"Jeśli chodzi o erd - ta skala dobrze odzwierciedla to, na ile bieżąca osobowość działa zgodnie z boską wibracją i na ile czystego światła, cech urzeczywistnienia doświadcza. Nie jest to tożsame z poziomem rozwoju osobowości, bo osobowość to twór sztuczny więc się nie rozwija. Zdarza się że ktoś przechodzi silne tąpnięcia w skali erd, gdy wchodzi w np. okres ciężkich doświadczeń karmicznych (nabytych wcześniej) z których wychodzi bogatszy o doświadczenie i świadomość która pozwala mu przekraczać te doświadczenia w podobnych sytuacjach (omijają go). "
Też podobnie to widzę. Dla mnie ERD pokazuje na ile ktoś poddaje się Wj i z nim współpracuje, oraz jest owarty na przepływ światła, miłości, Boskich Wibracji w sobie.
Jednak zachodzą jeszcze inne procesy rozwojowe.
I gdy ktoś uruchomi jakąś karmę, którą wcześniej miał, ale nie przejawiał, bo np nie było ku temu akurat intencji na dany moment, nic się nie uruchamiało, to ERD spada, bo następuje przymknięcie świadomości, pojawiają się emocje i ERD spada. Gdy to uzdrowi, wraca do normy.
Mnie tylko zastanawia jedna rzecz w tym:) Można sobie żyć miło i przyjemnie, mając obciążoną karmę w jakimś temacie. Aż w pewnym momencie coś nas zaczyna z tego stanu życia "miło i przyjemnie" ściągać w jakieś doświadczenie, w wykreowanie go, by coś poczuć, udowodnić sobie, potwierdzić swoje przekonania, albo z chęci by tym razem sobie z tym poradzić itp. Wtedy zaczyna się cały proces z tym związany, dostrojenie do pewnych wibracji, kreowanie sytuacji, przyciaganie odpowiednich osób i okoliczności. Ogólnie wchodzi się w pewną przestrzeń energetyczną( emocjonalną , mentalną), odpowiednią do tego celu.
I teraz tak zastanawiam się na ile ma to sens...czy warto dawać się ściagnąć przez karmę, by to świadomie uzdrowić, trochę skonfrontować z obciążeniami, czy może właśnie odwrotnie, starac się utrzymywać umysł w medytacyjnym stanie i wysokich wibracjach,a karma "sama się wypali", to trochę jak "zagłodzenie pś".
Czasem to ERD właśnie skacze, ze względu na takie właśnie "wzloty i upadki" karmiczne.
Jeszcze taka jedna rzecz w temacie oświacenia mi przyszła, że blokowałam sobie spełnienie w materii, bo bałam się, że gdy ono się pojawi dojadę sobie do tego 35ERD( już niebezpiecznie blisko oświecenia

), to potem nastąpi w końcu to oświecenie i koniec zabawy i przyjemności w materii, wszystko zostanie mi zabrane a ja się wyoutuje z tego świata. Czyli pś kojarzę to tak, że nie można pozwolić sobie na spełnienie, bo zostanie mi ono zaraz potem zabrane. Więc trzeba je sobie dozować

Czyli spokojnie, po kawałeczku. Oraz ograniczać podnoszenie ERD, zwłaszcza takie mechanizmy się uruchomiły w okolicach 30 ERD
Więc ps sobie wykombinowała, że ok mogę rozwijać sobie świadomość( bo to jakaś forma kontroli), ale już na spełnienie, szczęście, a zwłaszcza w miłosci, harmonijnym związku, to już nie ma co sobie pozwalać

To się wydaję śmieszne, nawet mi jak to piszę, ale jest to mocny dla mnie temat, bardzo ograniczający w realu.
A poza tym gdzieś z drugiej strony poczułam, że tak naprawdę poddanie sie Bogu przy 35-36 ERD to tak naprawdę dopiero podstawa do dalszego rozwoju wg Boskich standardów
