a jeszcze nawiązując do Buddy i jego misji to w bardzo ciekawy sposób zakorzenił buddyjskie nauki na Sri Lance, mimo, że nie pojawił się tam osobiście - zwyczajnie wysłał tam odszczepkę (gałąź) drzewa bodhi , którą tam zasadzono i w efekcie rozrosła się w piękne wielkie drzewo, z wieloma konarami, które stoi tam do dziś, to stamtąd jego dharma rozprzestrzeniła się na całą tą krainę i nadal rozprzestrzenia, to pokazuje różnicę między zabiegami różnych ludzi na polu szerzenia duchowości bazującymi na ego, osobowości, wyobrażeniach, interesie własnym i umyśle (w różnych proporcjach z boskim prowadzeniem, intuicją, natchnieniem, wglądem etc.), a wolnymi od tych domieszek działaniami oświeconego/awatara, którego wpływ pochodzący spoza tego wymiaru potrafi jednakże bardzo głęboko zakorzenić się w tym świecie i w formie duchowej misji przetrwać kilka tysięcy lat (2,5 albo i 5 tysięcy lat, w zależności od jego wyboru),
więc na czym polega atrakcyjność, skuteczność i trwałość tego rodzaju działań ośiweconych? pomimo różnych wypaczeń i automatycznego adaptowania tego do potrzeb ego przez naśladowców... wydaje się że na zakorzenieniu tego w Bogu, więc taki rzadki przykład wywołuje wstrząs poruszenie i głębokie reakcje, wykraczające poza zdolności kontroli przez umysł,
ot ku rozwadze tym którzy porównują się z takim Buddą i wychodzi im w badaniach wahadełkiem, że osiągnęli jego etap ERD albo bardzo bliski ... nie wiem jak tam u nich ze świadomością, ale póki co wciąż jest istotna różnica wpływu? skoro ponoć nie ma różnic wewnętrznych, w takim razie ciekawe z czego wynikająca?