Ja widzę to w ten sposób, że jedyne czego człowiek "musi" się nauczyć (a właściwie odzyskać), to działanie zgodne ze swoją PRAWDZIWĄ naturą, bez oceniania "to jest dobre, a tamto złe" (bo zwyczajnie jest na to za cienki w gaciach). Jeśli będzie oceniał to nastąpi skutek wynikający z ludzkiej struktury emocji (zgodnie z poczuciem winy za "złe" postępowanie dostanie w dupę, a za "dobre" zostanie nagrodzony).
Taki przykład. Tygrys zabija i zjada inne zwierzęta. To nie znaczy, że - zgodnie z prawem przyczyny i skutku - też zostanie kiedyś zabity i zjedzony. Zostanie zjedzony albo nie, ale nie ma to nic wspólnego z prawem karmy.
Tygrys nie ocenia, działa w zgodzie ze swoją naturą. Nie ma ludzkiej struktury emocji, dlatego jest wolny od prawa przyczyny i skutku.
Chodzi o to, żeby działać jak tygrys. Człowiek oczywiście ma inną naturę, nie będzie więc zabijał. Albo będzie. Nie wiem, nie mnie oceniać.