Rozmawiałam ostatnio z osobą która praktykowała buddyzm, zen czy coś w tym stylu, nie znam się zbytnio na tych szkołach, podziałach.. I mowila, że w tym, że mistrz podchodzi do ucznia i uderza go kijem chodzi o to, że podczas siedzenia przez długi czas w medytacji w pozycji lotosu, bardzo spinać zaczynają się mięśnie karku, barki. I dlatego mistrz podchodzi z takim sprężynującym kijem do osoby z tyłu i lekko uderza w takie miejsce by mięśnie się rozluźniły. I to nic nie boli, a przynosi faktyczną ulgę.
Jednak jak ktoś nie wie, to może się zdziwić. Ona myslała, ze to jakaś kara, że coś źle robi itp, pytała się buddystów, a oni się śmiali i jej wytłumaczyli że o to chodzi.