hydrozagdka,
niezłe! poryczałam się na końcu ze wzruszenia

Uleczanie chorób jest dla mnie tak niesamowite, że nawet nie umiem tego wyrazić. Wręcz mnie pasjonuje i ciągle nadziwić się nie mogę, że takie rzeczy są możliwe dzięki diecie, jedzeniu, że da się to naukowo udowodnić i można nawet zagorzałym sceptykom pokazać czarno na białym, że to działa.
Chciałabym wziąć udział w jakimś eksperymencie, ale od strony badacza i spróbować na kimś czy to rzeczywiście działa.
Kiedyś pracowałam za pomocą EFT z moją ciocią chorą od ponad 20 lat na stwardnienie rozsiane, nie miałam za dużo czasu, bo niecałe 2 tygodnie, ale powiem szczerze, że efekty samą mnie zdziwiły. Ciocia jest nadal chora, ale udało nam się parę fajnych rzeczy osiągnąć - ciocia miała sparaliżowaną prawą dłoń, nie potrafiła się normalnie podpisać, zajmowało jej to bardzo dużo czasu. Z tego co pamiętam przez dwa dni opukiwałyśmy to i się okazało, że paraliż zniknął i ciocia znowu pisała. Co dzień zażywała mnóstwo tabletek-dosłownie na wszystko, min. silne leki przeciwbólowe. W inne lekarstwa nie ingerowałam, bo nie jestem lekarzem, ale zaproponowałam jej żeby na wstrzymała się z tabletkami przeciwbólowymi i się okazało, że chyba 1 w ciągu mojego pobytu u niej je zażyła

Zazwyczaj miała ogromne trudności by zacząć dzień i wykonywać różne domowe czynności, po jednej konkretnej sesji dt. dużej traumy z jej przeszłości, kuzyn zabrał mnie na wycieczkę na cały dzień. Kiedy wróciliśmy ciocia powiedziała, że nie pamięta kiedy ostatnio miała taki dzień - wstała normalnie, wysprzątała całe mieszkanie, poszła do banku, pozałatwiała mnóstwo rzeczy i na koniec powiedziała, że strasznie się zmęczyła, ale było to zmęczenie wynikające z wykonania tych wszystkich czynności, była bardzo zadowolona. Moim celem oczywiście było doprowadzić ciocię do pełnego uleczenia, ale niestety musiałam wracać do Polski, a później ciocia nie chciała już sama pracować.
Inną sprawą był pies, który jest u nas w rodzinie (ale chyba już gdzieś o tym pisałam). Megi zachorowała na raka tylnej łapy, nieoperacyjnego i wg weterynarza nieuleczalnego, także nawet leków żadnych nie przepisał (ale może to i dobrze). Wcześniej była bardzo żywym psem, baaaaardzo dużo biegała (to doberman), skakała i wszędzie było jej pełno. Odkąd zachorowała, prawie przestała się poruszać (jej udo zrobiło się ponad 2 razy większe niż pozostałe), nie biegała, nie skakała, w ogóle nie stępowała na tamtą nogę. Zaczęłam szukać w internecie o jakichś przypadkach uleczeń raka u psów i natknęłam się na organizację z Londynu bodajże, która takie rzeczy robi. Napisałam do nich, wysłali mi cały art. o owczarku z Australii, starym bo 13-letnim, który był już w stanie agonalnym, nawet wody nie chciał pić. Nie pamiętam już teraz od czego zaczęli, ale po chyba miesiącu czy dwóch pies wyzdrowiał. Podali mi opis z dokładnymi dawkami witamin jakie się powinno stosować i zaczęłam to stosować na Megi, później dołączyłam do tego dietę tylko surowego mięsa (bo to akurat psy z gruntu agresywne i taka dietą się żywiące). Poprosiłam rodziców by nie karmili Megi niczym innym, żadnymi resztkami z obiadu itp. Co jakiś czas bywałam w u rodziców i po miesiącu samego stosowania witamin obwód uda u Megi zmniejszył się o 3 cm! Później wprowadziłam jej tę dietę surowo-mięsną i Megi zaczęła po niedługim czasie biegać! później skakać i oczywiście... szaleć jak dawniej. Póki co ma się dobrze, obwód uda jej się nie zmniejszył, ale nadal ma dużo energii i normalnie funkcjonuje. Ale z tego co wiem, to moi rodzice idą częściowo na łatwiznę i dają jej też resztki z obiadu. Myślę, że dałoby radę całkiem ją z tego wyleczyć. Próbowałam dodawać jej wody utlenionej do wody, którą piła, ale musiałaby to bardzo szybko wypić żeby miała ona swoje właściwości, a to się okazało niemożliwe... Próbowałam też strzykawką dawać jej wprost do pyska, ale za bardzo się rzucała. No nic, póki i co i tak jestem zadowolona z efektów, choć kurcze to dość słaba genetycznie rasa i podatna na choroby, ale mam nadzieję, że pociągnie jeszcze sporo lat

A leczenie innych chorób fizycznymi sposobami też jest fascynujące. Duchowe sposoby jak najbardziej, jednak na takie uzdrowienia trzeba być gotowym i otwartym, a sporo osób przede wszystkim w coś takiego po prostu nie wierzy.