Czysto teoretycznie to nikt by nie chciał być brzydki, cierpieć, doświadczać braku, ponosić porażki, itd. W praktyce jednak z powodu ograniczonej świadomości i nieczystych intencji godzimy się płacić taką cenę w zamian za osiąganie różnych bzdurnych celów, które wydają się nam bardzo ważne.
A brzydkie ciało można mieć z różnych powodów - czy to odstraszenie płci przeciwnej czy też jakaś chora fascynacja brzydotą i innymi niskimi wibracjami.
No i nie używałbym zwrotu "otrzymać ciało", bo my go nie dostajemy, lecz sami je formujemy przez całe życie - zarówno na poziomie fizycznym(np ćwiczenia) jak i duchowym (nasze intencje względem ciała i tego jak ma ono wyglądać). Dobrym przykładem tego drugiego jest część rozwojowców, która dzięki całym latom oczyszczania się - wyglądała coraz lepiej również fizycznie. Nie jednej już osobie buźka odmłodniała o 10 lat czy też ostre i nieprzyjemne rysy twarzy zmieniły się w łagodne i miłe w odbiorze.

Nasze ciało zmienia się przez całe życie, a to my przez cały czas decydujemy o kierunku tych zmian.