Afirmację pisuję od kilkunastu lat. Mam zapisanych wiele zeszytów formatu B5, które uważam za najlepsze do tego celu. Mieszczą się w jednej linijce nawet dość długie afirmacje, a na jedną stronę wchodzą 3 afirmacje standardowo pisane. No właśnie "standardowo", czyli: 5 razy ja ..., 5 razy ty ..., 5 razy on.
Po kilku latach zacząłem trochę eksperymentować i zdarzało mi się pisać bez zaimków, tylko zaczynając od razu od imienia. Pisywałem też bez imienia tylko z pomocą zaimków.
Bardzo szybko zrezygnowałem też z pisania reakcji na marginesie na rzecz spisywania ich na jednej osobnej kartce. Spisywanie na jednej kartce me tę zaletę, że od razu wszystko zbieramy w jednym miejscu i widzimy co najczęściej się powtarza. Tak zebrany materiał nadaje się wprost do przerobienia na dekret.
Podczas pisania afirmacji reakcją mojej podświadomości dość często jest krótkie "nie" i ogólnie wrażenie powątpiewania w realność/prawdziwość pisanych stwierdzeń. Sprawiło to, że od niedawna zacząłem stosować pisanie dodatkowego potwierdzenia treści afirmacji.
Przykładowo wygląda to tak (nie mam na imię Jaś

Ja Jasiu jestem geniuszem
rzeczywiście, jestem geniuszem
Jasiu, ty jesteś geniuszem
rzeczywiście, jesteś geniuszem
Jasiu jest geniuszem
rzeczywiście, Jasiu jest geniuszem
Kiedy piszę potwierdzenie wkładam w to odpowiednie uczucie dołączając do tego wyobrażenie autentycznej sytuacji, w której to właśnie miało miejsce to (choćby tylko w przybliżeniu) co afirmuję. Wyobrażenie, dokładam na początku pisania, później koncentruję się już tylko na uczuciu. Chodzi o to by nie powstało wrażenie, że tylko ta jedna sytuacja jest pozytywna.
A jak wygląda Wasza praca z afirmacjami?