J034
Nie prowokuję do walk w związkach, walki z partnerem kompletnie mnie nie interesują, nie mam takich intencji. Natomiast prowokuję do odrzucenia mnue i ranienia uczuciowego, porzucenia. Chyba troche po to, żeby sobie samej udowodnić, ze mnie się nie da kochać (brak miłosci ze strony partnera i jego porzucenie mnie z tego powodu przewija się u mnie jako motyw przewodni w relacjach).
Dodatkowo ciśnie mnie karmiczna złość do mezczyzn, której na razie nie umiem puscic, to spadek po wielu wcieleniach, w ktorych byłam bardzo zle traktowana przez mężczyzn i wykorzystywana, słuzyłam tylko do seksu.
Ja wiem, na czym te moje obciązenia sie opierają, przynajmniej z grubsza. Mam "tylko" problem z puszczeniem tego, bo jednak jestem niestety podświadomie mocno przywiązana do bycia ranioną przez meżczyzn. Pś trzyma sie tego jak skarbu :/