Autor Wątek: pytania w temacie DDA  (Przeczytany 9714 razy)

Dariusz

  • Wiadomości: 147
  • Płeć: Mężczyzna
  • Dariusz Łuszcz
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-11-29, 22:32:24 »
CO do wybaczania to wole rozwijać to podejście. Z takimi wzorcami mściwości które mam, wybaczanie jest dla mnie katowaniem siebie

Doktor-X
Jako były wojownik spójrz na wypełnianie arkusza wybaczania (albo na pracę inną metodą np: EFT, regresing) jak na bój w szlachetnym celu. Mierzysz się z własnymi demonami przeszłości. Nagrodą będzie widok jak bestie rozpływają się w niebycie.
Bo one są iluzją, w którą z jakiegoś powodu wierzę.

P.S. Przed chwilą wypełniłem arkusz wybaczania na swój własny temat i proszę- właśnie pobiłem prywatny rekord w ilości postów naprodukowanych w ciągu półgodziny :-)

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-11-29, 22:16:08 »
Czyli nie mam jeszcze pełnego zrozumienia tematu. No tak.

CO do wybaczania to wole rozwijać to podejście. Z takimi wzorcami mściwości które mam, wybaczanie jest dla mnie katowaniem siebie

"KOCHANI
NIE UZNAJĘ WYBACZENIA, LECZ WDZIĘCZNOŚĆ - dlatego jestem szczęśliwym człowiekiem.
Wdzięczność dla każdego, gdyż pokazuje mi ukryty mój wewnętrzny program, czyli informację o mnie samej, poglądach, schematach myślowych, wzorcach. Nawet największy "wróg" - jeśli spotykam go na SWEJ drodze, służy mi poznaniu siebie, tego co ukryte, niewidoczne, a co kształtuje moje życie. Rodzic, partner, szef, ktokolwiek - jakby mówił ZOBACZ SWOJĄ PRAWDĘ NA TEMAT ŻYCIA. Każdy zewnętrzny obraz jest jak rzut na ekran kinowy z projektora - służy zobaczeniu jaki film, założono w projektorze.
Jeśli pojawi się w Tobie wspaniałomyślne pragnienie wybaczania - zaśmiej się z siebie, gdyż to tylko wzorzec starego świata.
Nie jesteś wspaniałomyślny, lecz nieświadomie wywyższający się - Ty dobry, ten drugi zły. Proszę przestań, skończ z dzieciństwem i bezmyślnym życiem.
Nie wybaczaj - DZIĘKUJ, gdyż tylko poprzez zewnętrzność możesz poznać prawdę swego wnętrza i jeśli już ją poznasz, uzdrowić.
Nie musisz iść ze swym "nauczycielem " dalej, jednak każde odejście, zamknięcie relacji powinno kończyć się spokojem wewnętrznym i wdzięcznością.
To zamknięcie nauki, koniec karmy, wyzwolenie. Druga osoba jest jaka jest, żyje we własnym programie i nie zawsze chce iść do przodu, ma do tego prawo, lecz jeśli spotkaliśmy ją, to tylko dlatego, aby ukazała nam JAKĄ "PRAWDĘ" mamy w sobie uzdrowić, przetransformować.

Jeśli wybaczałeś - przestań się wywyższać, zejdź na Ziemię, zbudź się i okaż wdzięczność, sobie i tej drugiej istocie, za wspólny czas, za wspólne lekcje.
Jeśli pozostajesz w złości, nienawiści, żalu do drugiej osoby - robisz to tylko sobie, gdyż to co myślisz i czujesz staje się Twoim życiem, prawdą, zabijasz się od środka i przyjdą podobne doświadczenia.
Cokolwiek robisz, robisz sobie.

Jeśli ktoś nas skrzywdził, oznacza to tylko, że kiedyś my krzywdziliśmy - NASZA PRAWDA- KRZYWDA, gdy wybaczamy, nadal pozostajemy w starej energii, przyjdą powtórnie te same doświadczenia, gdyż nasza prawda - krzywdziłem, nie uzdrawia się podczas wybaczania i pojawi się ponownie pod postacią drugiego człowieka.
Gdy okazujesz wdzięczność za to, że ta osoba stanęła na Twojej drodze, okazujesz wdzięczność sobie, z przeszłości, gdy krzywdziłeś, jeśli jeszcze zrozumiesz przyczyny dla których ta osoba dziś krzywdzi, oczyści się cała przeszłość danego wcielenia i wzorca. Zrozumiesz przyczyny swego postępowania w przeszłości i nie spotkasz już nigdy tej samej lekcji, gdyż nie ma już w Tobie poczucia winy za wyrządzone kiedyś krzywdy.

Dlaczego mamy dziękować za naszą przeszłość tę negatywną - to proste, ona dawała nam doświadczenia, poznanie. Jeśli dziś nie morduję, to tylko dlatego, że kiedyś to robiłam i z pewnością nie raz, poprzez doświadczenie widać doszłam do wniosku, że nie chcę już tego robić, poznałam przyczyny i skutki, nie jest mi już ten temat potrzebny do poznawania.
Gdybym kiedyś tego nie poznała - dziś robiłabym to, gdyż jako Duch chciałabym zebrać materiał poznawaczy.
Byliśmy w tej czasoprzestrzeni wszystkim co najgorsze, jeśli nie uznamy tej połowy DRZEWA DOBREGO I ZŁEGO, nie łudźmy się, że przejdziemy dalej, bo jak.......z jedną połową - DOBREGO? Czy można przejść w połowie?
Naszym problemem jest to, że spychamy tę złą połowę drzewa, gęboko w nieświaodmość, gdyż ona powróci. Kiedy powraca, poprzez drugiego człowieka - WYBACZAMY LUB NIENAWIDZIMY - czy coś się zmieniło - ABSOLUTNIE NIE.
To dłuższy temat, który poruszam podczas mojej pracy z klientem oraz na warsztatach - to jeden z tematów UZDRAWIANIA TRANSLACYJNEGO, czyli czyszczenia taśmy filmowej, naszej pamięci komórkowej.

Mamy weekend, może warto zastanowić się nad tym tematem.

Elen Elijah
"

Dariusz

  • Wiadomości: 147
  • Płeć: Mężczyzna
  • Dariusz Łuszcz
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-11-29, 22:11:46 »
Bo przecież samo uświadomienie sobie dlaczego mnie to spotyka wcale nie uzdrawia karmy, ona ciągle jest i ciagle daje o sobie znać.

Właśnie sęk w ty, że uświadomienie sobie ,,dlaczego mnie to spotyka" ma właściwość uzdrowienia.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-11-29, 22:08:29 »
Dziękuje Dariusz za miłe słowa. Szkoda że tak rzadko piszesz
Dam rade napewno bo jestem niezniszczalny. W między czasie pomyślałem że może te doświadczenia nie spotykają mnie po to żeby coś mi pokazywać. One już mi to dawno temu pokazywały o co chodzi a ja to zrozumiałem ,wiele sobie uświadomiłem. Może poprostu takie rzeczy, ta karma ciagle tak po prostu się odgrywa i będzie odgrywać dopóki nie uzdrowie tego. Bo przecież samo uświadomienie sobie dlaczego mnie to spotyka wcale nie uzdrawia karmy, ona ciągle jest i ciagle daje o sobie znać.


Dariusz

  • Wiadomości: 147
  • Płeć: Mężczyzna
  • Dariusz Łuszcz
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-11-29, 22:03:58 »
Doktor-X
Czytuję m.in. Twoje posty i widzę od dawna, że robisz dobrą robotę pracując nad sobą. Będąc karmicznym wojakiem wiem (przynajmniej w części) co czujesz gdy notorycznie jesteś prowokowany. Przerąbane. To na pewno nic przyjemnego ale taka karma.

Trzymam kciuki, żebyś przypadkiem za 10 miesięcy, jak się od niego uwolnisz, nie nastukał ojcu z zemsty, za lata upokorzeń. Trzeba trzymać fason jak się karma miele.

Tobie też polecam książkę ,,Radykalne wybaczanie" wraz z arkuszem radykalnego wybaczania.

Dariusz

  • Wiadomości: 147
  • Płeć: Mężczyzna
  • Dariusz Łuszcz
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-11-29, 21:50:23 »
Atlanta
Tak, przyczyna dyskomfortu może tkwić w dzieciństwie.
Obecnie stosuję na sobie ,,Arkusz radykalnego wybaczania" (do ściągnięcia przez wujka Google) w połączeniu z książką ,,Radykalne wybaczanie" Tippinga. Pomaga na odpuszczenie grzechów winowajcom z przeszłości. Polecam.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-11-29, 21:40:06 »
Większość problemów bierze się z dzieciństwa więc napewno to tam bym zaczął szukać Atlanta. Rozumiem co możesz czuć. Wewnętrzne rozdarcie, bezsilność w obliczu tej wrażliwości.
Akurat teraz chciałem też coś napisać w tym temacie.  Mam ochote wylać z siebie wszystkie emocje nie patrząc na to że za kilka dni moge się wstydzić tego co napisze więc uwaga

Nie wiem za bardzo od czego zacząć ale spróbuje w miare niechaotycznie to spasować.
Dzisiejszy wieczór spędzony w rodzinnym gronie był dla mnie okropny. Przyszła siostra do nas nocować i włączyliśmy filmy. Mój ojciec już był spity bo pił od 17. Zawsze gdy pije robi się bardzo nieprzyjemny, krytykuje i umniejsza wszystkim i wszystko co ktoś inny lubi, robi to złośliwie, prowokuje tak jakby chciał żeby ktoś wreszcie nie wytrzymał i go uderzył. Nie rozumiem po co to robi.
Zaczęło się od tego że gdy wróciłem z siostrą z siłowni zaczął krytykować mnie i innych ludzi którzy trenują, mówił że nie umiemy się bić że mamy tylko mase, później zaczął mi grozić że by mnie załatwił na ringu że jestem słaby i wszyscy co trenują na siłowni sie do niczego nienadają. Zazwyczaj gdy jest moja siostra to przechwala się jaki to on był kozak za młodu, jak ludzi bił w szkole i jaki to twardziel z niego był w wojsku. Ironia losu której nigdy nie zrozumie - ma trudności z podniesieniem się z kanapy bo jest już stary i słaby a wierzy że dał by mi rade. I wierzy w takie absurdy w niemal każdej dziedzinie życia która krzyżuje się ze mną. Bardzo mnie to drażni bo wiem że niema racji ale nie próbuje mu nawet od jakiegoś czasu tego uświadamiać bo zawsze kończyło się kłótnią. Mam zreztą świadomość że rusza mnie to tylko dlatego że mam jeszcze niską samoocenę.
Wg mnie próbuje leczyć takimi przekolorowanymi historiami swoją samoocene. Wiem że żadnym kozakiem nie był bo widziałem u siebie jakie miałem lęki przed agresją innych ludzi i coś takiego mogłem przejąc tylko od niego.
No więc gdy mnie tak prowokował do walki dzisiejszego wieczora u mnie odrazu wyszedł lęk związany z zagrożeniem. Jestem pośrednio na jego utrzymaniu mimo że razem pracujemy to jednak musze przepracowac jeszcze 10 miesięcy żeby się od tego człowieka uwolnić. Myśle jednak że lęk który przed nim czuje jest w większym stopniu karmiczny. Już kiedyś miał nademną władze jako władca, być może mnie zabił, tego nie wiem niebęde niczego wymyślał, zakładam jednak że poddanie się mu sprowadziło na mnie zgubę, teraz niby też taką symboliczną władzę ma jak to ojciec i syn na utrzymaniu ojca. W jakiś delikatny sposób się ta karma u nas odgrywa. Delikatny bo kiedyś napewno był gorszy hardcore z użyciem mieczy, intryg i innych smakołyków.
Z tą władzą też musze coś dodać bo to ciekawe.
 Mój ojciec jest rasistą w prawdziwym tego słowa znaczeniu, człowiekiem z bardzo niską samooceną okłamującym samego siebie, uciekającym od problemów, wmawiającym sobie piękne kłamstwa i zalewającym swój mózg alkocholem. Ma wiele pogardy dla innych ludzi, kocha Hitlera i SS. Często umniejszał mi i mojej matce że ma błękitną krew, że w przeszłych wcieleniach był wielkim władcą. Z tym władcą to może i ma racje, stąd ma tak najebane w głowie na punkcie wielkości i pogardy dla innych.
Chciałbym zrozumieć dlaczego mnie to spotyka.
Dzisiaj zachowałem się naprawde super. Ani razu nie odpowiedziałem na atak pomimo że jestem teraz na testosteronie co powoduje u mnie większą agresję na codzień niż zwykle. Nawet ani razu nie powiedziałem na niego złego słowa w myślach. Myślałem tylko że jest to tylko sekunda w ciągu mojej całej egzystencji i ma mi coś pokazać bym coś zrozumiał.
W szkole podstawowej i gimnazjum gdy niemiałem kontaktu z ojcem bo gdzieś wyjeżdżał jego role przejeło kilku rówieśników którzy mi umniejszali jak pamiętam.
Relacja z moim ojcem jest bardzo złożona. Głównie na codzień spotykam się z całkowitym niezrozumieniem i nieakceptacją.
Jest zły gdy słucham radia, gdy zbyt dużo jem, gdy rozmawiam przez telefon, poprostu zawsze mu coś niepasuje. Kiedyś zrobiłem ekspertyment jak to ja :) i zaczałem robić to co on lubi czyli ogladałem filmy historyczne. Nawet wtedy zaczął się nabijać że wielki sie ze mnie historyk zrobił. Ciężko to wytłumaczyć ale cokolwiek bym robił nierobił ten człowiek zawsze to skrytykuje :)
Chciałbym to wszystko zrozumieć, cięzko mi gdy siedze w tym bagnie. Może ktoś kto stoi z boku i ma szeroką świadomość zdoła zobaczyć co w trawie piszczy.
Nie lubie pisać takich rzeczy bo pewnie każdy chce poczytać o czymś radosnym i uduchowionym a nie o takich brudach. No cóż, jednak wysyłam
CLick

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-11-29, 20:47:00 »
Ja byłam osobą bardzo wrażliwą. Każda krytyka i niepowodzenie było dla mnie jak cios! Szczególnie, jeśli ta krytyka pochodziła od osób bliskich.
Z wiekiem zauważyłam, że się to u mnie nasila. A ostatnio nie mogę sobie z tym poradzić. Ogarnia mnie żal i rozczulam się nad sobą jak nienormalna. Ostatnio nawet rozpłakałam się w pracy. Wszyscy na mnie patrzyli, a ja nie mogłam przestać. Kupiłam sobie melisę na uspokojenie, ale niestety nie pomaga. Z drugiej strony jak mnie napadnie na wygłupy i żarty to nie mogę przestać.
Nie mam też zrozumienia u rodziny, bo zawsze starałam się być silna i nie pokazywać po sobie, że coś mnie boli. A teraz, jakby jakaś tama u mnie puściła.
Czy myślicie, że to może być skutek atmosfery z dzieciństwa/alkoholizmu?

małgosia

  • Gość
[#]   « 2012-03-10, 14:09:25 »
Myślę, że trwałą zmianę osiągniesz, gdy zintegrujesz te wspomnienia - wywalisz ten ból z siebie i wszystkie emocje. Przy dużej ilości negatywnych wspomnień nie żyje się tu i teraz, i reakcje nie są z tu i teraz, tylko ciągle odtwarzasz stare reakcje emocjonalne.
Możesz też mieć przywiązanie do swojego bólu i cierpienia.

Kaszmir

  • Wiadomości: 4
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-03-10, 10:27:35 »
Mam wiele takich wspomnień, potrafię odtworzyć wszystkie negatywne wydarzenia od dzieciństwa (5-6 lat) do tego momentu. Niekiedy przychodzą one niespodziewanie i wywołują u mnie ogromną burzę nerwów i emocji, a niekiedy sama je przywołuję, gdy doświadczam podobnej sytuacji z przeszłości.

małgosia

  • Gość
[#]   « 2012-03-09, 10:57:52 »
Kaszmir,
A nie masz przypadkiem nagromadzonych negatywnych wspomnień związanych z bólem, smutkiem, bezsilnością itp?

Kaszmir

  • Wiadomości: 4
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-03-09, 10:51:25 »
Witam grono Forumowiczów,
nie wiem, czy w odpowiednim temacie opiszę mój problem, ale nie wiem, pod co dokładnie go podpiąć.
Moje emocjonalne podchodzenie do spraw jest "upierdliwą" wadą mojego zachowania - potrafię w jednej sekundzie płakać, ponieważ coś stoi na przeszkodzie do zrealizowania mojego celu albo też opowiadam o przykrej sytuacji, która mnie spotkała i natychmiast zalać się łzami. Starałam się opanować przed takimi wybuchami, ale to nic nie dało - przychodziły znienacka, że nawet nie zdążyłam odpowiednio zareagować. Dzisiaj miałam poważną rozmowę z moim chłopakiem i pomimo tego, że byłam w miarę spokojna w środku, głos mi drżał, a oczy były szklane od łez. Jest mi z tym ciężko w życiu, ponieważ trudno bronić swoić racji czy też byc asertywnym, płacząc przy tym...

Jak uspokoić "płaczkę" wewnątrz mnie i stać się "lwicą", która dzielnie broni swoich racji wtedy, gdy są one po mojej stronie? (nie chodzi mi o walczenie o swoje zdanie na ośli upór, tylko asertywnie wyrażać swoją opinię, poglądy i zdanie na dany temat, bez załamywania się?)

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-03-04, 21:13:13 »
Wprowadzam pozytywne zmiany bez względu na to co myślą o tym inni.
Akceptuję /przyjmuję/ pozytywne zmiany.

Tulia

  • Wiadomości: 538
  • Płeć: Kobieta
  • Katarzyna Jezierna, www.zyciezaniolami.pl
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-03-04, 19:49:28 »
Moi bliscy akceptują i wspierają wszystkie zmiany jakie wprowadzam w moim życiu i w sobie.

Michał

  • Wiadomości: 108
  • Michał Blachowski
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-03-03, 07:35:04 »
Tak, ostatnio mi pochodziło, że moje lęki przed zmianami biorą się z lęku przed dezaprobatą czy niezadowoleniem otoczenia. Boję się (podśw), że zmiany , które się zaczną we mnie dokonywać nie spodobają się bliskim mi osobą i że w związku z tym mogą się np. ode mnie "odwrócić". Pod tym wyłapałem siedzą jeszcze głębsze rzeczy, jakieś misjonarskie. Jakimi afirmacjami to uzdrowić? Jak na razie przyszło mi, że JESTEM BEZPIECZNY I W PORZĄDKU, GDY WPROWADZAM POZYTYWNE ZMIANY W MOIM ŻYCIU. ale wiem, że raczej na jednej afce się nie skończy.