o tym co lubi, czego potrzebuje, jakie ma marzenia - jak i o tym czego się boi, nie lubi, czy ma złe skojarzenia. By nie tylko dawał się poznawać, ale i chciał poznawać. By czułość czy życzliwość nie kojarzyła mu się z czymś niemęskim.
I te cechy naprawdę doceniam.
Cóż. Nie wydaje mi się by to były jakieś nadmierne czy sprzeczne wymagania.