Laka
"to ze Bog dajac wolna wole stworzyl niedoskonaly swiat, nie moze mi zapewnic tego co najlepsze- tj partnera z ktorym bede miala taka bliskosc jak z polowkiem. Bo to juz zalezy od wolnej woli, ona powoduje chaos."
Pomedytuj sobie nad wolną wolą i zgodnością Twojej wolnej woli z cudzą wolną wolą

Nie ma żadnego chaosu. Zakładasz czysto teoretycznie, że gdy Twoją wolą jest mieć harmonijnego partnera to się może zdarzyć, że wolą wszystkich harmonijnych partnerów będzie nie być z Tobą. W praktyce jest to jednak niemożliwe. Zawsze znajdą się istoty, które mają cele zbieżne z Twoimi i po prostu nie ma opcji, aby przy całym bogactwie świata zabrakło osób, które chciałyby tego samego co Ty. Mówię oczywiście o celach zgodnych z ND, bo cele wynikające z mocno wyindywidualizowanego ego mogą być tak szalone, pokręcone i pomieszane, że rzeczywiście może zabraknąć osób, które chciałyby tego samego.
I myślę że to właśnie jest sedno problemu - gdy taki aniołek osiągał szczyt "wyjątkowości" i pomieszania w wyniku indywidualizacji - sprawiał że rzeczywiście nie było już istot, które by do tego pasowały. Na rozum można było sobie wyciągać wnioski, że skoro Bóg nie ma nikogo kto by do mnie pasował w takiej sytuacji - to jest niedorobiony i nieelastyczny, a na dodatek ja jestem poniekąd zmuszony do przejawiania się po Bożemu albo nici z harmonijnego związku - no i tu się uaktywniał bunt i robienie na przekór Bogu.
A o upartym trzymaniu się połówka i przekonywaniu Boga, że jego wolna wola powinna być zgodna z Twoją już nawet nie wspominam.

A prawda jest taka, że istot harmonizujących z nami na poziomie miłości jest naprawdę cała masa - jeżeli odsiać z nich tych, którzy mają inne cele życiowe i pozostałe istotne czynniki - wciąż zostaje spory wybór, choć może on w poszczególnych przypadkach wymagać pewnych zmian w naszym życiu np. przeprowadzki. No, ale jeśli nie chcemy tej przeprowadzki czy innej zmiany to już nie wina Boga że nic dla nas nie ma, ale wina naszego przywiązania do danej rzeczy z powodu jakiś ograniczeń.
"Obawiam się, że z innym nie polowkiem nie bede tego czula. Ze nie bedzie tej jakosci, bliskosci. O to mi w sumie chodzi w takiej relacji. Bede zawsze czula, ze cos jest nie na swoim miejscu, nie dosc pelne i doskonale."
Skąd w ogóle przekonanie że z innym nie może być tak samo dobrze? Czemu miałaby w całym wszechświecie istnieć tylko jedna taka istota?