Jeśli naprawdę chcesz sobie pomóc, to musisz mieć swiadomość, że to nie będzie praca na pół roku, ale np. kilka lat, czy więcej, w zależności od tego ile chcesz w sobie uzdrowić. Dobrze jest znaleźć sobie jakiegoś dobrego terapeutę/regresera, bo to bardzo przyspiesza uzdrowienie, zwłaszcza na początkowych etapach. Ja nie mogę Ci nikogo polecić, bo nie wiem skąd jesteś.
To co opisujesz może się wydawać zagmatwane, trudne, czy wyjątkowe, tak ma mnóstwo osób. Dla tych, którzy już załapią na kursach, czy indywidualnych sesjach załapią jak sobie z tym radzić, to codzienna praca.
Nie mogłeś dojechać do terapeuty, bo miałeś wypadek.
Bo brakuje ci poczucia bezpieczeństwa.
To wszystko co opisujesz na nic się nie przyda, jeśli nie będziesz bezpieczny.
Ja pisałem 9 miesięcy afirmację: jestem bezpieczny zawsze i wszędzie.
Do tego pojawią się po drodze jakieś inne afirmacje bezpieczeństwa, których pełno na stronach i w książkach.
Poczucie bezpieczeństwa to podstawa do pewności siebie, podniesienia samooceny...
Dla wojowników szczególnie przyda się bezpieczeństwo, bo choć świetnie potrafili walczyć, to na każdym kroku czyhało niebezpieczeństwo i stąd poczucie zagrożenia.
Określ co dla ciebie ma znaczyć bezpieczeństwo (wobec ludzi, rodziców-ojciec, Bóg, świat; materialne). Bezpieczeństwo bezwarunkowo, jak i wszystko inne. To Pś kombinuje i szuka wymówek, zwodzi Cię - jak to, jak tamto, potem, później- ona stawia niepotrzebne warunki, itd.
Powodzenia.