Autor Wątek: Choroba  (Przeczytany 23105 razy)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-05-22, 13:51:14 »
Zaakceptować siebie, swoje odczucia i, tak, chorobę (ale już nie "swoją" -- tylko tę co masz, bo to różnica).

Choroba wcale nie jest mniej "moja" niż odczucia :P To tylko złudzenie, a raczej kwestia podejścia, które ukształtowało się pod wpływem lęku.
Choroba jest tak samo "moja", jak moje są odczucia. I tak samo nie jest mną, jak nie są mną moje odczucia :)
Chodzi o to, żeby uprzedmiotowić (czyli powiedzieć, że jest moje) wszystko, co tylko się da, a co wydaje się, że jest mną. To, czego nie da się uprzedmiotowić, faktycznie jest mną, czyli podmiotem. A wszystkiego innego, jak przedmiotów, mogę się pozbyć. Jeśli tylko zechcę.

***
A propos nieuleczalnych chorób - ja nieco ponad rok temu leżałam w szpitalu w ciężkim stanie z podejrzeniem białaczki. Leszek tez mi wywahał komórki nowotworowe w organizmie, więc mogło być coś na rzeczy. Przy moim ówczesnym poziomie autodestrukcji to nic dziwnego. I też dla mnie nie było to nic dziwnego :P Ani nienormalnego. Nie zmieniłam swojego podejścia ani do ciężkich chorób, ani do śmierci tylko dlatego, że mnie to dotknęło (choroba) i że mogło mnie to czekać (śmierć). Śmierć, choroba nigdy nie była dla mnie "świętością", czy tematem tabu. Po prostu dla mnie nie ma takich tematów. Wszystko jest dla ludzi ;)
Jesli się przed czymś ucieka, tzn. że się to wypiera. A gdy się to wypiera, to nie można odkryć, o co tak naprawdę chodzi, po co nam się to przytrafiło. I lekcja pozostaje nieodrobiona. I powtarza się aż do znudzenia. A człowiek narzeka i lamentuje "dlaczego mi się to przytrafiło?". Zamiast spojrzeć prawdzie w oczy.
Ja na szczęście swoją lekcję odrobiłam :))

Poza tym, mam takie podejście - jak się sama w coś wpakowałam, to znaczy, że sama potrafię z tego wyjść. I, o dziwo, potrafię wyjść z najgorszych nawet stanów w dosłownie kilka chwil. Kwestia nastawienia psychicznego. Bo, że wszystko jest możliwe to wiadomo :)
No właśnie - "sama się w to wpakowałam". Dlaczego? Po co? Warto się nad tym zastanowić, a nie uciekać od tego, co boli (np. w coraz to nowe sposoby cudownego leczenia) i tym samym od siebie. Najlepiej jest wziąć sprawy w swoje ręce, czyli nawiązać ze sobą kontakt. A do tego potrzebna jest akceptacja tego, co jest.

bziuuummm

  • Gość
[#]   « 2012-05-22, 12:57:03 »
Lyndzik  też masz rację .
W takich razach jednak wszystkiego można się chwytac
Łatwiej radzic konkrety jak sie wie co za choróbsko to jest

Niektórzy też są nieuleczalni ale już pisać im się odechciało...;)
ja na stwardnienie stosuje ostatnio olej lniany według Budwing
pamietam też, że bardzo pomagała mi dieta taka warzywno- owocowa, mało białka i co rano sok z połowy cytryny w szklance wody ,to samo w godzine po ostatnim posiłku zeby nie rozrzedzac soków trawiennych chlastałam do zołądka ta wode z cytryna. i ruszałam się, cwiczyłam nawet na siłę chociaz te 30 minut dziennie. Toksyny trzeba usuwac jak sie da.
Do wszystkiego jestem sceptycznie nasywiaona dopiki nie zobacze efektów na sobie wiec ciezko radzic innym i szczerze to teraz akurat mam czas zabijania siebie na nowo , odpusciłam, ale moze to tez potrzebne zeby nie zwariowac z tej presji checi wyzdrowienia ...
Takze uwazam, że najlpeiej szybko działac z fachowcem
p.s.
Mnie tez lekarze najpierw olewali , taka frustracja, ze 2 lata!
Az w koncu pomyslałam co jest? Mam intencje by tylko na takich trafiac?
A moze zaczac sie leczyc niekonwencjonalnie?
I tak na razie sama sobie zabiegami oczyszczania ciała i dietą i próbami wiekszej otwartosci do zycia pomagam...plus
Kaja- nie wiem co Ci powiedzieć. Myslę, że już się zaczęło, tu ktoś kogoś poleci i coś ruszy na lepsze, coś znajdziesz! Takiego dla Ciebie . Bo przecież sama wiesz najlepiej co Tobie dolega.
A Leszek na początek to chyba całkiem dobra droga! Od czegoś trzeba zaczać :)

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-05-22, 10:03:45 »
Jakże łatwo zdrowym mówić o uleczeniu nieuleczalnego! Sami pewnie ze stwardnienia rozsianego wychodzą co miesiąc, a z raka co weekend...

Kaja,
Uważam że Felicite dobrze pisze -- żeby się zająć tym co jest :) Zaakceptować siebie, swoje odczucia i, tak, chorobę (ale już nie "swoją" -- tylko tę co masz, bo to różnica). Nie wysilać się aby to uzdrowić, bo przecież światło, bozia i aniołki, a w ogóle wyższe ja przez lekarzy gada.

Moim zdaniem taki "desperacki optymizm" zrobi w tej sytuacji więcej złego niż dobrego, bo będzie tylko wypieraniem siebie i problemu -- który jest duży. Prawdopodobonie większy niż 99% ludzi na tym forum kiedykolwiek miała. A skoro jest duży, to znaczy że ma ważny powód i ważną lekcję -- i tę trzeba przerobić. Nie po łebkach, zalewając afirmacyjnym światłem ach i och, tylko naprawdę głęboko, wewnętrznie, w sobie.

Nie chcę mówić że "na pewno wyzdrowiejesz, jak tylko się postarasz (a skoro nie wyzdrowiałaś to tylko Twoja wina, druga strona medalu)", skoro powiedziałaś że uleczalność Twojej choroby jest zerowa. Chociaż znam osobę która z takiej choroby się wyleczyła. Może warto w tej sprawie spytać się Leszka? Zna trochę ludzi, którzy borykali się z podobnymi problemami.

bziuuummm

  • Gość
[#]   « 2012-05-22, 08:31:38 »
Monika
Pięknie to napisałaś!
Kaja
wspieram w uzdrowieniu :* :)

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2012-05-22, 02:56:48 »
Kaja
Założyłaś ten wątek po to ,aby wyzdrowieć serio.
Zaczęłaś ten wątek słowami   Jestem "nieuleczalenie chora",a ja go kończę słowami Miłość ,lekkość ,jasność ,jesteś uleczalna ,stań się życzliwa dla siebie ,jesteś taką piękną miłością jesteś takim pięknym zdrowiem.Niech będzie to dla ciebie wsparciem ,abyś nie musiała zaczynać takich wątków ,ale żebyś zaczynała te o zdrowiu i życiu :)Niech Bóg będzie z Tobą i Cię uzdrowi .

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2012-05-22, 02:44:53 »
Kaja
Skoro lekarze nie wierzą w uzdrowienie ,znaczy ,ze twoje wyższe Ja wierzy.

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2012-05-22, 02:34:15 »
Kaja
" czlowiek musi rozwinac w sobie wystarczajaca pokore, musi zrozumiec, ze niczego nie potrafi uczynic bez Swiatla. Musi zwrócic sie do Wyzszych Sil, które sa Miloscia i Madroscia.''
Matka Meera

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2012-05-22, 02:27:27 »
Kaja
"nieuleczalenie chora'' znaczy oczyść umysł.Znaczy ,uzdrów się ,będziesz zdrowa.Znaczy ,odnajdź w sobie moc ,moc jasności umysłu.Znaczy jesteś ukochanym dzieckiem Boga ,odnajdź drogę do Boga.Znaczy ,że na chwilę zboczyłaś z wybranej drogi ,nieuleczlnie chora znaczy ,że masz w sobie moc do bycia całkowicie zdrową ,skoro mogłaś sobie przypisać etykietkę jak ładnie zaznaczyłaś w cudzysłowu nieuleczalnie chora ,masz prawo przyczepić sobie etykietkę całkowicie zdrowa ,z tą różnicą ,że to ma większą i czyściejszą moc.Twoim zadaniem jest odnaleźć moc ,a skoro już podjęłaś taką drogę ,ponieważ choroba wyszła na wierzch ,to ci wyjdzie.Skoro coś widzisz ,a widzisz chorobę ,to możesz to zmienić .Pamiętaj choroba nie jest po to ,abyś cierpiała ,albo żebyś umarła .Jest po to ,abyś wyszła poza ograniczenia i zrozumiała jej przyczynę i to po co ją przyciągnęłaś do siebie.Abyś zrozumiała wieczne zdrowie ,a zrozumieć znaczy być wiecznym zdrowiem .Nie wierzysz zapewniam cię ,ze istnieje wieczne zdrowie.Nie mówiłabym ci tych pięknych rzeczy ,żebym nie wierzyła w Boga i nie widziała wiecznego zdrowia.Spróbuj ,a będziesz czysta i zdrowa .Jak? Cudem ,przyjmij cud od Boga.Ludzie wierzą ,ze nieuleczalnie chorzy muszą być przez całe życie chorzy ,a po co tak myśleć ,skoro młodość i wieczne zdrowie jest po za chorobami ,to wybierz zdrowie i bądź po za iluzją jaką jest choroba.Daj sobie szansę przemiany i tu odczujesz spokój.Bez względu jaką moc przypiszesz chorobie ,jak wielką wielkość ,czy moc nie pozwalającą wyzdrowieć ,masz szansę uzdrowić się uśmiechem ,radością ,miłością,masz prawo być tym kim chcesz ,zdrowiem ,masz prawo dać wielką wielkość zdrowiu i skupić się na tej naturalnie wielkiej energi jaką jest zdrowie.Zdrowie to Ty ,a choroba to troszkę taka niska słabość w tobie ,która nie pozwoliła ci iść w wybranej drodze ,ale to jest wskazówka ,nigdy nie jest silniejsza od ciebie ,nawet jeśli przypisywałabyś jej nieuleczalnośc .Powtórzę śliczne ,mądre słowa Ani Atras '' Nie czyń odwracalnego nieodwracalnym''Tu jest mądra moc przemiany ,a to znaczy ,że masz taką samą moc ,co Bóg ,pełną miłości ,a tam zaraz umierać ,uśmiechaj się każdego dnia ,przestań sobie żartować z siebie i wmawiać nieuleczalność choroby ,to bzdura ,nie ma czegoś takiego ,tylko ciągłe powtarzanie tego może spowodować nieuleczalność.

''Niestety lekarze dość drastycznie sprowadzają na ziemię''

Co z tego ,ze lekarze mówią tak ,a nie inaczej ,to ,że ich słuchasz i wierzysz w to ,oznacza tylko tyle ,ze nie wierzysz w moc uzdrowienia.Dziewczyno pochodzisz od Boga ,a to już daje ci możliwość uzdrowienia ,i potwierdza ,ze masz moc i mądrość w sobie ,aby wszystko uzdrowić.Co z tego ,ze lekarze mówią coś tam ,a ty postanów ,że wyzdrowiejesz ,a niby czemu nie mieć urodzin każdego dnia?!Poddaj się Mocy Bożej ,ona Ci nigdy nie powie ,że umrzesz ,albo ,że będziesz cierpieć,albo ,że nie wyzdrowiejesz ,bo w Bogu nie ma choroby ,on zawsze na ciebie patrzy z uśmiechem i te patrzenie ,ten wzrok jest potężniejszy od choroby ,rozpuszcza ją.Skoro można stworzyć chorobę ,to można ją rozpuścić ,to nie jest trwałe .Skoro lekarze nie wierzą w uzdrowienie ,to znaczy ,że Bóg Cię uzdrowi ,to znaczy ,że i oni na chwilę zapomnieli o Bogu,to znaczy ,że Bóg ma dla Ciebie coś lepszego od lekarzy i lekarstw Zdrowie.Jak nie ma w jednym sklepie tego ,co potrzebuję ,to idę do drugiego ,ale żeby z tego powodu od razu umierać...Lekarz jak mówi ,że będzie ciężko mówi ci tylko otwórz się na ciepło jakie masz w sobie na miłość ,na swoje serce ,daje ci wolną przestrzeń ,abyś wybrała uzdrowienie swoją wolą ,miłością.Tak, jak nie ma pomocy ,to znaczy ,że miłość jest pomocą ,a ona jest w sercu.ONA JEST PRAWDZIWĄ POMOCĄ ,POMOCĄ ,KTÓRA NIE POTRZEBUJE ROZGŁOSU.KTÓRA UZDRAWIA WSZYSTKO.Odetchnij ,będzie dobrze ,już jest dobrze ,już do ciebie płynie miłość ,a niby czemu w to nie uwierzyć teraz?!

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-05-22, 01:34:48 »
 Kaja,
 
poczytaj w ineternecie na temat psychotronicznego leczenia Evelyn Monahan. WARTO!

 
« Ostatnia zmiana: 2012-05-22, 01:37:18 wysłana przez Amelka »

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-05-22, 01:14:32 »
Kaja,

to co napisala Monika jest esencja prawdy, cudownie Ci napisala. Wczytaj sie dobrze w te slowa bo jest w nich wielka madrosc. SKORZYSTAJ Z NIEJ !!!

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-05-22, 01:11:24 »
Kaja,

postanow, ze wyzdrowiejesz. Skoro jest wiele, bardzo wiele przypadkow cudownych ozdrowien, dlaczego Tobie mialoby sie nie udac? Pomysl sobie, ze od teraz jestes inna calkiem osoba, masz nowe zdrowe geny, nowe DNA.  Pomysl sobie ze Bog wlasnie odbiera od Ciebie chorobe. Jesli jest Ci trudno "na powaznie" uwierzyc ze tak po prostu wyzdrowiejesz, to poudawaj. Nieprawda wielokrotnie z uporem powtarzana staje sie prawda :-) Nie dopuszczaj zadnej innej mysli do siebie jak ta, ze wlasnie odbywa sie proces uzdrawiania. Takie podejscie nie jest powszechne, a szkoda. Twoje uzdrowienie moze stac sie w jednej chwili, a moze to byc proces. Nie nastawiaj sie na to, jak szybko masz wyzdrowiec. Po prostu zaufaj jak dziecko i ciesz sie jak dziecko. W swoim duchu, w glebi swojej duszy. Nie opowiadaj o tym nadmiernie. Miej pewnosc w srodku, w centrum Ciebie niech wszystko wola Tak! Wszystko na swiecie wibruje. Ta choroba tez wibruje. Ale czymze ona jest, ta marna wibracja, w porownaniu z potega Twojej wiary!w porownaniu z jej wibracja! Zwroc sie do Boga, pokornie, powiedz:"Boze, zabierz to ode mnie" a On to zabierze, zobaczysz.  Jedyne co masz do zrobienia, to zdecydowac ze wyzdrowiejesz, wybaczyc i modlic sie. Modlitwa ma potezna moc. Niewielu bierze sobie to do serca, zrob to Kaja. Na pewno potrafisz :-)

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2012-05-22, 00:24:03 »
Choroba jest ostatnim sygnałem ,że trzeba coś zmienić w swoim życiu.
Kaja
Mówisz ,ze nie chcesz umierać w cierpieniu ,a kto tu mówi o umieraniu.Idziesz drogą rozwoju duchowego min po to ,aby nauczyć się uzdrawiać,a nie umierać ,to doświadczenie ,to uczy świadomości rozróżniającej ,uczy rozróżniać to ,co wybierasz.Nie masz choroby ,po to ,aby umrzeć ,ale po to ,aby być bardziej życzliwa dla siebie.Uczy życia ,ciała .Akceptuje się nie po to ,aby umrzeć ,ale aby móc to zmienić.Jak boisz się ,że umrzesz ,to znaczy ,ze trzeba wprowadzić spokój ,boisz się choroby,to znaczy,że masz wybrać bezpieczeństwo i zdrowie .Zdrowie polega na zaufaniu mocy ,którą masz w sobie.Nie przerażaj się szpitalem ,Bóg Cię chroni ,to doświadczenie ,z którego masz wyjść ,a nie ponieść porażkę ,naprawdę.Nie po to masz lęk przed śmiercią ,aby mu się poddać ,ale po to ,aby wyjść z tego doświadczenia ,w którym jesteś ,kiedyś zrozumiesz.Najfajniejsze jest to ,aby wychodzić z doświadzczeń ,które nam nie pasują.
Ania Atras pracuje z takimi fajnymi słowami ;Uzdrów się i bądź uzdrowiony,to jest takie piękne ,ma w sobie tyle białego światła ,Kaja Ty też UZDRÓW SIĘ I BĄDŹ UZDROWIONA ,TAKA BĄDŹ PIĘKNA,Ty jesteś światłem ,a to tylko doświadczenie ,które ma Cię wprowadzić na drogę miłości.Wspieram ,abyś szybko z uśmiechem wróciła do zdrowia,bo tu jesteś potrzebna jako radość ,twój cudny uśmiech jest potrzebny.Zdrowiej.Masz moc i korzystaj z niej .

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2012-05-21, 23:54:56 »
Kaja
" Nie ma nieuleczalnych chorób ,tylko ludzie są nieuleczalni chorzy'' Leszek Żądło
Skoro mogłaś wziąć chorobę jako doświadczenie ,to i wzięłaś sobie również mądrość ,by się uzdrowić poprzez uśmiech ,poprzez miłość .Poprzez przemianę wewnętrzną,to ważne ,bo choroba ci pokazuje ,ze musisz dokonać wewnętrznej przemiany.Uspokój się wyluzuj i wypełnij miłością.Masz moc ,ja głęboko w to wierzę .Naprawdę .No cóż jesteś kobietą ,piękną kobietą i masz w sobie moc ,aby dokonać przemiany ,daj sobie szanse ,twoje serduszko ci mówi ,ze może ,że ma siłę i ma moc ,posłuchaj jego.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-05-21, 23:29:56 »
Zastanawiam się czy nie powinnam jej zaakcpetować?

Jeśli chcesz wyzdrowieć, to tak - powinnaś :)
Jesli to dla Ciebie trudne, to zacznij małymi kroczkami: postaraj się coraz mniej wypierać, tj. pozwalaj sobie przeżywać uczucia z nią związane (wstyd, lęk, złość) coraz bardziej świadomie. Puść kontrolę. Co będzie, to będzie. Najwyżej umrzesz w cierpieniu.
Ale jeśli zaakceptujesz chorobę i przesłanie, które niesie ze sobą, to jest duża szansa, że jednak nie umrzesz w cierpieniu :)

Wspieram! :D
« Ostatnia zmiana: 2012-05-21, 23:33:12 wysłana przez Felicite »

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-21, 21:41:28 »
Dzięki Mateusz.  Już generalnie się pozbierałam i jakoś przeżyję ten szpital:). Książkę czytałam wiele razy jeszcze zanim zachorowałam, znam prawie na pamięć. No niby wszystko można uzdrowić tylko nie wszystkim się udaje i ja sobie zadaję pytanie czy dam radę w tym życiu? Z raka ludzie wychodzą i to dość często, z mojej choroby nikt nie wyzdrowiał, choć nie jest taka straszna jak rak.