Autor Wątek: Nauka  (Przeczytany 148859 razy)

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-17, 16:31:30 »
Martinius
czyli rano pijesz kawę z masłem i nie chce ci się jeść do popołudnia i jadasz 1 większy posiłek późno po południu.
Rozumiem ze w ciągu dnia pracy pijesz wodę czy coś innego.
Czy na obiad jadasz kasze, ryż, ziemniaki ? jadasz mięso ? jak wygląda taki obiad ?


Rano około 6 piję kawę z masłem i olejem MCT. Tego oleju nie trzeba dodawać, daje on więcej energii itd. Można też dodać olej kokosowy.

Potem piję kolejną kawę z masłem i olejem MCT pomiędzy 12 a 16 teraz. Czasami zjem troszkę sera żółtego. Ale nie dlatego, że jestem głodny, ale dlatego, że smakuje.

Jest tak, jak pracuję w domu. Bo jak nie pracuję w domu, to wypijam kawę rano około 6, potem nic nie jem, i wypijam kolejną kawę z masłem gdzieś po 16.

Do tego piję wodę od czasu do czasu. W ogóle w ciągu dnia od czasu do czasu wypijam szklankę wody.

Po drugiej kawie po południu znowu czuję się syty itd. przez kilka godzin, więc robię posiłek dopiero gdzieś koło 18-19, czasami i później. Staram się jeść przed 20, ale z tym jest różnie.

To jest taki przerywany post (Intermittent fasting). Można o tym poczytać na internecie. Z tą różnicą, że ja podczas godzin postu wypijam kawę z masłem. Ponoć organizm traktuje to dalej jako post, bo tłuszcze nie podnoszą cukru we krwi.

Aha. Staram się codziennie też przy drugiej kawie zjeść taki kogel mogel. Biorę z 6 żółtek, od kur łażących po trawie, gównach i dziobiących robaki, a nie na jakiejś diecie wegetariańskiej, która jest często kukurydzą itd. Dodaję troszkę Stewii w proszku, oleju MCT i miksuję to, i od razu zjadam, bo ponoć żółtka się utleniają i potem z czasem to jest coraz mniej zdrowe po takim wymiksowaniu.

I wieczorem jem posiłek. Często jem jajka. Powiedzmy co drugi dzień robię taką sałatkę. Gotowane jajka, jakieś zielone liście, są takie gotowe do kupienia młode listki, rzodkiewka, pomidor, papryka, czasami kiszona kapusta, awokado itd. Ponieważ jestem na diecie ketogenicznej teraz, więc nie dodaję niczego, co ma dużo węglowodanów.

Od czasu do czasu jem mięso mielone od krów pasących się na łące (grass-fed). Zazwczaj robię takie kotlety mielone, ale bez panierki. Do tego jakieś awokado, zielone liście, kiszona kapusta itd. Oczywiście bez ziemniaków, kasz itd.

Staram się 1-2 razy w tygodniu jeść wątróbkę wołową. Dodatki takie same jak wyżej.

Nie jadam tego, co ma dużo węglowodanów, ale to głównie też dlatego, że teraz mam dietę ketogeniczną. Nie jem pieczywa, kasz, ryżu, makaronów itd.

Nie piję słodkich napojów, nie pijam piwa itd.

Od 2 miesięcy nie jem cukru i tego, co ma dużo cukru. Jedynie jak coś jest w warzywach, kokosie, czy truskawkach.

Nie jem owoców, chyba, że o małej zawartości cukru, np. truskawki, maliny, jeżyny, czarne jagody.

Dużo jem masła, średnio pół kostki dziennie, czyli około 120 gram. Staram się jeść codziennie przynajmniej jedno awokado. No i te jajka, przynajmniej 6 dziennie. Jak nie jem gotowanych, czy smażonych, zawsze robię ten kogel mogel z żółtek.

Jednak, do niczego się tutaj nie zmuszałem. Jestem przeciwnikiem zmuszania się do czegokolwiek. To ma być przyjemne. Jak zacząłem pić kawę z masłem rano, jeszcze jadłem śniadania. Ale po paru dniach, zniknęła mi ochota na jedzenie śniadań, potem lunchów itd. Nie czułem głodu, więc się nie zmuszałem na siłę, żeby jeść.

Najważniejsze według mnie to pozbywać się tego, co sztuczne z jedzenia i cukru. Potem można zmniejszyć węglowodany, zwiększyć zdrowe tłuszcze.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-07-17, 15:34:18 »
Martinius
czyli rano pijesz kawę z masłem i nie chce ci się jeść do popołudnia i jadasz 1 większy posiłek późno po południu.
Rozumiem ze w ciągu dnia pracy pijesz wodę czy coś innego.
Czy na obiad jadasz kasze, ryż, ziemniaki ? jadasz mięso ? jak wygląda taki obiad ?

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-17, 14:29:55 »
Tak. Kiedyś ciągle się odchudzałam i nie jadłam masła wcale,prawie wogóle tłuszczy -  to słodkiego ciągle mi się chciało. I wbrew pozorom tyłam. Teraz od kilku lat jem tłuszcze, masło - tyle na ile mam ochotę, na ile czuję i nie widzę żebym jakoś specjalnie tyła. A głodna nie chodzę tak jak kiedyś.
Jajek też jem tyle ile mam ochotę i ile  czuję, że potrzebuję i na zdrowie nie narzekam.
Też się cieszę, że to jest powoli odkręcane. A przynajmniej jak ktoś chce i szuka to może znaleźć jakąś sensowną wiedzę, a nie tylko manipulacje służące robieniu wody z mózgu przyszłym pacjentom. Bo przeciez o to chodzi. Żeby ludzie długo żyli i długo chorowali na przewlekłe choroby - bo z tych jest najwięcej kasy. Jak się nie je tłuszczów to się chce słodyczy, dużo słodyczy = duże obciążenie dla trzustki = możliwa cukrzyca = piękne zyski dla koncernów farmaceutycznych.

Tak, mi głód zaczął mijać, jak odstawiłem pieczywo, i zacząłem jeść więcej zdrowych tłuszczy, np. masło, awokado, olej kokosowy, żółtka. Wcześniej praktycznie zawsze miałem problemy z energią. Często spałem, byłem bez energii, flak. Śmiać mi się z tego chce teraz, bo myślałem wtedy, że taki po prostu jestem, bez energii itd. Że to normalne. Bywały często takie chwile, że np. przychodziłem z pracy o 18, kładłem się na chwilę w ubraniu, światło zapalone itd., i budziłem się 12 godzin później. Tak byłem zmęczony i bez energii. A potem, jak odstawiłem pieczywo, zmniejszyłem węglowodany, zacząłem jeść więcej masła, awokado, oleju kokosowego itd. nagle przestałem być senny, lepiej się wysypiałem, miałem więcej energii. No i głód zaczął mijać.

Jak kogoś temat interesuje, dobre książki po polsku:
* "Dlaczego tyjemy i jak sobie z tym poradzić?" Gary Taubes
* "Dieta bez pszenicy" William Davis

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-17, 14:19:56 »
Martinus
A jak się załapałeś do USA? Normalnie ci wizę rozpatrzyli bez problemów?

Jak byłem po wizę, to poszło raczej bez problemów. Czułem stracha, ale też czułem takie przepływające przeze mnie energie, dzięki którym czułem, że będzie dobrze. Ale to było dawno, z ponad 7 lat temu, bo tyle już tutaj jestem w Stanach.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-17, 13:12:04 »

Kolejna rzecz, nie tłuszcze sprawiają, że się tyje, ale nadmiar węglowodanów, który powoduje zwiększenie się wydzielania insuliny, która blokuje spalanie tłuszczy i powoduje ich odkładanie w tkance tłuszczowej.

Te kłamstwa prawdopodobnie są dlatego, bo na odżywianiu i chorobach dużo ktoś zarabia kasy. I nie chce, żeby ludzie byli zdrowi i znali prawdę.


Tak. Kiedyś ciągle się odchudzałam i nie jadłam masła wcale,prawie wogóle tłuszczy -  to słodkiego ciągle mi się chciało. I wbrew pozorom tyłam. Teraz od kilku lat jem tłuszcze, masło - tyle na ile mam ochotę, na ile czuję i nie widzę żebym jakoś specjalnie tyła. A głodna nie chodzę tak jak kiedyś.
Jajek też jem tyle ile mam ochotę i ile  czuję, że potrzebuję i na zdrowie nie narzekam.
Też się cieszę, że to jest powoli odkręcane. A przynajmniej jak ktoś chce i szuka to może znaleźć jakąś sensowną wiedzę, a nie tylko manipulacje służące robieniu wody z mózgu przyszłym pacjentom. Bo przeciez o to chodzi. Żeby ludzie długo żyli i długo chorowali na przewlekłe choroby - bo z tych jest najwięcej kasy. Jak się nie je tłuszczów to się chce słodyczy, dużo słodyczy = duże obciążenie dla trzustki = możliwa cukrzyca = piękne zyski dla koncernów farmaceutycznych.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-07-17, 12:51:43 »
Martinus

A jak się załapałeś do USA? Normalnie ci wizę rozpatrzyli bez problemów?

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-17, 12:51:15 »
No i bardzo dobrze !
Dziękuję / my :))

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-17, 12:41:39 »
  Martinus, nareszcie ktoś to napisał !
  Zawsze tak czułam :)
  No ale uważano, że idę pod prąd. Więc postanowiłam nie wychylać się.
  Pokażę to dalej. To ciągłe pieprzenie o tym cholesterolu to już było nie do zniesienia.
  A co do kawki, arcyciekawe, ale mówimy o 'normalnej' kawie ?
  Nie Ince, Anatol, czy cuś ? ;)
   Teraz skojarzyłam, że jeżeli jesteś 'over the ocean' to tam pewnie Anatola niet ;))

:) Są tutaj akurat gdzie mieszkam kawy Inki itd. Mieszkam na Greenpointcie w Nowym Jorku, kiedyś to była taka dzielnica Polska, ostatnio coraz mniej tutaj Polaków, ale są jeszcze sklepy, gdzie jest dużo polskich produktów. Zresztą, o dziwo, jakiś czas temu szukałem zamiennika kawy, coś w rodzaju Inki, ale bez glutenu i znalazłem. Co ciekawsze, okazało się, że produkowane jest to w Polsce przez firmę, która robi właśnie Inkę. Tutaj jest link: http://www.dandyblend.com/

Ja pijam normalną, zwykłą kawę. Ale to nie jest tak, że każda kawa jest równa sobie, dlatego dla mnie badania, gdzie ktoś mówi o szkodliwości kawy itd., traktują trochę z przymrużeniem oka. Dlaczego? Bo np. jedna kawa może zawierać więcej tzw. mitotoksyn, które są dużo gorsze w kawie niż taka kofeina, a inna mniej. Ja akurat kupuję taką, która jest badana na zawartość tych toksyn, i czuję się po niej zawsze świetnie. Testowałem inne, i było rożnie. Po niektórych źle się czułem. Trzeba po prostu znaleźć właściwą dla siebie.

Tutaj coś piszą o tym: http://lifescience-corner.blogspot.com/2012/06/toksyczna-kawa.html

A o pozytywach kawy jest np. tutaj: http://www.pocztazdrowia.pl/tego-nie-wiesz-o-kawie/

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-17, 12:29:44 »
  Martinus, nareszcie ktoś to napisał !
  Zawsze tak czułam :)
  No ale uważano, że idę pod prąd. Więc postanowiłam nie wychylać się.
  Pokażę to dalej. To ciągłe pieprzenie o tym cholesterolu to już było nie do zniesienia.
  A co do kawki, arcyciekawe, ale mówimy o 'normalnej' kawie ?
  Nie Ince, Anatol, czy cuś ? ;)

   Teraz skojarzyłam, że jeżeli jesteś 'over the ocean' to tam pewnie Anatola niet ;))
« Ostatnia zmiana: 2014-07-17, 12:32:33 wysłana przez Marylka »

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-07-17, 00:38:46 »
był czas, chyba w latach 80-tych jak pisano że jaja są szkodliwe
dziś już nikt tak nie mówi

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-16, 23:45:53 »
No ostatnio wychodzą coraz bardziej różne kłamstwa, np. odnośnie cholesterolu, który okazuje się być niezbedny dla zdrowia, to po pierwsze, a po drugie, ten jedzony nie ma praktycznie wpływu na ten we krwi, a po trzecie, to nie jest takie proste z tym cholesterolem we krwi, jak się dotychczas wydawało.

Kolejna rzecz, tłuszcze nasycone. Okazują się już być zdrowe. Czyli masło zdrowe, a margaryny nie, nawet szkodliwe dla zdrowia.

Kolejna rzecz, nie tłuszcze sprawiają, że się tyje, ale nadmiar węglowodanów, który powoduje zwiększenie się wydzielania insuliny, która blokuje spalanie tłuszczy i powoduje ich odkładanie w tkance tłuszczowej.

Te kłamstwa prawdopodobnie są dlatego, bo na odżywianiu i chorobach dużo ktoś zarabia kasy. I nie chce, żeby ludzie byli zdrowi i znali prawdę.

Piramida jedzenia obowiązująca od wielu, wielu lat, która doprowadziła np. w USA do zwiększenia się otyłości i chorób. Okazuje się, że jest ona zdrowa dopiero wtedy, gdy się ją odwróci do góry nogami.

Jest już coraz więcej książek w tym temacie, otwierających oczy, szczególnie w USA.

Kiedyś mówiono, że można jeść jedynie 1-3 jajka na tydzień. Okazuje się teraz, że można jeść ile się chce, no może nie dokładnie, bo wiadomo wszystko w nadmiarze jest toksyczne pewnie. Ale są ludzie co jedzą po 12 dziennie i czują się dobrze, parametry we krwi mają bardzo dobre, np. cholesterol itd. Sam średnio jem 6 surowych żółtek dziennie. Pyszne. Dodaję troszkę Stewii, łyżkę oleju MCT, choć on jest w sumie zbyteczny, jak ktoś nie może go kupić i miksuję to, i od razu zjadam. Robię takiego kogla mogla z samych żółtek, bez białek.

Jest dużo kłamstwa w temacie jedzenia. Dużo jest w tym biznesu. Np. jeśli chodzi o jedzenie tłuszczu. Sam od 3 lat jem bardzo malutko węglowodanów, za to dużo zdrowych tłuszczy, np. masła, awokado, żółtek itd. Masła to średnio pół kostki dziennie. Co to dało? To, że od roku nie czułem głodu, jem raz dziennie, tylko wieczorem. Mam praktycznie zawsze mnóstwo energii w porównaniu z tym, co było u mnie kiedyś. Bardzo mi też dało picie kawy z masłem. Po angielsku nazywają ją Bulletproof coffee. Tutaj kiedyś pisałem o tym na blogu: http://przekraczajgranice.pl/kawa-zdrowsza-z-maslem/. Polecam. Trzeba się przyzwyczaić, i organizm musi się przyzwyczaić do trawienia większej ilości masła (kilka dni, u mnie były to 3 dni), ale przynajmniej u mnie, dzień bez kawy z masłem to dzień stracony. Nie jadłem od 3 lat śniadania oprócz picia kawy z masłem.

Firmy produkujące jedzenie i nie tylko straciłyby mnóstwo pieniędzy, gdyby ludzie nagle przestaliby mniej jeść, bo nie byliby tak non stop głodni. Ogromne dla nich straty. Więc wiadomo, nie zależy im na rozgłaszaniu prawdy, że można jeść mniej węglowodanów, więcej zdrowych tłuszczy i po jakimś czasie głód minie, wtedy mniej się je, bardziej świadomie, bo nie ma rzucania się na byle co, bo jest się głodnym, żeby coś tam tylko wrzucić w siebie.

Węglowodany według mnie są uzależniające, więc jeżeli się ludzi uzależni od nich, można mieć ciągły dochód, dużo kasy. Do tego, gdy zaczną pojawiać się u nich choroby, ktoś kolejny zarobi.

Jeszcze pewnie dużo będzie wychodzić takich naukowych kłamstw na światło dziennie.
« Ostatnia zmiana: 2014-07-16, 23:51:38 wysłana przez Martinus »

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-07-16, 21:02:54 »
nie pierwsze naukowe kłamstwo

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-07-16, 19:19:18 »
nie mów że nie słyszałaś :-)

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-07-16, 18:13:11 »
a co to ? cholesterol to fałszerstwo?
ciekawe czy ta książka jest dostępna w PL