nie gram na zadnym instrumencie, jestem antytalentem muzycznym a muzyka mnie juz w ogole nie rusza. zreszta zawsze mialam beznadziejny gust muzyczny
moze i jest w tym jakas racja( bo czuje zlosc), ale przykro mi jak piszecie mi, ze sama znajde sposob i jeszcze wytykacie mi, ze szukam kogos kto zrobi to za mnie. Postawcie się choc raz w mojej sytuacji. robie tyle ile robię, jestem smutna i sfrustrowana, a tu czuje sie jak dziecko pouczane przez starszych doroslych, cos jak w dziecintwie choc tam bylo to przykre i chamskie.
Nie mam kontaktu ze soba, jak moge zobaczyc jakiekolwiek intencje? ruszyc cokolwiek? pewnie zaraz znowu dostane pouczenie ze jak chce tak mam o intencjach itd jak robil mi moj poprzedni terapeuta, ktory w ogole mnie nie rozumiał. a tym tylko mi zrobicie przykrość i zniechecicie w ogole do pytania o cokolwiek na tym forum.
tak, chce zeby mnie ktos przytulil i powiedzial,ze dam sobie rade i ze sie wylecze!!!! tak wlasnie tego chce!!! chce wsparcia a nie ciaglego pouczania. chce zrozumienia jakiego nie dostalam w rodzinie. chce sie czuc poytrzebna a nie przypadkowa na tym swiecie!!
czytam te afirmacje, pisze je od 2 lat i nic. pomagaja mi tylko węzły, nic więcej.