ja też przypominam się z moim pytaniem, bo czuję się pominięta i znowu się nakręcam. Ale to przez sytuację z siostrą, wobec której czuję się poszkodowana przez los oraz przez samotność i zdołowanie jakie odczuwam po śmierci dziadka.
widać klątwa klątwą, ale moje stany emocjonalne, zazdrość wobec wszystkich wokoł i narkęcanie się nadal mnie dobijają i czuję, że moje uzdrawianie zmierza donikąd, a ja wcale nie zbliżam się do siebie. może nie umiem zaakceptować poprawy, sama nie wiem. a może po prostu dążę do samozagłady, bo nieraz mam tak dość, że serio bym chciała tez już umrzeć.
może te 5 afirmacji co teraz piszę to jednak jest za dużo? wtedy żadna nie chce się zamanifestować a przedłużające się pisanie mnie tylko dobija. Na to pytanie wtedy Pan nie odpowiedział wcześniej poniżej, a ja to muszę wiedzieć.
Może powinnam pisać, że zasługuję na wsparcie, miłość i akceptacje a nie,że je mam i otrzymuję w ilości wystarczającej. Bo nawet jesli to załapię za kolejne 4 lata to i tak będzie tego za mało lub wyniknie kolejna afirmacja życia podczas gdy inni będą żyć, a ja dalej czekać na życie.