Autor Wątek: Absurdy religijne - istota i znaczenie w naszym życiu  (Przeczytany 8227 razy)

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-05-07, 13:21:45 »
a skąd taka książka u Marioso? NIech się przyzna - w tajemnicy sobie jeszcze odmawiał różańce niedawno !! :-p

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-05-07, 13:20:17 »
Naszym zamiarem było początkowo się trochę z tego pośmiać, potem pojawiła się nuda i zamulenie. Kiedyś mi było nawet żal tych katolików, że sobie tak wciskają cierpienie z każdej strony, teraz już luz. Ważne co ja o tym myślę i jak reaguję na zapisy. Uświadomiłam sobie, że uczenie się na pamięć tych modlitw, bredni - z przymusu w dziecięcych latach, poskutkowało odnowieniem mi silnych zaszłości karmicznych (Buddyzm, wyrzekanie się i te sprawy...).

No cóż. Chciałam tylko zaznaczyć, że dobrze być wolnym od tego co zawarte w pismach i przy okazji akceptować, że zdecydowana większość, bo taka prawda w naszym kraju - uwielbia cierpieć i wierzy w dyrdymały.

Najważniejsze i tak, aby zająć się sobą, dać sobie wolność i akceptację dla tego co wokół.


Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-05-07, 13:14:32 »
Lynd,

nie ;) dość rzadko, akurat dzisiaj tak wyszło przy sprzątaniu szafki.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-05-07, 13:06:15 »
BR,
Wy to tak często, że jak znajdziecie kupę to z ciekawości sobie pogrzebiecie żeby sprawdzić jakie jeszcze są reakcje? ;)

Amelka,
Wiadomo, jak każda religia, jest przemieszaniem wartości pozytywnych ze szkodliwymi. Tyle że główny nurt kościoła katolickiego wcale nie koncentruje się na uwolnieniu, tylko właśnie na samym akcie cierpienia.
Co jest zrozumiałe, bo nieważne ile kto ma erdów, doświadczył cierpienia więc wie o czym mowa. Dobra strategia marketingowa, pytanie co potem się z nią robi -- w polskim KK, niestety, niewiele.
Fajnie na temat mistycyzmu cierpienia wypowiedział się Darek Loga: "To jakby stanąć przed znakiem 'Zakaz wjazdu' i zachwycać się jaki to on tajemniczy i mistyczny." ;)

Clint,
Cierpienie oczywiście nie jest drogą, ale jest ważnym wskaźnikiem że nie warto iść w danym kierunku. No i nierzadko jednak motywatorem -- z ręką na sercu: co Cię zmotywowało do rozwoju? :)

Oczywiście cierpienie W TRAKCIE pracy nad sobą nie jest dobrą rzeczą.

Ogólnie to miałem absurd religijny jak znajomy mnie wyciągnął na święcenie jajek -- moja pierwsza wizyta w kościele od przynajmniej 5 lat. Wszystko miło i fajnie, ksiądz sobie wesoło gada z dziećmi, aż przyszło co do czego, zaczął chodzić z kropidłem a z organów zabrzmiało... "ludu mój ludu" O_o
Ta pieśń o krzyżu BlackRose jest bazowana na LML. Pewnie znacie: lament Boga (!), gdzie wymienia co dobrego zrobił dla ciebie, a co ty(!) mu zrobiłeś w zamian.
Na pieprzonym święceniu jajek!!! Najlżejszej części rzekomo najradośniejszego święta KK!!!
Może już odwykłem od tych klimatów, ale z 2 godziny mi zajęło zanim wszystko dookoła przestało być szare. I prawie zachciało mi się znowu wyjechać z Polski, niech się żałobnicy kiszą w tym co sobie kreują... Dopiero znajoma mnie pocieszyła tym, że przecież to się właśnie zmienia, że coraz więcej ludzi odchodzi od kościoła. Pomogło :)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-07, 12:58:52 »
To nie cierpienie jest drogą do wyzwolenia, ale uwolnienie od cierpienia. Ponadto cierpienie pojawiające się podczas pracy nad sobą nie jest czynnikiem, który powoduje uzdrowienie czy w jakikolwiek sposób pomaga - to jest tylko efekt uboczny spowodowany naszymi oporami, zaślepieniami czy niepełną świadomością. To zresztą widać choćby na warsztatach regresingu - sesji nie lubią i w trakcie nich męczą się ci, którzy mają opory przed uwolnieniem. Jak ktoś jest otwarty na uzdrowienie to taka sesja potrafi być bardzo spokojna, wręcz przyjemna.

Jedyny rozwojowy wniosek jaki może przyjść z cierpienia to to, że nie warto cierpieć :D A tym samym także nie warto robić to, co cierpienie wywołuje.

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-05-07, 12:45:02 »
Ja bym sie tak nie czepiala ani Pisma Swietego ani modlitewnikow. Jak bylam dzieckiem, czulam sie bardzo zwiazana z moja mama, emocjonalnie i w ogole. Dawala mi ogromne poczucie bezpieczenstwa. Kiedy cos jej bylo, bolalo, cokolwiek, bralam wlasnie modlitewnik do reki i ....dzialy sie CUDA. Zastrzal palca mojej mamy, nabrzmialy od ropy, potrafil w ciagu kilku godzin cofnac sie calkowicie tak ze nie bylo sladu - dlatego ze mowilam jakas litanie, juz nie pamietam.
Z kolei Pismo Swiete...na pewno okrojone z tresci, poprzeinaczane jest. Ale i tak, sa w nim wiele prawd, tyle ze napisanych innym jezykiem, po prostu. Na przyklad to ze cierpienie jest droga do zbawienia. Normalnie wywoluje to bunt u rozwijajacych sie duchowo. Ale czy tak nie jest ze cierpienie rzeczywiscie jest droga do wyzwolenia? A uwalnianie emocji? zeby to zrobic trzeba w nie wejsc, wejsc w cierpienie wlasnie. Zbawienie rowna sie uwolnienie, to jest to samo, po prostu wyrazone inaczej. Regresing... po nim czujemy sie lepiej, ale przezywajac traumy na nowo w czasie regresingu, przypominajac je sobie, cierpimy....ale to droga do uwolnienia. Przez cierpienie. A ze kosciol przeinaczyl cierpienie w kult i wartosc sama w sobie, to co innego calkiem.
Kiedy mam w sobie jakis wzorzec negatywny ktory prowokuje bliska mi osobe zalozmy do atakowania mnie. Pismo Sw. mowi : " a belki w swoim oku to nie widzicie". I tu wlasnie o to chodzi zeby zdac sobie sprawe ze to ja swoimi wzorcami prowokuje, zdac sobie sprawe z tej belki we wlasnym oku. Takze moim zdaniem ogromnie duzo sie pokrywa prawd, w kwestii rozwoju duchowego i Pisma Sw. Ale to moj osobisty punkt widzenia.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-05-07, 12:05:28 »
Cytuj
Już wiem, że wielu z Was nie dotrwało do tego miejsca, więc oszczędzę Wam litanii do najdroższej krwi Chrystusa pana, ale jakby ktoś chciał to mogę jeszcze później coś napisać ; )

Nie musisz. :D
Jak się będę chciała pokatować, to sięgnę po swój stary modlitewnik :D

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-05-07, 11:48:01 »
Z samego rana wzięłam boży chrześcijański modlitewnik. Partner go znalazł w szafie, dodatkowo pokusiliśmy się o przejrzenie Pisma Świętego. (Jak na Dzieci Boże przystało). Czytaliśmy sporo, sprawdzając jak reagujemy na zawarte treści.
Ciśnie mi się na usta jedno słowo - OBŁĘD

Takich pierdół od dawna nie czytałam. Uwielbienie cierpienia, dziewic i krzyża jawi się dla katolików jako raj doskonały. Wszystkie pieśni to jak z najwyższej półki dekrety które materializują się w życiu wyznawców. Dodatkowo ten szczegółowy opis chrztu, wypowiadane słowa i czynione znaki. Jak się do tego wydarzenia dotrze w sesji to prawdopodobnie pojawi się duża ulga.


"Zaburzenia urojeniowe (dawniej paranoja prawdziwa, obłęd, z grec. παρά - "obok, poza" i νους - "rozum, sens") - usystematyzowane urojenia, najczęściej prześladowcze i oddziaływania, rzadziej wielkościowe lub inne. Omamy występują sporadycznie, struktura osobowości jest zachowana.

Z psychopatologicznego punktu widzenia istotne jest, że urojenia paranoiczne są osądami, które są możliwe do zaistnienia, w przeciwieństwie do urojeń paranoidalnych. Urojenia paranoiczne są usystematyzowane, a w wyrażanych urojeniowo treściach występuje spójność. Charakterystyczną cechą paranoi prawdziwej jest to że urojenia dotyczą jednej tematyki." Z wikipedii...

"Gdyby Bóg nie kochał nas nie poświęciłby się tak..."

"Jak w uczniowskim zeszycie, takie dziwne jest życie, wielki znak zapytania"

"Krzyżu mój krzyżu, com dla ciebie zrobił?
Czym ciebie uczciłem, albom czym ozdobił?
Ty mnie ratowałeś, całe moje życie,
a ja szykowałem gwoździe w ciebie wbite,
Krzyżu mój krzyżu, czym ci wynagrodzę,
żem stał obojętny, przy krzyżowej drodze,
zamiast dźwigać ciężar, który inny niosą,
zaparłem się ciebie jak Piotr ongiś nocą,
Krzyżu mój krzyzu,wiem, że mi przebaczysz,
tyś znakiem nadziei, nie znakiem rozpaczy,
na twoich  ramionach los świata spoczywa,
i też los człowieka, który ciebie wzywa"

Nie ma to jak regularne rozwijanie bezradności oraz potępianie samego siebie.

Idźmy dalej:

"W krzyżu cierpienie, w krzyżu zbawienie,
w krzyżu miłości nauka, kto ciebie,
boże raz pojąć może, ten nic nie pragnie
ni szuka. W krzyżu osłoda, w krzyżu ochłoda,
dla duszy smutkiem zmroczonej, kto krzyż
odgadnie, ten nie upadnie w boleści sercu
zadanej. Kiedy cierpienie, kiedy zwątpienie,
serce ci na wskroś przepali gdy grom się zbliża,
pośpiesz do krzyża. On ciebie wesprze, ocali"


HYMN
"Żal duszę ściska, serce boleść czuje,
gdy słodki Jezus na śmierć się gotuje;
klęczy w ogrójcu, gdy krwawy pot leje,
me serce mdleje. Pana świętości uczeń
zły całuje, żołnierz okrutny powrozami
krępuje, Jezus tym więzom dla nas się
poddaje, na śmierć wydaje."


POBUDKA DO ROZMYŚLANIA MEKI PANSKIEJ
"Gorzkie żale, przybywajcie; serca
nasze przenikajcie. Rozpłyńcie się,
me źrenice, toczcie smutnych łez
krynice. Słońce, gwiazdy omdlewają,
żałobą się okrywają. Płaczą rzewnie
aniołowie, a któż żałość ich wypowie?
Opoki się twarde krają, z grobów
umarli powstają, cóż jest, pytam,
co się dzieje? Wszystko stworzenie
truchleje. Na ból męki chrystusowej,
żal przejmuje bez wymowy. Uderz, Jezu,
bez odwłoki; w twarde serc naszych
opoki. Jezu mój, we krwi ran twoich,
obmyj duszę z grzechów moich;
upał serca mego chłodzę, gdy w przepaść
męki twej wchodzę"

Już wiem, że wielu z Was nie dotrwało do tego miejsca, więc oszczędzę Wam litanii do najdroższej krwi Chrystusa pana, ale jakby ktoś chciał to mogę jeszcze później coś napisać ; )