Wczoraj miałam cudowny wieczór z Wojtkiem, bosz, tyle sobie dopowiedzieliśmy, gdzies między słowami..nasze energie się w końcu pokochały a serca otworzyły, to było cudowne! myślę, ze centralnie wpuściliśmy Boga w naszą relację, ta subtelna energia ma niesamowitą siłę, nawet sie niespodziewałam...Niespodziewałam się, że Bóg jest tak potęzny w swej miłości, trudno mi to wogóle opisać, choć sa tu tacy któzy wiedza jak bo mają to od dawna ugruntowane:)) Wszystko zaczeło sie od węzłów u Leszka i od wczorajszej pruby zrobienia koledze zabiegu w którym na maxa owtorzyłam się na światło by płyneło przezemnie, przez dłonie, przez całe serce i ciało. To mnie zrównało z ziemią bym potem w nocy wysoko podskoczyła w radości:))
jestem szczęśliwa.
uwolniłam sie chyba też od przekonania, ze jestem nie atrakcyjna, ze nie ma dla mnie faceta bo tak mocno byłam zindywidualizowana,moze niedokońca ale udało mi sie przeniećś środek cięzkości na czysta boska energię:) więc sie doczyści
czysta energia miłości jest jednocześnie czyms tak subtelnym, ze nie dociera to wogóle do mojego umysłu, a jednocześnie czyms tak potężnym, ze nie ma chyba nic potężniejszego, amen.