Sylvia
To ciekawe co piszesz o Atlantach...
Wlasnie tak sie zastanawialam, bo ja Atlantyde kojarze bardzo dobrze, nie mam wspomnień zagłady itd. Raczej mam wspomnienia mocy, czystosci energetycznej, dużej świadomości. No może poza epizodem z ćpaniem po pracy

Jako mężczyzna. Ale to takie mimo wszystko spokojne wcielenie było.
To może byłam jedną z tych co odlecieli z planety. Chyba ze mocno coś wypieram, ale myśle, że już by raczej wyszło.
Ogolnie jestem przekonana, że istnieją rózne wymiary, rownolegle poziomy, tak samo jak rownolegle istnieje mental, astral itd... Mam wspomnienia natomiast mozliwosci poruszania sie miedzy wymiarami, to sie wiazalo ze zmiana zupelnie formy energetycznej, można bylo się rozżedzić, zagęścić, cokolwiek

Ale nie bylo to coś niesamowitego i "nie do zrobienia". Poprostu miało się realną świadomość manewrowania energią, taka duża przepuszczalność energetyczna. Poruszanie się miedzy poziomami, wymiarami, tak jak teraz raz jestesmy w astralu, mentalu, raz bardziej w przyczynowym, jest to wszystko dostepne dla nas.
Jeszcze jedna rzecz mi się nasuneła, że pamietam jak schodziłam na Ziemię, a potem znow wracałamw kosmos, na róznych planetach sobie byłam

I nie jest prawda, że gdy się zejdzie na Ziemie, zagęści na tyle wibracje to już nie można wrocić, tylko oczyszczać wszystko aż do oświecenia. Schodziłam, wchodziłam, schodziłam... Ale to zależy od świadomości, też skąd się pochodziło jako dusza. Mając swiadomośc poruszania się miedzy wymiarami, oraz kreacji materii, widziało sie ze to mozliwe i naturalne.
Jesli ktoś nie zaczynal z pewna swiadomoscia róznych rzeczy, to nie widzial ze mozna. Pisze to, by się nie fiksować, że czegoś sie nie da, bo sami nie mamy takich wspomnien, czy doświadczen.