Laka
haha, ja też mam "drogę karmiczną" z 2 opcjami do wyboru.
Moja podświadomość uważa, że jestem dobry- czyli jestem misjonarzem, w związku z tym wszystko trzeba poświęcać dla innych, zero zabawy, zero seksu, zero mocy

, zero przyjemności.(I nie wolno mi się wyróżniać na żadnym poziomie, bo to może innym sprawiać przykrość.)
A druga opcja to przestaje być misjonarzem, czyli z automatu staję się bardzo zły, bo odwróciłem się od misji. No i w tym momencie skoro już jestem, totalnie zły to włącza mi się opcja "hulaj dusza" (i tak nie mam już nic do stracenia). Czyli totalna destrukcja, robienie wszystkiego co mi zabraniano

, seks

, sprzeniewierzanie mocy

, mega nieprzytomność, krzywdzenie innych no i oczywiście zemsta na wszystkich misjonarzach i "chołocie", której pomagałem i która, z tej pomocy nie chciała skorzystać. Cała ta zabawa uwieńczona jest pełną autodestrukcją. Moja podświadomość nie raz mi pokazywała, że jest zdziwiona, że nadal istniejemy, że nie zniszczyliśmy siebie albo że inni nas jeszcze nie znaleźli (nie zorientowali się kim jesteśmy) i nie zniszczyli

.
W każdym razie , mówiąc szczerze żadna z tych 2 opcji nie szczególni mi przypada do gustu

Dlatego ostro pracuje nad uwolnieniem się od misjonarstwa, uczę się zadowolenia i w ogóle cieszenia z życia. Teraz też wziąłem na tapetę, trzeźwość i przytomność, bo widzę, że mam z tym problemy.
I powiem, że jest coraz fajniej , czym bardziej puszczam misjonarstwo tym bardziej poprawia mi się ze wszystkim

Rośnie bezpieczeństwo, samoocena i prosperity się poprawia, oczywiście w relacjach z ludźmi jest mi też coraz lepiej

Laka aktualnie na te moje obciążenia świetnie działa pierwsza cześć medytacji "Moje prawo do istnienia" Darka Logi. Może byś sobie sprawdziła jak czujesz tą medytacje ? Ja ją "przerabiam" drugi raz i powiem, że mam zupełnie inny odbiór jej.