Dziewczyny, dzieki

Karina, tego chyba jeszcze nie widzialas (no chyba ze na fejsie)
http://www.flickr.com/photos/3faeries/9027810150To bylo jedno z najfajniejszych odkryc calej podrozy, zaraz po wyjezdzie z Kaikoury minelismy bardzo - jak na nowozelandzkie warunki - tloczny parking, byly tam znaki, ze niby jakies wodospady, wiec myslimy sobie, trzeba zajrzec, bo skoro tyle aut, cale chyba 5 na raz, to pewnie cos kosmicznego. I o matko jedyna, co to bylo! Sluchajcie, idziemy sciezynka w buszu, kolo sciezynki jest strumien, schylam sie buta zawiazac, a tu mi moj partner pokazuje malutka foczke w strumieniu. Pobawilismy sie z nia troche bo sie nic a nic nie bala, ogolnie to bylo takie 'ojejujeju jaka fajna foczka' gdy WTEM! strumieniem przyturlalo sie z 30 malych, tempo szalone, wszystkie smigaly w gore strumienia! Nigdy nie widzialam fok w rzece, te w dodatku wszystkie widac, ze mlodziutkie. Polecielismy za nimi, za chwile znalezlismy wodospad, a pod nim kilkadziesiat mlodych fok, ktore doslownie szalaly z radosci, nurkowaly i wyskakiwaly nad wode jak delfiny - co to byl za widok! wychodzily tez z wody, bardzo ufne do ludzi, dawaly sie glaskac

Jak sie okazalo, mlode foczki sa tam kazdego roku i jest to jakby focze przedszkole - strumien wplywa do oceanu, gdzie matki poluja i wolaja mlode raz na tydzien na wyzerke, a poza czasem karmienia mlode dorastaja w zaciszu tego wodospadu, wolne od atakow rekinow i duzych ryb
jak komus sie zdarzy zapuscic w tamte rejony to to miejsce trzeba odwiedzic koniecznie
tu bardzo kiepski klip z ajfa, ciemno dosc bylo i jakosc slaba, ale daje jakies pojecie
http://youtu.be/3sFe87vjaeU