Trochę w temacie erd a osobowość. Wg. moich doświadczeń, obserwacji i wielu badań - ERD nie jest ostatecznym kryterium poziomu rozwoju duchowego, bo do czasu oświecenia, trudno znaleźć jakiś jednoznaczny wskaźnik, teoretycznie takim wskaźnikiem byłby % rozwoju ciała przyczynowego (bo tu nie ma cofnięć w rozwoju, to jest jak układanka, gdzie jak raz jedną część się znajdzie, zostaje ona na zawsze), ale w praktyce można np. tysiąc wcieleń spędzić na poziomie np. 96-98%. Nie zmienia to faktu że taka osoba jest o krok od oświecenia się. Jeśli chodzi o erd - ta skala dobrze odzwierciedla to, na ile bieżąca osobowość działa zgodnie z boską wibracją i na ile czystego światła, cech urzeczywistnienia doświadcza. Nie jest to tożsame z poziomem rozwoju osobowości, bo osobowość to twór sztuczny więc się nie rozwija. Zdarza się że ktoś przechodzi silne tąpnięcia w skali erd, gdy wchodzi w np. okres ciężkich doświadczeń karmicznych (nabytych wcześniej) z których wychodzi bogatszy o doświadczenie i świadomość która pozwala mu przekraczać te doświadczenia w podobnych sytuacjach (omijają go). Co do guru-joginów, tak mi się wydaje że ludzie wchodzą w to, bo chcą odpocząć od swojej karmy i konfrontacji z nią, jak będzie wyglądało w dłuższym okresie, na przestrzeni wielu wcieleń np. tego nie wiem, wiem że sama guru-joga stanie się obciążeniem do uzdrowienia czy zrozumienia. Przywiązanie do guru, walka o opinię na temat guru itd. na pewno jest problemem i ograniczeniem dla takich osób.
dopisek : erd nie jest też skalą nakręcania się ego, bo ego nie ma duchowej wibracji, to jest koncept siebie
Co erd (u mistrzów, nauczycieli czy w ogóle innych osób) podpowiada - podpowiada na ile ktoś jest stopiony z czystą energią, pomaga zauważyć pewne aspekty rozwoju i duchowej energii, które mogły zostać pominięte, czasem podpowiada też, by nie wchodzić w praktyki nazywane duchowymi, a które prowadzą do jakichś form uzależnień. Ważne żeby człowiek się też od skali nie uzależniał, bo kusi wtedy czasem by spocząć na laurach albo by dopasować się do jakiegoś wzorca (innych osób), którego się nie rozumie i którego może rozumieć nie trzeba
te wszystkie skoki w badanym "etapie" rozwoju duchowego, czy zmiany w wynikach związane z dodawaniem pewnych nowych założeń pokazują że są to badania ściśle oparte na badaniu czegoś co jest nietrwałe, zmienne i w dodatku w oparciu o ograniczone zdolności poznawania i takież źródła wiedzy,
gdy chwilowa pewna otwartość na to co boskie pod wpływem karmy zawęża się wtedy nie jest to wtedy żaden etap rozwoju, tylko pewna reakcja tego co nietrwałe (a z czym się utożsamiamy) na pewne wydarzenia, pokazuje to przywiązanie do tego konceptu siebie, a badanie stanu tego co reaguje w motywie: "jest dobrze gdy się obecne pragnienia spełniają/jest źle gdy nie spełniają się, jest dobrze gdy unika się tego co niechciane/a żle gdy się coś przydarza czego już nie chcę" pokazuje, że wciąż jest się na tym samym etapie, dopiero takim kolejnym etapem rd byłoby nieprzywiązanie i niezależność od tego?
co do rzekomej ucieczki przed karmą w guru jogę, to nie wiem co masz na myśli, pewnie są i takie ścieżki, ale z doświadczeń wielu ludzi wiadomo że ścieżka z guru powoduje przyspieszenie oczyszczania w tym rozładowywania się ciężkiej karmy, to jest nieuniknione, pod wpływem tego co duchowe i prowadzenia mistrza następuje gwałtowne przyspieszenie procesu oczyszczania i uwalniania się od (przywiązania do) tego co nietrwałe, wraz z różnymi skutkami przeszłych czynów włącznie,
więc tym co obciąża karmę to raczej wprowadzanie w błąd innych, w tym oskarżenia, oczernianie i niszczenie misji różnych mistrzów duchowych w oparciu o swoje przekonania czy doświadczenia wciąż skupione wokół kondycji "ja i moje" , więc dopóki obserwuje się to "ja i moje" jako dominujący czynnik motywujący u siebie, wtedy wciąż to jest to przedsionek rd, a wszystko co się z tym przedsionkiem wiąże nie jest trwałe, tak jak nietrwałe jest ego, osobowość i związane z nimi osiągnięcia i sukcesy etc.
co do stopienia się z boską energią - chwilowe stany są nietrwałymi przejawami, najlepiej więc przyglądać się temu w jakim kierunku ktoś działa, czy w kierunku zasilania i rozwijania koncepcji "ja i moje" (również tych fajnych i korzystnych działań skupionych na osobistych celach i nawet powiązanych z duchowymi wglądami) czy w kierunku przejawiania miłości i innych bezinteresownych cech (działań skupionych na dobru innych) - akurat trudno taki stan ponadosobowy/ponadosobowościowy/ponadegoistyczny imitować na dłuższą metę, a zwykle uruchamia się to utożsamienie zwykłym ludziom już w momencie podjęcia decyzji o takim działaniu w typowym dla ego pytaniu "a co ja z tego będę miał?" i w takich czy innych misjach duchowych jest to wciąż działanie pod prąd tej tendencji opartej na fałszywych utożsamieniach i związanych z nimi celach,
więc poziom RD można by mierzyć stopniem bezinteresowności, tylko po co? dopóki nie przekroczy się tej bariery, są to wszystko względne sukcesy pokazujące poziom ewolucji osobowości (wyobrażeń, systemów przekonań, realizacji celów itp.) opartej na ego, potem się czyta jak ktoś z poziomu tych wyobrażeń i celów tworzy warunki co jest oświeceniem albo co może oświecony, a czego nie może ( np. zażyć trucizny i tak umrzeć) i zaczyna dążyć do realizacji tego wyobrażenia, problem polega na tym że tworzy się to patrząc od strony uwarunkowanych stanów (tego co dobre dla ego/przywiązania do ciała, a tego co złe z tego punktu widzenia), bo innych wykraczających ponad to, umysł jakby nie zna, a jeśli nawet ma się przebłyski to umysł wbudowuje je w wymarzony/idealny system i dopasowuje do tego różne zdarzenia, również ocenia poziom innych etc.
- więc źródło tego można więc też poznać po zmienności odczytów , np. po tym że komuś nagle dochodzi jakaś informacja: było tak w przypadku białych aniołów, gdzie ludziom nagle "spadło" erd u badaczy, choć sami zainteresowani nic nie robili w tym kierunku, ale to układ odniesienia się zmienił, czytaj: układ wyobrażeń, system przekonań/schematów, bo gdyby brane to było spoza umysłu badacza, tego co zna, z czego tworzy schematy i w efekcie uwzględnia w badaniu, wtedy byłoby to od początku do końca niezmienne?
- więc co do zgodności różnych badań erd u różnych badaczy to jest to przejęty i powielany pewien system przekonań i wyobrażeń, przykładowo guru joga jest w tym systemie jednoznacznie/schematycznie oceniana negatywnie jako uzależnienie (osobowości), co automatycznie ma oznaczać że jest to niekorzystne z punktu widzenia RD, co jest pewnym kolejnym nakładanym na to założeniem, a nie wiedzą o tym do czego to doprowadzi, co zresztą sam przyznajesz na trochę innym przykładzie... ale jeżeli przyjąć że ścieranie ego jest drogą w kierunku rd wtedy wszelkie środki - niezależnie od tego jak oceniane z punktu widzenia osobowości - byłyby korzystne czy niekorzystne ? w tym układzie uzależnienie od oświeconego mistrza jaki wpływ miałoby na ucznia? ku czemu taki mistrz prowadzi ucznia? ku czemu prowadziło i przez te prawie dwa i pół tysiąca lat prowadzi, uzależnienie uczniów od ślubowań sanjasy, czyli inicjacji udzielanych masowo przez Buddę po jego Oświeceniu? więc na jakiej podstawie oceniasz że coś jest niekorzystne gdy badasz etap erd? na podstawie założeń opartych na pewnej - przejętej od innych/własnej - koncepcji siebie doskonałego? z jakiego poziomu budowanego systemu przekonań? czy może na podstawie wiedzy o faktycznym poziomie i znajomości drogi jaka komuś pozostała do przebycia? drogi zupełnie odmiennej od dróg innych ludzi z racji odmiennych uwarunkowań umysłu?
: )