Ja od dawna nie piję już gazowanych, ani innych napojów, ale mam inną od nie tak dawna słabość: krewetki:D
A poza tym lody i ciasta, wafle:D
Jakoś mi przeszło na biały chleb i czekoladę o dziwo:) Moja pś gdy już wybiera słodycze to małe porcje i takie lepsze. Za to owoce zrobiły się dla mnie bardzo smaczne:-) Oraz dobrze zrobione warzywka:)
Sposób odżywiania się zmienił, po tym jak odreagowałam sobie stan i pierwszy pokarm/ energię jaką dostałam tuż po zapłodnieniu jako komórka. Wtedy moja pś zidentyfikowała się z nią w pełni " teraz to jest moje ciało, fizyczna forma", a dostałam pokarm na poziomie biologicznym i wibracje z wiejskiego weselnego stołu:P Nic dodać nic ująć. Niestety do tej energii i takiego poziomu wibracji moja pś ciągle równała, na wszelkie sposoby. A potem przeszło.
Mięsa mi się odechciało po ostatnich wczasach w Tolkmicku, chyba po ćwiczeniach oddechowych i podnoszących wibracje. Dałam się potem namówić siostrze nad jeziorkiem na kiełbaskę z rożna, fajnie przypieczoną, smakowitą, tak jak lubię...jadłam i ze zdziwieniem poczułam, że nic ciekawego w niej nie czuję, w sensie smaku, była jakby bez tego fajnego smaku jaki znałam i lubiłam. Coś się zmieniło, od tej pory nie mam pociągu do smaku mięsa.