moim zdaniem nie jest ważne czy ktoś był dokładnie tym kogo widzi na sesji np. przez ok. rok czasu po urodzeniu dziecka często myślałam o śmierci pierwszej żony Polańskiego Sharon Tate. Wręcz nie mogłam przestać o tym myśleć, ale czy to było moje wcielenie - wcale nie, nie było to też wcielenie mojego dziecka. Dopiero jak pozwoliłam sobie i weszłam w sesje i pokazywały mi się obrazy z udziałem tamtych osób odkryłam że w jakimś innym wcieleniu byłam w podobnej sytuacji jak tamta kobieta i moja dusza pragnęła się z tego wyzwolić bo cząstka duszy tam utknęła.
Nawet jak by ktoś nie był kimś sławnym to i tak nie ma to znaczenia bo tu chodzi o emocje a nie kim kto był.
Tak w ogóle to bardzo mało jest miejsc gdzie można o tym pisać i nie warto tego psuć. Dla mnie rozwój duchowy zaczął się wtedy gdy przestałam "zdroworozsądkowo" tłamsić swoje odczucia i silić się na bycie logiczną i zrozumiałą dla innych - bo to tylko budowało moją sztuczną osobowość i odcinało mnie od duszy.
No właśnie , a niektórzy zostają w punkcie w którym myslą, że są tamtą aktorką i utożsamiają się już do końca z nią.
To według mnie jest niebezpieczne o tyle, że docierając do tego punktu możemy niepotrzebnie zacząc budować sobie nową i obcą osobowość . Nie ma tu rozwoju a jest zapętlenie i stagnacja.
Oczywiście kiedyś klapki spadają z oczu i idzie się dalej.
I masz rację mało jest miejsc gdzie można pogadać o tych tematach i ...
[quot author=Inga link=topic=241.msg61288#msg61288 date=1401449472]
W każdym bądź razie ja straciłam ochotę do dzielenia sie swoimi wspomnieniami.
[/quote]
wierzę, że ta ochota wróci
To co ja napisałam od siebie nie tyczyło się Twoich wspomnień Ingo ,
a moich doświadczeń, po prostu coś się we mnie dopełniło i przelało tak,że musiałam napisać co napisałam
. Nie będę tego streszczać bo nie chcę i za długo na jednego wielkiego posta, a dwa skoro takie reakcje to i nie ma sensu.
Powiem tylko, że przez 2 lata od czasu do czasu wysluchiałam od moich 3 znajomych jak to były na wycieczce na zamku i bach , dostawały wspomnien ksiezniczek, królowych, rycerzy, pojechały na wycieczke nad morze- bach były marynarzami, kapitanami, majtkami a moze i samym morzem, pojechały do biblioteki- bach były biblioterkami, takie wczuwanie się w kazdym mozliwym miejscu i fiksacja, miałam tego dosyc. Na dodatek to ja miałam być ta mądra, która im to potwierdzi lub coś podpowie. Z drugiej strony jazdy tych co niby widzą . I tak to dziś tama mi się zerwała
