Autor Wątek: Choroba  (Przeczytany 23082 razy)

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-23, 12:49:04 »
ontoja,
chciałabym :)
ale już bez presji, bo wcześniej tak miałam i to chyba głównie z mojej karmy wynikało. Haha choć czuję jeszcze pragnienie by być sławną z powodu jakiegoś spektakularnego wyleczenia kogoś ;)

Jak ja się wyleczę to będziesz miała w tym swój udział :)

A propo leczenia cukrzycy typu 2 to czasami wystarczy dieta i poprostu schudnięcie, ponieważ tłuszcz zwiększa insulinooporność. Dieta głównie o niskim indeksie glikemicznym. Jest też dużo ziół które stabilizują poziom cukru. Morwa też wpływa dobrze i wg najnowszych badań podobno cynamon.

Poza tym w stanach można nawet zoperować cukrzyce typu 2 i robi to Polak, domyślam się że ten sposób Cię nie interesuje, ale podaję jako ciekawostkę :)

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-20, 23:29:42 »
:)

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-10-20, 21:36:35 »
ontoja,
chciałabym :)
ale już bez presji, bo wcześniej tak miałam i to chyba głównie z mojej karmy wynikało. Haha choć czuję jeszcze pragnienie by być sławną z powodu jakiegoś spektakularnego wyleczenia kogoś ;)


MariuszEro

  • Wiadomości: 298
  • Płeć: Mężczyzna
  • Mariusz Dziemianczuk Regreser:regresing,rebirthing, praca z oddechem,pozytywne myslenie,EFT
  • Status: Ekspert

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-20, 16:00:34 »
carolieen
Chyba masz talent do uzdrawiania .

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-10-20, 04:34:07 »
hydrozagdka,
niezłe! poryczałam się na końcu ze wzruszenia :)

Uleczanie chorób jest dla mnie tak niesamowite, że nawet nie umiem tego wyrazić. Wręcz mnie pasjonuje i ciągle nadziwić się nie mogę, że takie rzeczy są możliwe dzięki diecie, jedzeniu, że da się to naukowo udowodnić i można nawet zagorzałym sceptykom pokazać czarno na białym, że to działa.

Chciałabym wziąć udział w jakimś eksperymencie, ale od strony badacza i spróbować na kimś czy to rzeczywiście działa.

Kiedyś pracowałam za pomocą EFT z moją ciocią chorą od ponad 20 lat na stwardnienie rozsiane, nie miałam za dużo czasu, bo niecałe 2 tygodnie, ale powiem szczerze, że efekty samą mnie zdziwiły. Ciocia jest nadal chora, ale udało nam się parę fajnych rzeczy osiągnąć - ciocia miała sparaliżowaną prawą dłoń, nie potrafiła się normalnie podpisać, zajmowało jej to bardzo dużo czasu. Z tego co pamiętam przez dwa dni opukiwałyśmy to i się okazało, że paraliż zniknął i ciocia znowu pisała. Co dzień zażywała mnóstwo tabletek-dosłownie na wszystko, min. silne leki przeciwbólowe. W inne lekarstwa nie ingerowałam, bo nie jestem lekarzem, ale zaproponowałam jej żeby na wstrzymała się z tabletkami przeciwbólowymi i się okazało, że chyba 1 w ciągu mojego pobytu u niej je zażyła :) Zazwyczaj miała ogromne trudności by zacząć dzień i wykonywać różne domowe czynności, po jednej konkretnej sesji dt. dużej traumy z jej przeszłości, kuzyn zabrał mnie na wycieczkę na cały dzień. Kiedy wróciliśmy ciocia powiedziała, że nie pamięta kiedy ostatnio miała taki dzień - wstała normalnie, wysprzątała całe mieszkanie, poszła do banku, pozałatwiała mnóstwo rzeczy i na koniec powiedziała, że strasznie się zmęczyła, ale było to zmęczenie wynikające z wykonania tych wszystkich czynności, była bardzo zadowolona. Moim celem oczywiście było doprowadzić ciocię do pełnego uleczenia, ale niestety musiałam wracać do Polski, a później ciocia nie chciała już sama pracować.

Inną sprawą był pies, który jest u nas w rodzinie (ale chyba już gdzieś o tym pisałam). Megi zachorowała na raka tylnej łapy, nieoperacyjnego i wg weterynarza nieuleczalnego, także nawet leków żadnych nie przepisał (ale może to i dobrze). Wcześniej była bardzo żywym psem, baaaaardzo dużo biegała (to doberman), skakała i wszędzie było jej pełno. Odkąd zachorowała, prawie przestała się poruszać (jej udo zrobiło się ponad 2 razy większe niż pozostałe), nie biegała, nie skakała, w ogóle nie stępowała na tamtą nogę. Zaczęłam szukać w internecie o jakichś przypadkach uleczeń raka u psów i natknęłam się na organizację z Londynu bodajże, która takie rzeczy robi. Napisałam do nich, wysłali mi cały art. o owczarku z Australii, starym bo 13-letnim, który był już w stanie agonalnym, nawet wody nie chciał pić. Nie pamiętam już teraz od czego zaczęli, ale po chyba miesiącu czy dwóch pies wyzdrowiał. Podali mi opis z dokładnymi dawkami witamin jakie się powinno stosować i zaczęłam to stosować na Megi, później dołączyłam do tego dietę tylko surowego mięsa (bo to akurat psy z gruntu agresywne i taka dietą się żywiące). Poprosiłam rodziców by nie karmili Megi niczym innym, żadnymi resztkami z obiadu itp. Co jakiś czas bywałam w u rodziców i po miesiącu samego stosowania witamin obwód uda u Megi zmniejszył się o 3 cm! Później wprowadziłam jej tę dietę  surowo-mięsną i Megi zaczęła po niedługim czasie biegać! później skakać i oczywiście... szaleć jak dawniej. Póki co ma się dobrze, obwód uda jej się nie zmniejszył, ale nadal ma dużo energii i normalnie funkcjonuje. Ale z tego co wiem, to moi rodzice idą częściowo na łatwiznę i dają jej też resztki z obiadu. Myślę, że dałoby radę całkiem ją z tego wyleczyć. Próbowałam dodawać jej wody utlenionej do wody, którą piła, ale musiałaby to bardzo szybko wypić żeby miała ona swoje właściwości, a to się okazało niemożliwe... Próbowałam też strzykawką dawać jej wprost do pyska, ale za bardzo się rzucała. No nic, póki i co i tak jestem zadowolona z efektów, choć kurcze to dość słaba genetycznie rasa i podatna na choroby, ale mam nadzieję, że pociągnie jeszcze sporo lat :)

A leczenie innych chorób fizycznymi sposobami też jest fascynujące. Duchowe sposoby jak najbardziej, jednak na takie uzdrowienia trzeba być gotowym i otwartym, a sporo osób przede wszystkim w coś takiego po prostu nie wierzy.

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-10-19, 19:29:37 »
dzięki :)) ciekawe co też zaprezentują

właśnie oglądam i gdzieś mi tam wychodzi strach, że też mogę zachorować.. eh

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-10-19, 18:00:51 »
Carolieen,

Wcześniej podesłała mi to Starfire http://www.youtube.com/watch?v=AhJlli6Z15U

Przekazałam Tacie, któremu ostatnio stwierdzili, ponoć się stosuje do tych zaleceń (choć chyba nie w 100%) - na pewno poprawiły mu się wyniki.

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-10-19, 17:52:46 »
macie jakieś info nt. leczenia cukrzycy typu 2 naturalnymi sposobami, dietą, ziołami itp.?

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-09-05, 23:11:29 »
Kaja,
a po co się porównywać z Leszkiem? tak jak Lynd napisał, to, że on nie potrafi, nie znaczy, że Ty nie potrafisz :)

Jestem pewna, że prędzej czy później wyzdrowiejesz :)) czego Ci z całego serca życzę!


Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-09-05, 21:42:56 »
Kaja,
Jeśli on nie potrafi to znaczy tyle że on nie potrafi. Ja np znam kilku ludzi którzy są niego bardziej skuteczni w samouzdrawianiu... brzucha ;)))

EDIT, żeby nie było żem chamski: to oczywiście żart, ale chodzi o to że Leszek jest nauczycielem (czyli osobą która przekazuje jakąś wiedzę i techniki, i inspiracje, ale nic poza tym) a nie urzeczywistnieniem doskonałości i wyznacznikiem tego co się da lub nie da.
« Ostatnia zmiana: 2012-09-05, 21:45:11 wysłana przez Lynd Seagull »

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-09-05, 21:37:51 »
Kaja
zawsze możesz Sobie wyleczyć, a potem Leszka i innych chętnych nauczyć jak się to robi:)

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-09-05, 21:36:15 »
Znów mam doła. Dźwięczą mi w głowie słowa Leszka, że nie potrafi wyleczyć sobie zębów. Jeśli on nie potrafi zębów to jak ja mam się wyleczyć?

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-05-23, 00:25:58 »
Kaja


"Samej choroby sie wstydzę, nie dlatego że ona jest wstydliwa, tylko że tak upadłam, że musiałam zachorować."

Kazdy upadl w jakis sposob, to nie jest powod do wstydu,tym bardziej wsrod nas tutaj na forum. Tu kazdy co chwile upada...zeby sie znowu podniesc :-) ( Nie tylko choroba fizyczna sygnalizuje ze cos jest nie tak z duchem...takze alkoholizm, anoreksja, zla sytuacja zyciowa, wypadki, przykladow mozna podac mnostwo..)A Ci "nieuduchowieni" to juz na pewno nie kojarza choroby z zadnym upadkiem czy czyms takim. Przed kim sie wiec wstydzic? Jesli masz na mysli siebie, to potraktuj siebie jak male kochane dziecko ktore sie boi, bo cos tam zbroilo... zamiast na nie wyzywac, to przytul je czule, poglaszcz, i wytlumacz, ze to nic, ze damy sobie z tym rade...czyli po prostu kochaj siebie w tej wlasnie sytuacji jakiej jestes teraz. Przemawiaj do siebie czule, wspieraj siebie, patrz sobie w oczy i mow sobie to co chcialabys uslyszec od lekarza na przyklad. Zobacz go w swojej wyobrazni oniemialego ze zdziwienia,ze oto "musial stac sie cud po prostu", zobacz go  zaskoczonego tym, ze nie ma w Tobie nawet sladu choroby, uslysz jak gratuluje ci zdrowia. Dlaczego mialoby sie tak nie wydarzyc? Bo medycyna nazwala ta chorobe nieuleczalna? a czymze jest medycyna w porownaniu z Moca Boska? Ktos slyszy, ze zachorowal na chorobe "nieuleczalna". To slowo " nieuleczalna" podswiadomosc ludzi odbiera jak rozkaz hipnotyczny, przyjmuje to za prawde. Dlatego tak niewielu ludzi pokonuje chorobe "nieuleczalna". Pokonuja ja ci, ktorzy mieli SWOJE ZDANIE na ten temat i nie ulegli zbiorowej hipnozie. Tak wlasnie zrobila mama mojej kolezanki, ktora miala jakies guzy na strunach glosowych i mogla mowic jedynie szeptem i to niewiele. Przyznano jej rente, lekarze byli bezradni, choroba byla "nieuleczalna" - do momentu az kobieta powiedziala NIE ZGADZAM SIE, i przeksztalcila wyrok w wyzwanie. Teraz spiewa w chorze, (rente oczywiscie stracila), lekarze nie mogli sie nadziwic, mowili ze to niemozliwe.
Jak ona TO zrobila? wiem, ze intensywnie nad soba pracowala, wybaczala, wybaczala, wybaczala, modlila sie. Mysle ze wewnetrzny glos podpowie, ktoredy droga. Ale zaczac trzeba od Wiary. To tak, jakby ktos Ci sie zapytal czy chcesz wyzdrowiec. Skoro naprawde chcesz, to znaczy ze wierzysz w to. Nawet gdzies kiedys czytalam, ze gosc mial HIV, no i przestal go miec. A taka propaganda, ze to nieuleczalne. Czytalam tez o gosciu- juz nie pamietam kto to byl, ale slawa jakas w kazdym razie - mial 3 razy raka. Za kazdym razem wyleczyl sie z niego ...smiechem; Po prostu wysmial ta chorobe i ona... poszla sobie, za 3 razem na dobre.
Kaja, WALCZ! Niech Cie Bog blogoslawi.   



 
 
« Ostatnia zmiana: 2012-05-23, 00:33:48 wysłana przez Amelka »

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-05-22, 23:26:26 »
Kaja,
tak naprawdę, nie ma większego znaczenia, o jaką dumę chodzi (czyli z czego czujesz się dumna). Ważne, że coś takiego jest.
A jeśli chodzi o wstyd, to jest to rewers dumy. Jedno z drugim ściśle się wiąże, choć nie zawsze to widać.
Jeśli czujesz się z czegoś dumna, tzn. że za coś innego się wstydzisz. To tak jak z wartościowaniem lepszy/gorszy: jeśli czujesz się od kogoś lepsza, tzn. że jest też ktoś, od kogo czujesz się gorsza. To normalny skutek myślenia opartego na dualizmie.
Tak czy inaczej oba uczucia (dumę i wstyd) warto zaakceptować i puścić :)