Leszku
Od kilku lat bardzo chcę napisać książkę. Co jakiś czas to do mnie wraca. Mam wtedy pomysł, który rozwija się w mojej głowie na wiele odnóg, ciekawych rozgałęzień, szkieletów koncepcji. A kiedy siadam do pisania to wszystko wyparowuje, zaczynam coś pisać żeby nie patrzeć się w pusty ekran i wychodzi stek bzdur. Czy ja jestem tak nieprzytomny że po prostu wydaje mi się że mam talent, czy coś innego może być tego przyczyną? Pamiętam że wywahałeś mi do "pisarza poradników" 100% talentu i 30% kompetencji...
... idąc za tym, kurde, nie wiem jak zdobyć kompetencje! Nie chce iść na głupie uczelnie gdzie wciskają ludziom kit do głów. Mam wiele ciekawych przemyśleń na podstawie tego jak na codzień obserwuję siebie i świat, ale wszystko znika kiedy przychodzi do przelania tego na papier. Wtedy zalewają mnie pytania "a po co", "a nie zarobię na tym" , "a może zarobię?" i setki innych i spontaniczność gaśnie.
Chyba napiszę satyrę bez zamysłu i formy, najlepiej na swój temat, to może wreszcie powstanie coś od początku do końca.