Zazdraszczam Wam tego sylwka w Toruniu, serio

Ja miałam jeden ze spokojniejszych w swoim życiu, całkiem fajny, w małym gronie znajomych, po łamerykańsku w pubie, ale trochę brakowało mi jakiejś dzikszej zabawy

Trochę też z początku żałowałam, że nie pojechałam na Times Square, ale jak koleżanka napisała, że 10 godzin stała w kolejce, bez jedzenia, bez toalety... to w sumie stwierdziłam, że chyba nie ma czego żałować.