fuksiara

a sio!
z tym płaczem to może być różnie, jeśli masz intencję żeby puszczać też emocje, to też będziesz je uwalniać, choć często właśnie płacz powoduje chwilową ulgę. Jednak dla ciała, które przeżywa emocje, to często bardzo dobry sposób, prosty i naturalny żeby przywrócić je do dobrego funkcjonowania.
Miałam okres życia, który trwał prawie kilka lat i nazwałam to erą płaczu, zaczęło się chyba gdy miałam 18 lat i tak sobie trwało, może ciężko w to uwierzyć, ale płakałam po kilka godzin dziennie. Wystarczyło, że usłyszałam jakąś melodię, ktoś coś powiedział, gdzieś ujrzałam Jezusa - ryczałam jak bóbr, wypłakiwałam ogromną rozpacz, smutek, zagubienie, samotność, depresję, oddzielenie od Boga i miałam wrażenie, że tak będzie już zawsze, że nigdy nie przestanę płakać. Na zajęciach u Basi Mieloch wszyscy mieli się ładnie relaksować, później medytować, a mi wystarczyły 2 nutki z muzyki na czakrę gardła bym ryczała przez następne 2 godziny - czarna rozpacz. Ciężkie to było do pogodzenia z moją radosną naturą i tym jak mnie inni widzieli, ale jakoś dałam radę.
Później, kiedy poznałam EFT, płacz stał się dla mnie techniką pracy z sobą. Przychodził mi dość łatwo, dokładnie wiedziałam co mam robić, potrzebowałam jedynie kilku rzeczy - odosobnienia, chusteczek i muzyki. Nawet babka od rebirthingu się śmiała, że ja konkretnie wiem po co na sesję przychodzę, robię swoje i wychodzę. W sumie nawet tych sesji nie potrzebowałam, tylko miejsca, bo w mieszkaniu studenckim jednak warunki na to nie pozwalały. Ale udawało mi się nawet na erasmusie w Portugalii robić sobie takie sesje - znalazłam sobie miejsce w lasku nieopodal akademika, latały tam jakieś dzikie psy, musiałam przedostawać się przez dziurę w murze i uzdrawiałam z ryzykiem, że ktoś mnie tam znajdzie - zaryczaną, w środku lasu, samą

) Innym mówiłam, że idę pobiegać, czasem rzeczywiście szłam, ale 90% z tego to jednak solidna praca nad sobą była.
Teraz płacz jest dla mnie też techniką, którą stosuję głównie w uwalnianiu poczucia winy czy poczucia oddzielenia i czuję jak rzeczywiście razem z tym idą emocje. Później i tak standardowo robię sobie sesje.
Płacz może mieć naprawdę silne działanie terapeutyczne, jeśli jest dobrze zastosowany.