"Kiedyś uwielbiałem muzykę i żyć bez niej nie mogłem.
Znaczy, że jak słucham dłużej nawet bardzo ulubionej muzyki, to mi się robi chaos w 3 oku. Dlatego korzystam z tego coraz rzadziej

"
Ciekawe, myślałam, że tylko ja tak mam. Od jakiegoś czasu muzyka mnie męczy. Tak jak kiedyś słuchałam muzyki godzinami, tak teraz najlepszą dla mnie muzyką jest cisza:)
Ewentualnie odgłosy natury są miłe.
Muzyka ostatnio fajnie pobudza u mnie dolne czakry na radość, działanie, przyjemność, no i TANIEC. Odkrywam na nowo radość płynącą przez ciało podczas ruchu, tańca.
To taki zastrzyk energii, ale kilka utworów, nie więcej, bo wtedy efekt jest wręcz odwrotny. Muzyka jest dla mnie do tańca, nie do słuchania:) Jednak już długo nie mogę się wybrać na żadną taneczną imprezę. Kiedyś jak poszłam, to uciekałam tak szybko jak przyszłam, tak obrzydliwe się czułam przy tym dudnieniu. Nawet taniec nie dał rady mnie zatrzymać;)