Wsparcie w akceptacji tego, że: wszystkie uczucia nawet te najtrudniejsze są do przeżycia, że wszystko co nas spotyka jest tak naprawdę wsparciem, bo pomaga nam zobaczyć nasze błędne przekonania, które daną sytuację spowodowały. Z boku jest łatwiej to zobaczyć niż tkwiąc w sytuacji z całym zalewem uczuć. Dzisiaj będąc na przejażdżce rowerowej, w którymś momencie przypięłam rower i poszłam coś załatwić. Wracam, odpinam rower, patrzę, a kluczyk mi się złamał, zanim odpięłam rower, najpierw dostałam ataku paniki - daleko od domu, rower przypięty, kluczyk złamany, jestem sama, no beznadziejna sytuacja. Usiadłam, zaczęłąm sobie oddychać i troszkę otrzeźwiałam. Potem patrzę: na szczęście przypięłam rower do drewnianej deski ławki, która okazała się wogóle nie przymocowana, więc bez problemu rower wraz z zapiętym zamknięciem wyjęłam. A teraz gdy juz jestem w domu to jeszcze bardziej mi sie rozszerzyło widzenie, że przecież tam niedaleko od miejsca zajścia widziałam punkt naprawy rowerów, więc nawet jakbym nie mogła odczepić roweru to i tak by mi pomogli zapewne. Ale w pierwszym momencie - poczułam sie jak małe dziecko w pułapce.

Wsparcie jest po to by, jak wpadamy w uczucia dziecka, ktoś nam powiedział np.: Nie panikuj, jest dużo możliwości, dasz radę.