Nie wypierałam przyczyn choroby bo ich cały czas szukałam i szukam i cały czas dochodziłam dlaczego i chciałam to zmienić, ale wypierałam samą chorobę funkcjonowanie z nią leczenie zachowawcze.
Wiesz, można tak szukać, żeby znaleźć i można szukać, żeby tylko szukać

Wydaje mi się, że jednak wypierasz. Piszesz przecież:
Ja generalnie mam wrażenie, że moje problemy w większości przewyższają problemy innych i to nie tylko w temacie zdrowia, dlatego mam opory żeby o nich mówić żeby moja pś nie czuła się dumna.
Te opory powodują wyparcie. Na pewno nie tak, żebyś była nieświadoma tego (bo świadoma tego jesteś - piszesz o tym przecież), ale jednak wypierasz i dlatego to w Tobie siedzi.
A chodzi o to, żeby pozwolić temu swobodnie wyjść i pójść.
Nie wiem, czy są jakieś inne przyczyny Twoich chorób, ale póki co pokazała się jedna - bardzo mocna: duma (w sensie pycha) z tego, że dajesz radę, chęć dowartościowania się chorobami. A więc trzeba się nią zająć.
Nie wypierać, nie bać się, że pś poczuje się dumna, tylko wyjść temu naprzeciw i wywołać to. Bo póki co, to sytuacja jest taka, że to jest, ale Ty nie masz nad tym żadnej władzy, bo się tego boisz. A żeby się tego pozbyć, musisz się z tym zmierzyć.
Takie poczucie dumy z czegoś tam jest nie tylko bardzo częste, ale wręcz wszechobecne. Kazdy to ma. Tylko w różnym zakresie. Nawet jeśli nie jest tego świadomy, albo się do tego nie przyznaje.
Dumnym można czuć się dosłownie ze wszystkiego: z tego, że jest się bogatym, biednym, chorym, zdrowym, grubym, chudym, wykształconym, niewykształconym, mądrym, głupim, itd. A duma z powodu chorób (i tego, że tylko JA potrafię COŚ TAKIEGO wytrzymać) to bardzo często zjawisko. Tak więc - nie jesteś sama

Ja też to przerabiałam

I nadal przerabiam podobne sprawy, tylko już w dużo mniejszym zakresie.
W takiej sytuacji chodzi o to, żeby całą tę dumę wyciągnąć na światło dzienne i pozwolić się jej wyrazić, zaistnieć. I nie hamowac jej. Wtedy ona sama odejdzie, bo nie jest Tobą! Sprawdzone

Czyli tak: pozwól sobie na myślenie, mówienie i wszystko co chcesz odnośnie dumy. Jeśli się wstydzisz publicznie, to zrób to w odosobnieniu. Bez żadnych zahamowań myśl (albo mów na głos) o sobie, jaka to jesteś wspaniała, najlepsza, że inni to przy Tobie taaakie pikusie, że mogliby Ci buty czyścić! I takie tam. Na pewno pojawi się wstyd i lęk przed odrzuceniem. To dobrze, pozwól mu być, przeżyj go w pełni, czyli innymi słowy akceptuj. I dalej napieprzaj, jaka to jesteś super, hiper i w ogóle

Poświęć na to tyle czasu, ile będzie trzeba. Nie musi to być za jednym razem. Możesz to rozłożyc w czasie.
Jak sobie na to pozwolisz w pełni, to gwarantuję, że to po prostu odejdzie. Te odczucia, ta cała duma to nie jesteś Ty i jeśli nie bedziesz tego zatrzymywać, to po prostu sobie pójdzie [ale oczywiście nie w jednej chwili, trochę musi powychodzić, bo pewnie dużo się nagromadziło

]
Czyli to jest tak: wypieraniem, lękiem przed tym zatrzymujesz to w poświadomości. A to tam jest i bruździ. A gdy to zaakceptujesz, czyli pozwolisz temu być, to wyjdzie, czyli odejdzie. Wystarczy tego nie zatrzymywać
