Autor Wątek: Terapia wewnętrznego dziecka  (Przeczytany 189676 razy)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-10-18, 22:28:27 »
Już wiem czego chciałeś kochany, skrzywdzony chłopczyku, już wiem czemu mnie nękałeś i wchodziłeś na głowę nie pozwalając myśleć o niczym innym, niż o tych wszystkich złych rzeczach, które Ci się przydarzyły. Już wiem czemu tak bardzo przypominałeś o tym jak byłeś źle traktowany przez rodziców, jakie okropne słowa od nich słyszałeś i jak wielu rzeczy od nich nie dostałeś.

Podchodziłem do Ciebie zbyt technicznie, jak do maszyny, w której się coś zepsuło. Tyle się wysiliłem szukając konkretnych usterek, żeby je naprawiać zgodnie z procedurami, a tu kompletnie nie o to chodziło.

Myślałem, że ponad wszystko pragniesz dostać od innych ludzi bliskość, ciepło, wsparcie i inne rzeczy, których nie dostałeś od rodziców, więc głowiłem się jak tu naprawić wszystko, żeby tych ludzi przyciągnąć.

A tak naprawdę przez cały czas Ty pragnąłeś dostać to wszystko właśnie ode mnie, przede wszystkim ode mnie, a dopiero potem od innych.


Teraz już wiem, jak sobie pomóc. Będę ze sobą dużo rozmawiać w bardzo ciepły sposób. Będę sobie jak najczęściej mówił wiele miłych i wspierających rzeczy, będę do siebie mówił tak jak się mówi do osoby, którą kocha się ponad życie. Obojętnie jak bardzo bym nie był przestraszony, bezsilny czy bezradny - zawsze będę się wspierał i powtarzał sobie, że będzie dobrze, bo przecież będzie :) Będę mówił do siebie tak jak kochający rodzice powinni mówić do swojego ukochanego dziecka. Miodek dla mego serducha będzie lał się całymi hektolitrami.

To jest dużo ważniejsze niż zwykłe stosowanie afirmacji, do którego ostatnio podchodziłem strasznie mechanicznie, jakbym wymieniał oprogramowanie, brrrr...

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-10-18, 15:31:03 »
Przyszedł czas, abym zajęła się tematem - mogę być bardziej szczęśliwa, wyluzowana, spełniona niż członkowie mojej rodziny/rodzice. Przerażają mnie wzorce mamy, która mocno cierpi. Zawsze mnie to dziwiło, że nie mogli skorzystać dla swojego dobra z mojego przykładu, albo z wiedzy o metodach, które stosowałam. Mieli kawę na ławę przykład jak można zmienić swoje życie. Ale nie. Trzyma mnie poczucie winy jak nic, za ich stany emocjonalne.

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-10-15, 12:00:48 »
Wiecie, ze do mojej mamy dopiero teraz dotarlo, ze byla wykorzystywana i raniona dosc brutalnie przez rodzicow i szczegolnie mame...i moje tlumaczenia w koncu przyjmuje...i sama probuje spojrzec prawdzie w oczy.Zawsze jakos ich tlumaczyla...byly ciezkie czasy i itd. teraz ma odwage przyznac sie do zranionego wew, dziecka....to odlotowe...w koncu zrzuca cala zlosc i bol z calego zycia....jest super ;)

Tulia

  • Wiadomości: 538
  • Płeć: Kobieta
  • Katarzyna Jezierna, www.zyciezaniolami.pl
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-10-14, 14:25:37 »
Podzielę się ciekawymi wzorcami do jakich doszlamw dzisiejszej sesji - a propos dziecinstwa. Może ktoś z Was też sie boryka z czymś podbnym.

Temat taki sobie niby nic - mama mnie nie lubila przytulac i robila to bardzo rzadko. A co ja będąc małą dziewczynką sobie zakodowałam?

- że jest ze mną coś nie tak bo mama (osoba, ktora jakos tak z natury rzeczy powinna nas kochać) - nie chce mnie dotykać,
- że jest coś nie tak z moim ciałem, że jestem "brudna",
- że jestem nie-godna miłości i czułego dotyku,
- że wszyscy których kocham tak samo będą na mnie reagować jak mama,
- że trzeba sobie zamrozić czucie w ciele aby nie czuć potrzeby dotyku, którą z natury kazdy z nas ma,
- że na przytulenie trzeba sobie zapracować, zasłużyć,
- że skoro z cialem jest cos nie tak - to trzeba dbać o to by było nie tak i hodować sobie różne choroby deformujące ciało (u mnie to ciągłe gromadzenie wody w organizmie i bycie "spuchniętą"),
- że skoro z cialem coś nie tak - to nikt nigdy nie doceni slownie tego jak wyglądam - zatem usłyszenie komplementu jest wręcz zakazane

Takie babole dzisiaj odliczałam i się nie mogę nadziwić że taki fakt jak brak przytulenia ze strony mamy mógł mi taki zestaw wzorców spowodować. Bo żeby nie było - reszta rodziny mnie przytulała bo ja przylepa straszna jestem;-)))
Ale - odliczone, wiec teraz już bedzie lepiej;-)))))))))))))

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-08-21, 10:48:31 »
Inga

Ja Cie rozumiem,bo o tyle o ile moja mama walczyla z niewolnictwem w domu-to jak popatrze co sie dzieje u moich ciotek to jest dosc oczywiste ,ze wzorzec niewolnictwa jest nadal popularny.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-08-21, 10:45:26 »
Dla mojego ojca praca w domu to było nic nie robienie.
A on wartość człowieka oceniał na podstawie ile ten ktoś wykonał pracy. I dlatego dla niego kobiety były bezwartościowe.
A moja mam nie protestowała tylko wszystkie te ataki na siebie przyjmowała potulnie, ucząc mnie że tak nalezy się zachowywać w stosunku do ojca, mężczyzny, autorytetu.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-08-21, 10:37:09 »
Inga

a wiesz, ze kobiety obojetnie jak sa rozwiniete duchowo, czasami maja takie dni, ze im sie zygac chce na wszystko! Obserwowalam ten fenomen nieswiadomie u mnie i zastanawialam sie co jest grane? Po prostu nie wiedziec czemu ....ktoregos dnia, niezaleznie od cyklu mam DOSC, BRUTALNIE DOSC!

Ja mam tak średnio raz na kwartał :D

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-08-21, 10:28:56 »
Jola16

To jest schabowy kotlet w wielu rodzinach-zwlaszcza polskich:)Wiec nie jest mi to obce o czym piszesz:)

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-08-21, 10:21:51 »
Semira,

moja mama mnie tuczyla w dziecinstwie, bo bylam grzeczna i wszystko jadlam.Potem sie zbuntowalam na jedzenie i inne rzeczy.
 Nie cierpie, kiedy cos jej mowiac- np.ze cos robiac w kontekscie niekorzystnym w danej sytuacji, ona nie czekajac na moje odczucia i wybory dokonane przeze mnie ...- juz bierze w obrone racje tej drugiej strony...przekreca fakty, starajac sie w imie dobra dowiesc, ze zle postapilam, nawet nie pytajac czemu tak wybralam.
Jesli sytuacja sie dobrze potoczyla, to ja dobrze wybralam, jesli sie zle skonczyla, to ja moglam inaczej to zrobic. Te sytuacje sa rzadkie, ale wnerwiaja mnie na maxa....to jest atak na moje wew. dziecko.Ja postanowilam, ze sie nie dam wpedzac w poczucie winy.

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-08-21, 10:15:23 »
Inga

a wiesz, ze kobiety obojetnie jak sa rozwiniete duchowo, czasami maja takie dni, ze im sie zygac chce na wszystko! Obserwowalam ten fenomen nieswiadomie u mnie i zastanawialam sie co jest grane? Po prostu nie wiedziec czemu ....ktoregos dnia, niezaleznie od cyklu mam DOSC, BRUTALNIE DOSC!
Potem znalazlam, ze to jest normalne, i kazda z nas tak ma, jedna mniej inna wiecej. I wtedy pomyslam ok- teraz bedzie mi latwiej. Jest mi teraz latwiej, bo sie wiecej nie obwiniam, ale to ciagle nastepuje i nie moge nad tym zapanowac. Moge przeczekac.nie myslec o sobie zle, nie karac sie...;)
Nieraz az mnie telepie, wychodza rozne zlosci, nerwy,ale to przechodzi....bynajmniej u mnie..;)

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-08-21, 10:12:36 »
O kurde..moja babka mnie tak zwsze traktowala-cokolwiek bym nie zrobila,jak zrobila to zawsze bylo zle i malo.W koncu od 10 roku zycia nie slucham jej w ogole,nic nie robie co mi kaze ,mam ja w du...Niedawno jak bylam ja odwiedzic i umylam jej okna to myslalam,ze mnie na rekach bedzie nosic:)

A moja mama postraszyla kiedys mojego ojca,ze jak nie zcznie jej doceniac jako niewolnicy w kuchnii i do jego dzieci to zrobi tak jak Marysia z filmu Komedia malzenska:)Chyba sie wystraszyl,bo pozniej juz jej nawet zaczal pomagac:))
« Ostatnia zmiana: 2012-08-21, 10:17:00 wysłana przez Semira »

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-08-21, 10:04:30 »
Wczoraj przez całe popołudnie pracowałam w kuchni, gotując itd. O 9 skończyłam i spojrzałam na posprzątaną kuchnię i zobaczyłam że niczego nie zrobiłam, bo nie było widać efektów mojej pracy. Od razu wpadłam w panikę. A że teraz staram się dopuszczać wszystko co się we mnie dzieje, więc odegrałam scenkę z dzieciństwa i zaczełąm się bić i krzyczeć na siebie za to że cały dzień przesiedziałam w chałupie i niczego nie zrobiłam. Za to że jestem taka do niczego, takim leniem i nierobą.
Taką nagrodę dostawałyśmy ja i mama od ojca za naszą niewolniczą pracę u niego.
Czy ma sens aby cokolwiek robić?
Ja w swojej pracy siedzę i nic nie robię przez 8 godzin, tylko patrzę i ruszam ręką.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-08-20, 13:40:01 »
To ja aż się dziwię, że z moimi intencjami i karmą nie miałem wielkich przebojów.
Przed wcieleniem czułem jakieś silne przyciąganie do moich rodziców a ja się mocno opierałem, żeby się tam nie wcielić. Był jeszcze jakis taki przymus, że już najwyższy czas, nie ma na co czekać. Rodzice chcieli mieć dziecko i właśnie syna. W życiu płodowym było bez sensacji, spokój. Na opiekę z lat niemowlęcych też nie mogę nic narzekać. Nie miałem też jakichś intencji karania i niszczenia się. Głównie czułem taką niechęć do podjęcia tego wszystkiego co mnie czeka w życiu, bo miałem przekonanie, że życie jest ciężkie i strasznie męczące.
Moje samopoczucie zaczęło się znacznie pogarszać dopiero, gdy miałem kilkanaście lat i zaczęła się silniej odgrywać karma.
Zresztą, na analizie miałem dużo więcej obciążeń z poprzednich wcieleń.

bziuuummm

  • Gość
[#]   « 2012-08-20, 12:07:50 »
Przepraszam za wyrazenie ale pojebane to jest
podzielam Clint Twoją myśl, ze w ogole dopuszczenie takiej opcji, dosrywania sobie samym jest straszne
i wybieranie tego w przypływie wolnej woli jeszcze durniejsze
gdyby nie koncowe piekne uswiadomienie byloby to o kant tyłka rozbic




Inga

  • Gość
[#]   « 2012-08-20, 09:49:19 »
Ja może też kiedyś opiszę swoją historię, bo dobrze poznałam siebie z tamtego okresu.

Chciałem już tylko umrzeć, pragnąłem śmierci z całej siły, krzyczałem i ryczałem z całych sił błagając o śmierć.

Prowokowałem więc moich rodziców do tego aby robili mi to co najgorsze, ale najwidoczniej ich rozsądek był na tyle silny, że mnie nie zatłukli.

Ja też tak błagałam aby mnie ojciec zabił, bo nie potrafiłam żyć bez miłości  ale akurat wybrałam sobie  takiego który miał ochotę to zrobić.