Inga....ogladalam ten film u siebie po niemiecku....ale bylam przerazona reakcja wlasnego ciala na te sceny...gdybym sie nie rozwijala i nie wierzyla w poprzednie wcielenia myslalabym- och biedni ci ludzie byli - ale co mnie to?

zreszta nie pamietam, zebym zyla tam- po prostu splynelo by to po mnie.
W czasie ogladania bylam zainteresowana,ale nieraz zalowalam,ze go ogladam, bo wiedzialam ze cialo i psychika jest w dole, ze sie doluje tym filmem.Polubilam myslenie pozytywnie i nie lubie sie dolowac i sprowadzac do parteru- ale bylam w szoku, ze tak malo wiedzialam o tych czasach- cos dzwonilo,ale nigdy sie nie przejmowalam tym co bylo kiedys.
Dlatego jak przeczytalam o Twoich katuszach...to mnie zmrozilo...pisal o tym Pan Leszek, ze na poczatku prob z regresingiem, kiedy wyprobowywal go na sobie- tez przypomnial sobie, ze ktos go zabil kiedys ...i oczywiscie chcial rachunki wyrownywac!! wiem, to musi byc dla Ciebie straszne....dlatego bez ugruntowanego bezpieczenstwa u siebie nie bede sie brala za regresing.....chyba, ze cos przypomne sobie spontanicznie. Wtedy bede szukac pomocy....jednak nie wiem co mam napisac, bo nie bylam w Twoim polozeniu.
Kiedy mam za duzo w glowie wspomnien....zawsze mysle- przyszlosc- to przyszlosc- bylo minelo. Staram sie duzo sobie i innym wybaczac...ale jest to trudne, nieraz bardzo i im bolesniejsze wspomnienia tym gorzej bo jestem zwiazana z tymi emocjami. Rozsadek podpowiada....daj na luz i probuje i probuje i wciaz probuje.
Mam respekt przed ludzmi takimi jak Ty, ktorzy przechodza swoje pieklo wspomnien....wiem, ze to akt odwagi i cieszylabym sie, gdybym mogla Cie choc troche wesprzec, abys jak najszybciej sie z Tym uporala i zostawila to g.....o w przeszlosci i mogla juz wolna bez tych cierpien silniejsza zyc pelniej tu i teraz z nami .....trzymam kciuki za Ciebie

))