Lynd,
co do "pozamerytorycznych wtretow" to sie zgodze - poszedlem troche na latwizne (chociaz juz nazywanie ich "manipulacyjnymi" uwazam za naduzycie), ale z drugiej strony wydalo mi sie to tak oczywiscie zenujace, ze nie chcialo mi sie tlumaczyc. Ale jesli chcesz, to prosze (caly czas trzymam sie tematu "szczepionek w Afryce" poruszonego w komiksie, bo jego dotyczyly moje "pozamerytoryczne
wtrety").
Sprawa zostala przedstawiona tak: wredni antyszczepionkowcy uczepili sie tiomersalu w szczepionkach, ktory w rzeczywistosci jest calkowicie bezpieczny. W koncu, "w zbednym zapale, aby uspokic obawy tlumow" agencje wycofaly ten skladnik, chociaz bylo to zupelnie niepotrzebne ("niezaleznie od licznych badan, ktore wykazaly brak zwiazku miedzy tiomersalem i autyzmem"). Na nastepnym rysunku pokazano czarnych ludzi z podpisem, ze najbardziej w calej sprawie poszkodowani sa "najbiedniejsi w krajach rozwijajacych sie, musza teraz wiecej placic za szczepionki jednodawkowe". Oto wiec moje "zarzuty", ktore imho czynia ten watek zenujacym:
1. Agencje wycofaly zwiazek zeby uspokoic obawy tlumow, niezaleznie od LICZNYCH badan. To wyniki badan nie mogly uspokoic tlumow? Przepraszam Cie, Lynd, ale to brzmi po prostu glupio i nieprzekonujaco.
2. Tym bardziej, ze mogli przeciez uzyc argumentu "afrykanskiego": "LICZNE wyniki badan potwierdzaja, ze tiomersal jest bezpieczny,
wiec nie usuniemy go ze szczepionek w trosce o najbiedniejszych w krajach rozwijajacych sie" (tak im w koncu zalezy na tych najbiedniejszych).
3. Skoro sa to rzeczywiscie najbiedniejsi, to w jaki sposob maja placic? Czy to tak rzeczywiscie wyglada, ze biedaczyna wyciaga z kieszeni ostatnie pieniadze, zeby kupic szczepionke? Czy moze akcje szczepien w krajach rozwijajacych sie sa oplacane przez rzady i
organizacje miedzynarodowe, w ostatecznosci duze organizacje charytatywne?
4. Skoro producentom tak drogie jest dobro ludzkosci, to naprawde nie mogli doplacic tych paru groszy do szczepionek dla najbiedniejszych (nie wyjasniono zupelnie, dlaczego musza placic wiecej, zakladam jednak ze skladnik zastepczy jest drozszy od
tiomersalu)? Jesli nie mogli - bo w koncu "kazda duza firma istnieje przede wszystkim dla zysku", jak sam zauwazyles - to nalezalo ten
temat po prostu taktownie pominac milczeniem w tym komiksie.
5. Pokazywanie czarnych ludzi z podpisem "najbiedniejsi w krajach rozwijajacych sie" jest samo w sobie niesmaczne. Do bolu stereotypowe przedstawianie ich jako "biednych murzyniatek". Z "krajow rozwijajacych sie" (ten eufemizm tez jest karygodny - czyli
ze nie sa jeszcze tak wspaniali jak my, ale staraja sie jak moga. To wszystkie kraje musza wygladac tak samo? Inaczej sa nierozwiniete?).
Mam nadzieje ze nie doszukasz sie w moich wyjasnieniach "manipulacji" i ze wyjasnilem, dlaczego "mam z tym problem". Znowu, to moje prywatne odczucia, ale wydaje mi sie, kazdy zdrowo myslacy czlowiek bedzie mial podobne. Moze sie jednak myle.
No, jak juz to mamy zalatwione, przechodze do dalszej czesci:)
Nawjyraźniej ma znaczenie, bo wypowiedziałeś się o takiej liczbie pi, czyli o szczepionkach. I Twoim zdaniem liczba pi wynosi 4, bo są chciwe korporacje i zdemoralizowany śwat. I twierdzisz że nie przyjmiesz żadnego wytłumaczenia zawierającego cyfry czy geometrię. Kiedy próbuję Cię odesłać do matematyki, twierdzisz że nie wierzysz w nią i że "I juz od podstaw, aby poznac potrzebna teorie, czytam ksiazki pisane przez matematyków, a potem uzywam ich narzedzi do sprawdzenia tego wszystkiego. Wszystko z jednego kosciola. Wierze, ze ich system - przynajmniej pobieznie, jak w kazdej religii:) - trzyma sie kupy."
Naprawdę dodawanie, mnożenie czy logartymy jest czymś co muszisz przyjąć na wiarę, co skala Twoje pojmowanie świata?
Oczywiście że nie. I z metodą naukową jest podobnie.
Pisales o manipulacji, teraz ja napisze. Dalczego przekrecasz moje slowa, niby-cytujesz, a tak naprawde zmieniasz tresc?
Po pierwsze - jesli piszesz "Twoim zdaniem liczba pi wynosi 4, bo sa chciwe korporacje I zdemoralizowany swiat" to teraz Ty uzywasz pozameryotrycznego wtretu, bo (w niby wielce blyskotliwy sposob) stwierdzasz, ze na pewno sie myle, a do tego nie masz podstaw. Moze sie myle, a moze nie.
Kiedy próbuję Cię odesłać do matematyki, twierdzisz że nie wierzysz w nią i że "I juz od podstaw, aby poznac potrzebna teorie, czytam ksiazki pisane przez matematyków, a potem uzywam ich narzedzi do sprawdzenia tego wszystkiego
Tutaj po prostu krecisz (nie mowie ze na pewno celowo), bo zamieniles w mojej wypowiedzi slowo "nauka" na "matematyka", a "naukowcy" na "matematycy". A ja dla matematyki zrobilem specjalny wyjatek, napisalem ze sie jej nie czepiam i ze wierze iz jest spojnym systemem, ale jednak rozni sie od innych nauk, ktore wymagaja praktycznego doswiadczenia. No wiec, kiedy odeslales mnie do matematyki, ja jednak zrobilem dla niej maly wyjatek. Dlaczego przekrecasz moje slowa?
Naprawdę dodawanie, mnożenie czy logartymy jest czymś co muszisz przyjąć na wiarę, co skala Twoje pojmowanie świata?
Oczywiście że nie. I z metodą naukową jest podobnie.
Wyjasnilem, na czym poelga dla mnie roznica miedzy matematyka a innymi naukami. Zasugerowalem tez, ze matematyka pozostaje stosunkowo wolna od manipulacji, bo nie wchodza w gre pieniadze, emocje I wladza nad swiatem. A tak jest w przypadku nauk wymagajacych praktycznego doswiadczenia, bo od jego wyniku duzo zalezy. Zdaje sie, ze zupelnie to pominales.
To co piszesz, pokazuje jednak małe rozeznanie w tym, na czym ona polega. Metoda naukowa ma eliminować podstawowe błędy i uprzedzenia pojedynczych osób, od których nikt nie jest wolny, tym bardziej nie naukowcy. Przy stosunkowo niewielkim rozeznaniu (na pewno nie lat!) mógłbyś sformułować konkretne zarzuty odnośnie konkretnych składników w szczepionkach, a potem sprawdzić pod ich kątem badania dotyczące tych składników czy szczepionek. Możesz powiedzieć że
Jeden po drugim powtarza, jeden od drugiego przepisuje, no i w rezultacie "wszyscy wiedza", "to jest oczywiste".
Ale właśnie tak nie jest. Aby badania były wartościowe, muszę być udokumentowane, powtórzone wielkrotnie, w prawidłowych warunkach, przez różych ludzi. Każda grupa sprawdza pozostałe, bo nikt nikomu nie wierzy na słowo. I każda grupa sprawdza tak, aby obalić wyniki poprzednich. Bo jeśli im się uda obalić, to nauka pójdzie do przodu. Inaczej, cóż, może poklepią się tylko po plecach, ale nic nie osiągną.
Na takich założeniach opiera się metoda naukowa. I, swoją drogą, one też wyjaśniają czemu Twój pomysł z testowaniem szczepionek jest błędny -- pojedyncze badanie niesie ze sobą zbyt duże ryzyko błędu badacza. Dopiero ileś takich samych badań, przeprowadzonych przez różnych badaczy (grubych, chudych, czarnych, katolików, wegetarian, chińczyków, amerykanów, spiskowców, systemowców etc) -- dopiero to może pokazać trendy wspólne dla wszystkich, więc możliwie zgodne z rzeczywistością a nie z tym, w co badacze chcą wierzyć.
Okej, z tym moge sie zgodzic. Byc moze na takich zalozeniach rzeczywiscie opiera sie metoda naukowa. Niech Ci bedzie - istnieje taka mozliwosc. Ja w to jednak...nie wierze. Ty uwazasz, ze wplyw pojedynczych jednostek i interesow jest z biegiem czasu pomijalny, ja uwazam, ze raczej ogromny.
Chcialbym jeszcze na koniec uscislic kwestie wiary i niewiary w nauke (rowniez matematyke). Nie chodzi tylko o wiare w dobre intencje naukowcow i ich podatnosc na uleganie wplywom, ani juz nawet o to, na ile sa skrupulatni (i nie powtarzaja po sobie).Chodzi mi przede wszystkim o uwarunkowanie umyslu przez swiatopoglad naukowy.
Poki co sie klade, bo jestem wyczerpany po 12-godzinnym dniu pracy (plus wypoceniu powyzszego tekstu!).
Zdrowia i dobranoc