Tak sobie dziś myślałam, jak pojmuję spełnienie - czym ono dla mnie jest, co dla mnie oznacza i co mnie jeszcze może blokować przed spełnieniem w życiu.
Spełnienie - to według mnie stan, w którym doświadczam, że wszystko jest na swoim miejscu, iż mogę swobodnie działać (ale nie muszę) i niezależnie od tego, czy będę wtedy coś robić dalej w danym temacie czy nie - to i tak będzie dobrze, fajnie, błogo.
Co mnie blokuje?
Na pewno odczuwam jeszcze jakiś lęk, ze nie będę widziała co mam robić, jak doznam spełnienia - skoro niczego nie będę musiała, a tylko mogła. To taka czysto pś, trochę zwierzęca obawa, że skoro nic musowego nie będzie mnie wtedy nakręcać, to wpadnę w marazm. Świadomie zaś wiem i widzę, że nie będzie mi to grozić, bo po pierwsze - mam coraz więcej fajnych pomysłów, takich kreatywnych, sprawiających mi radość, chętnie na tym polu działam itp.; a po drugie - skoro to będzie stan, kiedy jest po prostu dobrze, to skąd w ogóle miałby wziąć się marazm, który zazwyczaj (przynajmniej u mnie) jest pokłosiem depresji, smutku i bezsensu.
AF1 "Już teraz widzę, ze działanie wypływające z radości, wolności oraz możliwości jest dla mnie w pełni korzystne i w porządku." (może jeszcze jakaś?)
Druga obawa, to niepełne zasługiwanie na takie codzienne szczęście i wręcz obawa, ze będę się czuła wtedy nie w porządku wobec tych, którzy się męczą i cierpią.
AF2 "Ja ... już teraz wiem, ze mogę doświadczać tu na ziemi miłości, harmonii, szczęścia i spełnienia z łatwością, lekkością, naturalnością i spontanicznością. To w porządku, kiedy doświadczam tego na co dzień. Jestem całkowicie bezpieczna, niewinna i w porządku wobec siebie i wobec innych, doświadczając miłości, szczęścia i spełnienia w codziennym (i conocnym;) życiu."
Wypływa też z tego lęk, że inni będą uważali, ze to nie w porządku, także wobec nich - ze ja jestem szczęśliwa, a oni nie. Myślę, że bierze się stąd, ze mi samej czasem tak wywalało... jak tkwiłam we frustracji i nie wiedziałam już, co mam zrobić, by było lepiej.
AF3: "Jestem szanowana, akceptowana i lubiana również wtedy, gdy realizuję swoje cele i osiągam sukcesy"
Jest też obawa, ze "będzie fajnie, dobrze i nagle się to skończy, zatem będzie jeszcze gorzej." To chyba pokłosie kolejnych zaślepień, jeśli chodzi o szczęście, spełnienie - spowodowane tym, ze przez długi czas uzależniałam je od czynników zewnętrznych, m.in. innych istot, od tego, co od nich dostawałam, a czego nie. Jak nagle ktoś coś czegoś mi nie dał, nie zapewnił, zabrał - czułam się tym zszokowana i pokrzywdzona i kodowało się wtedy, ze "szczęście szybko mija i jest niezależne ode mnie".
AF4: "Już teraz wiem, ze niewyczerpane źródło szczęścia, miłości, radości jest we mnie - i wypływa z energii boskości, która jest we mnie i w innych ludziach."
Pewnie parę rzeczy by się znalazło. Nie w tym jednak rzecz. Najważniejsze, to pokazać sobie, ze spełnienie jest naprawdę fajnym dobrym, korzystnym i bezpiecznym stanem.

Na pewno jeszcze coś tu dopiszę, a jak ktoś będzie miał własne przemyślenia i uwagi - to super :-)