Tak, taki wzorzec moja podświadomość zaczerpnęła z domu i taki też realizował się w jakichś tam moich relacjach, bo związkami nawet trudno było to nazwać. No i się zdązyłam zniechęcić. Tak czy inaczej rozumiem, że kiedyś musze nad tym popracować w celu samego doczyszczenia karmy.
Też fakt, że nie bardzo wierzę w siebie, nie znam po prostu żadnych swoich talentów, czy możliwości. Serio, nie widzę u siebie nic takiego i nie jest to fałszywa skromność. Może kiedyś ujawni się jakiś talent, ale na razie to nędza pod tym względem. Nie mam nawet żadnej pasji, której bym się mogła na serio poświęcić, nie odkryłam do tej pory niczego podobnego. Jest to jakaś tam moja osobista porażka, bo czuję się przez to uboga i wybrakowana.
Może energia 1/7 trochę mnie wesprze i coś uda mi się odkryć na tym polu : ) Samoocenę staram się podnosić, syzyfowa robota, ale i tak widze spore zmiany w przejawianiu się, więc jakiś tam efekt jest.
Z tym przyciąganiem niefajnych partnerów to nie do końca tak- niektórzy byli nawet bardzo fajni, ale ja dla nich nie byłam dość dobra, żeby chcieli ze mną stworzyć jakąś trwałą relację

zatem dałam już sobie z tym spokój

najbezpieczniej jest nie mieszać się już więcej w takie sprawy