Pamiętam, że na którymś weselu wystapiłam w sukience, znajomi byli w szoku bo ledwo mnie poznali, wturowali w opiniach, że powinnam je nosić ale przez to, ze im się podobałam tak bardzo obrzydzili mi te sukienki. ja chyba wolę pozostac taką sobą niewidzialną i w spodniach ;0
A co do kobiecości to dla mnie jest to bardziej zespół cech wewnętrznych podkreslony jakims elementem zewnetrznym . Niedawno miałam okazję rozmawiać z pewna panią ,która sprzedwała bizuterię, mialam problem z wyborem na prezent dla kogoś i poprosiłam ja o przymierzenie paru kolczyków

Zgodziła się chętnie i była cała taka własnie kobieca, delikatna i efemerczna wrecz ze ja czułam sie jak facet

A! I miała króciutkie włosy. Za to jej kolezanka długie i kiedy mi doradzała i mówiła do mnie to miałam ochote z tego sklepu uciec. Strasznie duzo w niej było takiej suchej fachowości, mało miekkosci i mimo , ze przedstawiła mi mase artykułów naprawdę fajnie wystarczyło, że tamta wyjęła tylko kilka sztuk, z ta cała aura spokoju i nienachalnosci a poczułam jakby swiat sie odmienił. Widac są kobiety i kobiety

i dobrze bo jest kolorowo, wazne zeby dobrze się czuc we własnej skórze