dziękuję za wskazówki.
jeśli chodzi o potrzeby to nasuwają mi się podstawowe: wsparcie, zrozumienie, uwaga.
ostatnio wyszedł mi też powazny problem przy uzdrawianiu tegoż dziecka. właściwie ilekroc siadam do dekretu natrętnie uderza mnie uczucie wstydu swojego ciała, siebie i swoich reakcji: jak są odbierane przez innych, co ludzie powiedzą itd. Będę musiała to chyba zapodać na węzłach bo sama tego nie ruszę chyba, to jest za silne.
Otóż w czwartek mielismy wyjazd integracyjny z pracy do wypasionego hotelu z aquaparkiem i koleżanka namówiła mnie na basen. Dawno temu umiałam pływać po swojemu, ale to było gdy miałam 9 lat, potem nagle zamknęłam się w sobie no i pływac juz nie umiem. Ale lubię tą koleżankę i chciałam skorzystać żeby chociaż się pozanurzać. A na basenie było dwóch kolegów...(liczyłam się z tym, ale że akurat ci będą to tego nie chciałam). Jeden rok młodszy, drugi w moim wieku.
No i masakra...Niby szczupła jestem, no ale wiadomo, cellulit znak czasów, do tego mam pozostałości po trądziku i pojedyncze niespodzianki tu i ówdzie, teraz już na ciele, przeniosły mi się z twarzy niżej... jak to faceci (nie mówię że wszyscy, moze bywalcy forum są mniej bezpośredni) popatrzeć sobie musieli. To bym jeszcze zniosła. (na domiar złego jak usiadłam na dmuchanego krokodyla stwierdzili że go poprowadzą i mieli wspaniałe widoki na strategiczne miejsca, zarówno z tyłu jak i z przodu i lęki, czy na pewno wszystko jest dobrze zakryte a to co trzeba dobrze usunięte... Tu już myślalam, ze się ze wstydu spalę. do tego doszła moja głośna manifestacja lęków wodą, krzyki podczas zjazdu zjeżdzalnią tylko dla plywających (nigdy więcej) i podtopienie przy upadku z tego dmuchanego krokodyla...I teraz jak ich widzę to nadal mi się przypomina jaką sobie siarę zrobiłam, zwłaszcza, że ten jeden jakoś dziwnie patrzy... Jako dziecko czułam się często podobnie, wstyd mnie paraliżował na tyle, ze spychałam go daleko ze świadomości bo nie miałam w ogóle pojęcia jak sobie z nim radzić, nie mówiłam o tym nikomu w obawie przed kolejnym wyśmianiem bądź zbagatelizowaniem problemu...
Bez węzłów chyba tego nie ruszę.