Już wiem czego chciałeś kochany, skrzywdzony chłopczyku, już wiem czemu mnie nękałeś i wchodziłeś na głowę nie pozwalając myśleć o niczym innym, niż o tych wszystkich złych rzeczach, które Ci się przydarzyły. Już wiem czemu tak bardzo przypominałeś o tym jak byłeś źle traktowany przez rodziców, jakie okropne słowa od nich słyszałeś i jak wielu rzeczy od nich nie dostałeś.
Podchodziłem do Ciebie zbyt technicznie, jak do maszyny, w której się coś zepsuło. Tyle się wysiliłem szukając konkretnych usterek, żeby je naprawiać zgodnie z procedurami, a tu kompletnie nie o to chodziło.
Myślałem, że ponad wszystko pragniesz dostać od innych ludzi bliskość, ciepło, wsparcie i inne rzeczy, których nie dostałeś od rodziców, więc głowiłem się jak tu naprawić wszystko, żeby tych ludzi przyciągnąć.
A tak naprawdę przez cały czas Ty pragnąłeś dostać to wszystko właśnie ode mnie, przede wszystkim ode mnie, a dopiero potem od innych.
Teraz już wiem, jak sobie pomóc. Będę ze sobą dużo rozmawiać w bardzo ciepły sposób. Będę sobie jak najczęściej mówił wiele miłych i wspierających rzeczy, będę do siebie mówił tak jak się mówi do osoby, którą kocha się ponad życie. Obojętnie jak bardzo bym nie był przestraszony, bezsilny czy bezradny - zawsze będę się wspierał i powtarzał sobie, że będzie dobrze, bo przecież będzie

Będę mówił do siebie tak jak kochający rodzice powinni mówić do swojego ukochanego dziecka. Miodek dla mego serducha będzie lał się całymi hektolitrami.
To jest dużo ważniejsze niż zwykłe stosowanie afirmacji, do którego ostatnio podchodziłem strasznie mechanicznie, jakbym wymieniał oprogramowanie, brrrr...