Teraz napiszę ogólnie a propos niezależności czy tendencji do dominacji w relacjach:
BR "Takiego przymusu, że sama wszystko najlepiej zorganizujesz, zrobisz, bo inaczej upadnie i nie będzie miało sensu? Tak mi się kojarzy, że z jakiegoś lęku i bronienia się przed odrzuceniem możesz być czasami niedostępna i uciekać w organizowanie, planowanie, bycie silną kobietą?"
- Wydaje mi się,ze nie. Wręcz nie lubię sytuacji, kiedy wszystko musiałabym organizować sama, lubię jak męzczyzna wykazuje inicjatywę - a jednocześnie jest dostatecznie otwarty, by tą inicjatywę przyjmować też ode mnie. Lubie współpracę, wspólne ustalanie i organizowanie, nie lubię być stawiana w sytuacji - to Ty zaplanuj to i zorganizuj, bo zrobisz to lepiej

Czuję się wtedy wykorzystywana (nawet jeśli faktycznie zrobiłabym to lepiej).
"pozwól się sobą czasem zaopiekować!

" - ale ja naprawdę pozwalam w różnych sytuacjach na to

Jedynie nie zamierzam udawać, że np.; nie daję sobie rady z kluczem i zamkiem, tylko po to by mężczyzna mógł się wykazać.
Clint:
"daje mi się, że masz potrzebę udowadniania facetom, że możesz być od nich niezależna w taki sposób, że pojawia się trzymanie ich na dystans, żeby przypadkiem w tej wspólnej więzi nie pojawiły się jakiekolwiek elementy współuzależnienia. To zabija bliskość."
- Hmm, no nie wiem. |Jak pan chce np.; ponieść mi plecak, czy pomóc przejść przez strumień, to nie protestuję, tylko z wdzięcznością taką pomoc przyjmuję. Na pewno jednak nie lubię grac idiotki tylko po to by mężczyzna poczuł się lepiej, i nie udaję przed mężczyznami, ze czegoś nie wiem, jak coś wiem. (za to zdarza mi się to przy kobietach - taka ciekawostka).
"Mam też wrażenie, że z tego powodu przyciągasz różnych niefajnych facetów, którzy wykorzystują te wzorce pod swoje chore potrzeby, ale ciężko mi powiedzieć jakie konkretnie - coś mi się przebija że jacyś próbujący Tobie również coś udowadniać oraz tacy, którzy chcą się poczuć skrzywdzeni i odrzuceni przez Twoją postawę. "
- Pierwsza opcja owszem występuje - szczególnie ostatnio - gościu próbujący mi udowadniać prawie na każdym kroku, ze jako kobieta jestem w połowie niedorozwojem ;-) Co do drugiej - nie przypominam sobie, bym jakiegośkolwiek faceta tak potraktowała - ani żaden nie zgłaszał takich pretensji. Jedynie trafiały się faktycznie uwagi, ze jestem samodzielna, to na niepewnych siebie wpływało to deprymująco. Wcześniej jednak dawałam się zbić z tropu, chowałam się w skorupie, i robiłam coraz bardziej bezradna, niezgrabna w zachowaniu - kiedy mężczyzna sprawiał, ze czułam się niepewnie i nie wiedziałam, co jest grane lub o co chodzi.
Mimo wszystko jest to dla mnie zastanawiające, ze tyle osób odbiera, ze jestem "zbyt" niezależna

Owszem, jestem dość samodzielna, czego nie uważam za nic złego, mam też sporą wiedzę, i faktycznie lubię, by mężczyzna miał ta wiedzę na podobnym poziomie lub większą (złapałam się zresztą wczoraj na tym, ze jeszcze pś lekko gardzę facetami, których pś również uważam za głupszych od siebie). Może to tak zbija z tropu? świadomie jednak staram się tego nie okazywać, bo wiem, że każdy może mieć ta wiedzę w różnych dziedzinach i generalnie jestem otwarta na jej przepływ w obie strony.