Podzielę się z Wami moją ostatnią wywałką w temacie tego co jest zajęciem kobiecym z co nie....i ciekawym rozwiązaniem.
Po kilku wspaniałych dniach spędzonych z ukochanym wróciłam do domu, rozpakowałam się, przebrałam z moją wspaniałą dłuuugą spódnicę i odkładając coś pod zlewem zauważyłam, że mi rurka od wody zaczyna cieknąć..... No i tak 3 minuty po założeniu pięknej babskiej spódnicy stękałam zwinięta pod zlewem starając się odkręcić przyrdzewiały wężyk od przyrdzewiałego kranu by móc kupić nowy i badziewie wymienić. Namęczyłam się, zdenerwowałam i w efekcie końcowym popłakałam......... No bo jak to jest, że 4 dni jest w domu mężczyzna i chata ma się dobrze a jak facet wyjedzie to zaraz trzeba coś dokręcić, odkręcić.....grrrrrrrr
Parę słów wyjaśnienia moich wozrców: moi rodzice się rozwiedli gdy miałam 10lat i tata się wyprowadził. Mama jakoś tak bezwiednie przerzuciła ciężkie tematy domowe na mnie - zatem gwoździe, wrzucanie węgla, pomaganie przy remontach - skręcanie mebli itd itp. Fakt, że mam do tego tzw. "smykałkę" no ale bez przesady. Temat był kilka razy na tapecie i mocno go uzdrawiałam. Już nauczyłam się zlecać malowanie mieszkania panom remonciarzom (a wczesniej malowalam sama), proszę panów o wsparcie gdy trzeba skręcić jakiś mebel albo wymontować akumulator i go naładować.
Zatem temat przerabiany wielokrotnie a tu taka wywałka, że siedzę i ryczę....
Na szczęście moja Sister Kochana (Free;-) naprowadziła mnie na wlasciwy trop;-)
Potrafię takie rzeczy zrobić i gdy trzeba to sobie poradzę. Co nie znaczy, że ja MUSZĘ takie rzeczy robić;-) Ale skoro potrafię - to powinnam ZAAKCEPTOWAĆ i uszanować w sobie te umiejętności - są w końcu częścią mnie;-)
Dlatego dzisiaj poszłam do sklepu typu "castorama" kupiłam nowy kran razem z wezykami, kupilam klucz jaki do tych wezykow pasuje i na spokojnie wymienilam kran, podlaczylam węzyki - woda leci tam gdzie ma leciec i nie cieknie tam gdzie nie ma ciec, do tego gorąca woda jest we wlasciwym miejscu i zimna też;-) No zdolna jestem i tyle;-D I żeby była zachowana równowaga w przyrodzie - całą operację przeprowadziłam w mojej kochanej długiej spódnicy i z bardzo seksowną bronzoletką na kostce;-))) w końcu lato się zaczyna co nie?
Fajnie mi z tym, że przestałam wypierać swoje "męskie" umiejętności - mam je i już, jak trzeba potrafie z nich skorzystać - ale tylko jak trzeba bo zdecydowanie wolę wypasować koszulę mojemu partnerowi albo sobie pomalowac pazurki;-)))) Taka jestem;-) Wspaniała w swojej złożoności;-)))